Tekst bł. M. Urszuli Ledóchowskiej, cytuję:
"Opłakując nieszczęścia Polski
czujemy się mimo wszystko wielkimi
i to uczucie jest dla nas dużą pociechą.
Ale najgorszym z cierpień, cierpieniem nieukojonym,
to - według słów naszego wieszcza,
Zygmunta Krasińskiego - duch narodu zatruty, wzrastająca liczba dusz
spodlonych przez niewolę, w miarę jak ona coraz mocniej daje się we znaki.
Gdy kocha się swój naród,
chciałoby się go widzieć szczęśliwym, wolnym, bogatym,
ale przede wszystkim wielkim i szlachetnym!
A my cierpimy w niewoli i wiemy,
że niewola jest źródłem zepsucia dla tysięcy.
Ci upodleni i zepsuci
rozpraszają się po wszystkich krajach.
Często, bardzo często sądzi się nas według nich.
I stąd spotyka się osoby, miasta całe,
żeby już nie powiedzieć kraje,
wierzące w to, że synonimem Polaka - ignorant, pijak, złodziej.
Jakież to mylne!" - koniec cytatu.
(Kopenhaga, marzec 1916)
Odnoszę wrażenie, że ludzie tacy jak Pan, Panie Marku, są odtrutką naszego polskiego zatrutego ducha, o którym pisała na początku XX wieku bł. Urszula Ledóchowska. Bogu niech będą dzięki!
Pana bicie nas po pysku prawdą, jest jak zimny, wstrząsający i budzący do życia w rzeczywistości prysznic! Proszę tak trzymać! Nie ma bowiem innego sposobu na wyjście z tego spodlenia Polaków przez niewolę w jakiej ciągle jeszcze tkwimy, niestety.
Plan carycy Katarzyny II, co do samounicestwienia się narodu polskiego, nie może się udać i dzięki Pana postawie zaczynam w to wierzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz