Nie wyrażam zgody na to, aby pieniędzmi podatników opłacano INVITRO. Jeżeli ktoś bardzo pragnie mieć dzieci, to jest wiele sierot czekających na to, aby ktoś je przygarnął i pokochał. Sieroty, zatem, są rozwiązaniem dla małżeństw bezdzietnych, a nie INVITRO.
OdpowiedzUsuń@Rene_Moor
Ty to sobie możesz co najwyżej pokrzyczeć do lustra.. Nie masz żadnego prawa do decydowania o życiu innych ludzi. Sama pewnie o sobie chcesz decydować, a jednocześnie chcesz zaglądać innym pod kołdrę i decydować o życiu innych? Bezczelna jesteś !!!! Żałosne.
Skoro tak ci szkoda sierot to rozumiem, że sama adoptowałaś kilkoro, w tym jakieś dziecko niepełnosprawne potrzebujące opieki przez całą dobę i całe jego życie. Sama to zrób, a potem pokaż światu czy wychowane przez ciebie dzieci są w dorosłym życiu szczęśliwymi ludźmi, bo to jest miara sukcesu bycia rodzicem. Jak ci się to uda to dopiero może będziesz miała prawo do zabierania głosu w temacie sierot i ich życia. A od in vitro odwal się.
@Rene_Moor Nie masz racji. Dopóki płacę podatki, dopóty mam prawo do wyrażania swojego zdania na temat tego, na co rząd wydaje moje pieniądze.
UsuńNie obchodzi mnie też to, kto z kim śpi, ale już te wszystkie dzisiejsze, tak zwane rządy, chcą decydować o tym, co ja mam akceptować, a czego nie. A ja, na to też nie wyrażam zgody.
Nie musiałam adoptować dzieci, ponieważ rodziłam i wychowałam swoje, pracując przy tym na pełnym etacie i płacąc podatki. I to wychowałam je na dorosłych odpowiedzialnych, samodzielnych ludzi, mających swoje rodziny i dzieci, na które pracują i o które dbają.
Chcieliśmy z mężem adoptować dzieci, gdy nasze wyfrunęły z domowego gniazda, ale durne przepisy uniemożliwiły nam to. A szkoda!
Męża rodzice wychowywali czwórkę własnych dzieci i czwórkę adoptowanych dzieci. Jak więc widzisz można, gdy naprawdę kocha się dzieci i pragnie się je mieć.
Zamiast zajmować się INVITRO, niech lepiej rząd zadba o przepisy ułatwiające ludziom adoptację osieroconych dzieci.