Niestety, ale prawda nie jest taka. Ja nie identyfikuję polskiego narodu z opisem tej wyzzutej z wszelkiej godności, zawistnej niemieckiej dziwki, jaką caryca Katarzyna była.
Ci przekupni w Polsce, to nie Polacy, to polactwo podszywające się pod Polaków. Polacy, polska inteligencja, polskie elity niszczone były sukcesywnie i to od czasów carycy Katarzyny właśnie. Zsyłki Polaków na Syberię zaczęły się już podczas zaborów, chcę przypomnieć. Zsyłano tam Polaków, prawdziwych patriotów, za to tylko, że byli Polakami.
Niszczono polską inteligencję, a tym samym kulturę, polskość podczas wywoływanych wojen, kiedy to wrogowie naszego kraju zaczynali swoje okupacje Polski właśnie od niszczenia tychże i zastępowania ich swoimi ludźmi, mającymi za zadanie niszczenie nas od środka, o czym sama caryca wspominała i który to proces ona rozpoczęła.
Gdyby inteligencja polska była przekupna, nie byłaby konieczna jej zamiana, po przez mordowanie jej, na udające ją polactwo.
Donald Tusk, przedstawiciel polactwa, nie syczałby przez zęby z nienawiścią, że polskość to nienormalność, a Kaczyński, krypto mosiek, ze swoją bandą pejsatych spod pentagramu, nie okradałby Polski i Polaków z ich Ojczyzny. Ci przekupni i szkalujący Polskę i Polaków, wszyscy oni nie są Polakami, dlatego jest im tak łatwo srać w nasze gniazdo.
Tym czasem zarówno polskość, jak i Polacy, wbrew temu co dziwka Katarzyna twierdziła, są nie do pokonania! Polska nigdy nie zniknie w samych Polakach! Nigdy! Jej wrogowie mogą ją ponownie złupić i podzielić miedzy sobą, ale nie zabiją Polski w samych Polakach! Niedoczekanie ich!
Caryca Katarzyna Polakom wyrzucała zdradę słowian, mówiła: " ... zdradzili nas, zdradzili słowian.". Mówiła tak, sama nie będąc słowianką, ponieważ była ona pochodzenia niemieckiego - germanka. I to był jej główny powód nienawiści do Polaków, a nie rzekoma ich zdrada slowian.
Nienawidziła Polski i Polaków, ponieważ była Niemką, a Niemcy, nie oszukujmy się, nigdy nas nie kochali, tak jak i my nigdy nie kochaliśmy Niemców .
Te dwa sąsiadujące ze sobą narody, obdarzone róznymi talentami, zdolne, inteligentne, pracowite i waleczne po prostu rywalizują ze sobą od samego początku swojego istnienia, jak zazdroszczący sobie nawzajem sąsiedzi. Lączy je odwieczna walka sąsiadów o miedzę.
Nasze narody są jak Kargule, nie mogą żyć, istnieć bez siebie, chociaż żyją ze sobą w ciągłej niezgodzie, raz jawnej, raz dobrze ukrywanej.
To taka patologiczna miłość, niesakramentalny związek, w którym jedni nie mają zaufania do drugich, jedni zazdroszczą drugim ich talentów i dlatego pomimo iż wzajemna bliskość jest im niezbędna to nie ma w tej bliskości wspólnej drogi, a jedynie wyrafinowanie.
Strony tego związku nie współpracują ze sobą, ale każda ze stron chce z tego związku czerpać jak najwięcej dla siebie. Słabszy, bardziej naiwny, wierzący w niemożliwe, w to, że kiedyś ten związek połączy sakrament, tak jak w tym przypadku Polacy, przegrywa wszystko na rzecz wyrafinowanego partnera, jakim zawsze były Niemcy.
To co spawa te dwa narody ze soba to jest uzależnienie jednego od drugiego, uzależnienie gnębionego od gnębiącego i odwrotnie, to jest czysta patologia trudna do zwalczenia, ponieważ przesiąknięta jest zapachem ciągle ocierającej się o siebie ich historii bycia blisko, a jednocześnie bardzo daleko od siebie.
Jedno jest tylko lekarstwo na przerwanie tego błędnego koła, mianowicie, ten gnębiony musi wreszcie zrozumieć swoje złe położenie, uwierzyć w siebie, w swoje możliwości, w swoją inteligencję, kulturę, w zdolność do samodzielności i wyjść z tej półapki uzależnienia, z tego chorego związku, który nigdy jednym ciałem nie był i nigdy nie będzie.
I dopiero wtedy sprawy potoczą się inaczej, a marzenie carycy Katarzyny o unicestwieniu polskiego narodu nie ziszczą się.
Jeszcze nie jest za późno! Jeszcze możemy wszystko odwrócić!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz