wtorek, 9 lutego 2021

Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata

 

Pozwolę sobie sparafrazować wypowiedź Alberta Einsteina o rzeczach nieskończonych, mianowicie o wszechświecie i o głupocie ludzkiej i wyrazić ją tak: 
"Dwie rzeczy są nieskończone; wszechświat i miłosierdzie Boże, co do tej pierwszej nie mam pewności.". 

Życzę wszystkim tej drugiej! Co do głupoty ludzkiej to powiem tak: 
"Wiem, że nic nie wiem." - Sokrates. 

Mam świadomość własnej niewiedzy i dlatego z pokorą polegam nie na własnych jedynie przemyśleniach, dlatego opieram je na mądrości Tego, Który stworzył mnie na Obraz Swój i obdarował mnie niedoskonałą, głupią istotkę zdolnością rozumienia, że, cytuję z 1 Listu do Koryntian 1,17-31: 
 "Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem: 
Wytracę mądrość mędrców, 
a przebiegłość przebiegłych zniweczę. 
Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? 
Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. 
Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi."

6 komentarzy:

  1. Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rodziewicz na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Sasana.pl, zatytulowanym:
    "Dzień 1 kursu Vipassany" - S. N. Goenka

    Dobranoc Karolino! Śpij dobrze i śnij swoje sny o rozmowie z Jezusem! Kiedy się obudzisz, to zrozumiesz, że Chrystus i Budda to jedno. I że Ty tym jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomasz Rodziewicz
      Dzień dobry Tomaszu! Dziękuję za życzenia dobrej nocy. Spałam dobrze, nawet bardzo dobrze i to całą noc.
      Z Panem Jezusem, z Bogiem rozmawiam, można powiedzieć, że ciągle, nawet podczas snu. Teraz gdy piszę do Ciebie, On również Jest ze mną. Jest ze mną na spacerze i podczas robienia porządków, podczas zmywania naczyń i gdy jadę rowerem, gdy podziwiam mijane krajobrazy jadąc samochodem, gdy rozmawiam z kimś, gdy się śmieję i gdy coś mnie boli, gdy patrzę na jakiś film, On Jest, Jezus Chrystus, mój Pan i Zbawiciel, mój Bóg jest ze mną!
      Jezus Chrystus i Budda to jednak dwie różne osoby, podobnie jak i ja jestem inną osobą. Mogę jednoczyć się z Chrystusem, tak jak np. żona jednoczy się z mężem, są jednym ciałem, a jednak jako dwie osoby, tak jak Jezus jednoczy się z Bogiem Ojcem i z Duchem Swiętym, są jednym w Trójcy Swiętej, a jednak jako trzej.

      Usuń
  2. Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rodziewicz:

    @Karolina Kajtek Ale się nie przebudziłaś! :-) Zastanów się dlaczego i chrześcijanie i buddyści i nawet ateiści nazywają siebie tym samym imieniem - "ja", a do tego nawet zwierzęta, tak samo jak wszystkie inne żywe istoty są tak samo świadome otaczającego świata? (taki mały hint: "własne" myśli, decyzje i uczucia też należą do otaczającego świata!) Czym jest ta świadomość? Czy potrzebujesz z nią rozmawiać, żeby mieć z nią kontakt? Czy największy łotr lub masowy morderca jest jej pozbawiony? Czy ta świadomość wybiera ludzi którzy są jej przychylni a opuszcza pozostałych? Czy kiedykolwiek spoczywa? Czy nie zna każdego najmniejszego czynu lub myśli każdej żyjącej istoty? I najtrudniejsze pytanie - czy umiera, kiedy ciało umiera? Kiedy wewnętrznie i intuicyjnie zrozumiesz czym jest to coś nazwane powyżej świadomością, wtedy przebudzisz się do prawdy, że to nie osoba odkrywa prawdę Boga, tylko Bóg odkrywa FAŁSZ osoby!.............................................. Nie odpowiadaj, jeśli Twoją intencją będzie obrona Twojego aktualnego stanowiska, co będzie równoważne pozostaniu na poziomie słów. Prawdę odkrywa się w milczeniu, bo była ona wcześniej niż powstały słowa, więc nie są w stanie jej wyrazić. Przemyśl to głęboko zanim w ogóle odpowiesz. Mi zajęło to 40 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomasz Rodziewicz
      To raczej Ty ciągle jeszcze śpisz. Twoje przemyślenia zajęły Ci 40 lat, a i tak nie pojąłeś prawdy objawionej ludzkości przez Jezusa Chrystusa, Boga Wcielonego. Nie pojąłeś jej, ponieważ polegałeś jedynie na swoich własnych przemyśleniach.

      "Ja", nie jest naszym imieniem, jak twierdzisz, tym bardziej nie jest imieniem Boga. Imieniem Boga jest: "Jestem".

      Jestem, Bóg Ojciec, nie ma początku i nie ma końca w niczym. Nie jest też zamknięty w ramach czasu, bo Jestem to, tu i teraz, wieczna teraźniejszość, wieczna obecność, nie rodzi się i nie umiera, po prostu trwa, to jest życie, prawda, miłość.

      "Ja", odnosi się, jak sama nazwa wskazuje do EGO, jest więc ograniczeniem we wszystkim, rownież w myśleniu i poznawaniu, jest zamknięte w ciele zmysłowym-cielesnym, w czasie, ma początek i koniec, warunkową świadomość, czyli wiedzę o własnym, cielesnym istnieniu, która to świadomość kończy się z chwilą zaśnięcia tego ciała w śmierci.
      Duch, który jest w nas, nie jest tym ciałem, nie jest rzeczą, nie jest zamkniętym w cielesności, ograniczonym EGO, jest natomiast ciałem duchowym, ktre możemy posiąść, ale tylko po śmierci, po zmartwychwstaniu. W 1 Liście do Koryntian 15,35-53 jest napisane, cytuję:
      "Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. Bóg zaś takie daje mu ciało, jakie zechciał; każdemu z nasion właściwe. Nie wszystkie ciała są takie same: inne są ciała ludzi, inne zwierząt, inne wreszcie ptaków i ryb. Są ciała niebieskie i ziemskie, lecz inne jest piękno ciał niebieskich, inne - ziemskich. Inny jest blask słońca, a inny - księżyca i gwiazd. Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem.
      Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek , Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego.
      Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność."

      Ostani Adam, to Jezus Chrystus, duch ożywiający to co zniszczalne do tego, co niezniszczalne. Bez Jezusa Chrystusa ożywienie do niezniszczalności jest nieosiągalne dla nas ludzi.
      Osoba odkrywa, że Bóg jest Prawdą, reszta należy do Boga. Komu On chce, temu da to zrozumienie, nigdy jednak nie odmawia zrozumienia tym, którzy Go o to proszą w Imię Jezusa Chrystusa z wiarą, że otrzymają to o co proszą.

      Usuń
  3. Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rodziewicz:

    @Karolina Kajtek - dziękuję za cytat - całość rozumiem, ale jednak inaczej niż Ty i z jedną rzeczą się nie zgadzam: "powstaje zaś niezniszczalne" - najprawdopodobniej jest to błąd w tłumaczeniu albo przekazie (podobno 1 Kor składa się z dziewięciu innych listów, połączonych w jeden, a niejaki W. O. Walker stwierdził nawet, że 1 Kor to nie-Pawłowe interpolacje, zresztą zobacz np. Biblię Brzeską tłumaczoną według innej tradycji), bo wszystko, co powstało musi się kiedyś rozpaść lub obumrzeć. Nawet jeśli będzie istniało do końca Wszechświata, to nanosekundę później nie będzie już nic. Nie może być niezniszczalne coś, co powstało. Tylko to, co było zawsze (lub istnieje bez czasu) jest niezniszczalne. Co więcej - to, co jest niezniszczalne może być tylko Jedno!

    Rozumiem, że: "Bez Jezusa Chrystusa ożywienie do niezniszczalności jest nieosiągalne dla nas ludzi" to Twój komentarz do 1 Kor. Jednak miałbym pytanie - czy istoty żyjące w tryliardach tryliardów innych galaktyk są skazane na wieczne potępienie, tylko dlatego, że Jezus na ich planecie się nie urodził?

    Mówisz "Osoba odkrywa, że Bóg jest Prawdą" - a co miała na myśli św. Katarzyna ze Sieny przekazując treść objawienia: (cytuję z pamięci)"Ja jestem, który jestem, ty jesteś, której nie ma"? Czy jednak nie to, że osoba jest złudzeniem, a jedynie Bóg (jakkolwiek Go rozumiemy i nazywamy) istnieje realnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomasz Rodziewicz
      Niezniszczalny jest jedynie Bóg Ojciec, Bóg Syn jednorodzony Jezus (Jeszu) Chrystus i Duch Święty, w Trójcy Świętej Jedyny Prawdziwy i Nieśmiertelny Bóg.

      Na Twoje pytanie o inne galaktyki i ich mieszkańców, odpowiem tak: Bóg jest Stworzycielem wszystkiego, co kiedykolwiek zaistniało, jest Stworzycielem Wszechświata wszechświatów i robi co chce z całym tym Swoim dziełem.
      Potrzeba narodzenia się Boga Wcielonego Jezusa (Jeszu) Chrystusa zaistniała na naszej planecie, na Ziemi, ponieważ Ziemia stworzona została jako podnóżek Boga Ojca, a Ziemianie jako dzieci Jego wokół tego podnóżka. Spodobało się bowiem Bogu mieć je blisko siebie, tuż pod okiem. W Księdze Izajasza 66, w pierwszych dwóch wersetach jest napisane, cytuję:
      "Tak mówi Pan:
      «Niebiosa są moim tronem,
      a ziemia podnóżkiem nóg moich.
      Jakiż to dom możecie Mi wystawić
      i jakież miejsce dać Mi na mieszkanie?
      Przecież moja ręka to wszystko uczyniła
      i do Mnie należy to wszystko
      - wyrocznia Pana.
      Ale Ja patrzę na tego,
      który jest biedny i zgnębiony na duchu,
      i który z drżeniem czci moje słowo."

      To zamieszkujący Ziemię ludzie, Ziemianie jako jedyni w całym Wszechświecie byli w potrzebie Zbawiciela, ponieważ byli biedni i zgnębieni, ponieważ jako dzieci Boże, na skutek swojej krnąbrności, byli coraz bardziej zwodzeni, i coraz bardziej oddalali się od swojego Ojca w niebiosach, od życiodajnego Światła, od Boga Ojca.

      Nie, nie o to chodzi, że osoba jest złudzeniem w przekazie św. Katarzyny ze Sieny, cytuję z 11/ Żywot: Mądrość Katarzyny:
      "... ty jesteś ta, która nie jest. Ja zaś jestem tym, który jest. ...", lecz o to, że ponieważ Bóg stwarza wszystko z niczego, to jako Jego stworzenie istniejemy nie sami z siebie, ale dzięki Boga chceniu. On jest źródłem naszego bytu.
      Sam Stwórca natomiast, Bóg Wszechmogący nie mógłby niczego z siebie stworzyć, gdyby nie miał wszystkiego w sobie, gdyby nie był pełnią bytu.
      Tak więc stworzone przez Boga istoty nie są złudzeniem, my jesteśmy prawdziwi, tak jak nasz Bóg Ojciec w niebiosach jest Prawdziwy, lecz nie istnielibyśmy bez Jego woli. I to w tym sensie "nie ma nas", w sensie oderwania od Boga, od źródła naszego istnienia.
      Kłamstwem jest więc twierdzenie, że możemy cokolwiek bez Boga Ojca, że możemy istnieć w oddaleniu od Niego. Nie możemy! - i to jest prawda o tym, że "nie ma nas".

      Pozostawieni sami sobie nieuchronnie zmierzamy ku nicości, ku unicestwieniu, ponieważ nie posiadamy w sobie pełni bytu. Dlatego właśnie Bóg wcielił się w Jezusa (Jeszu=Zbawiciel), aby nie dopuścić do samozagłady tych, których Bóg stworzył na Obraz Swój i umiłował tak bardzo, że objawił nam Siebie w Jeszu (Jezusie) Chrystusie, że zamieszkał między nami, aby nie dopuścić do naszej samodestrukcji, aby, jak pisałam wyżej, ożywić to co zniszczalne do tego, co niezniszczalne.
      Bez Zbawiciela, bez Boga Wcielonego ożywienie nas do niezniszczalności jest dla nas po prostu nieosiągalne.

      Usuń