Słowo Boga Ojca jest chlebem życia dla mnie, chlebem powszednim natomiast, o który proszę Go nieustannie, jest chleb wiary w to, że Bóg Ojciec nigdy się nie myli.
Czy Jego chleb ma smak goryczy, czy słodyczy jest równie dobry, równie wartościowy i odżywia mnie, chociaż różni się smakiem. Wszystko po to, aby niczego mi nie zabrakło zarówno dla zdrowia fizycznego, psychicznego, jak i duchowego.
Nic, co spotyka mnie w moim życiu nie jest zbędne, ale wszystko ma swój niepowtarzalny sens i znaczenie. Czy jest to coś dobrego, czy złego, radość, czy cierpienie, wszystko jest dla mojego dobra, podyktowane Boga Ojca miłością i troską o mnie.
Słowo Boga zawsze staje się ciałem, czyli faktem, zaistniałym w moim życiu specjalnie dla mnie, mądrością, drogowskazem na drodze, którą idę, dzięki czemu, nawet gdy zbłądzę, to nie załamuję się, wręcz odwrotnie, doświadczenie to czyni mnie znowu o jeden promil silniejszą i mądrzejszą.
W cierpieniu staję się cierpliwa, nie rozżalam się nad sobą i nikomu nie złorzeczę, rozumiem, że ono też jest czymś dobrym, że uczy mnie czegoś.
Boga karcenie przyjmuję z radością, chociaż przez smutek, ponieważ wtedy wiem, że On mnie naprawdę bardzo kocha, że nie jestem Mu obojętna. Karci mnie, bo Mu zależy na mnie, bo chce mnie czegoś nauczyć, coś mi uświadomić, pomóc coś zrozumieć, docenić. Z kolei Jego błogosławieństwo jest kropelką miodu na moje serce, która to kropelka czyni w nim cuda.
Czy Jego chleb ma smak goryczy, czy słodyczy jest równie dobry, równie wartościowy i odżywia mnie, chociaż różni się smakiem. Wszystko po to, aby niczego mi nie zabrakło zarówno dla zdrowia fizycznego, psychicznego, jak i duchowego.
Nic, co spotyka mnie w moim życiu nie jest zbędne, ale wszystko ma swój niepowtarzalny sens i znaczenie. Czy jest to coś dobrego, czy złego, radość, czy cierpienie, wszystko jest dla mojego dobra, podyktowane Boga Ojca miłością i troską o mnie.
Słowo Boga zawsze staje się ciałem, czyli faktem, zaistniałym w moim życiu specjalnie dla mnie, mądrością, drogowskazem na drodze, którą idę, dzięki czemu, nawet gdy zbłądzę, to nie załamuję się, wręcz odwrotnie, doświadczenie to czyni mnie znowu o jeden promil silniejszą i mądrzejszą.
W cierpieniu staję się cierpliwa, nie rozżalam się nad sobą i nikomu nie złorzeczę, rozumiem, że ono też jest czymś dobrym, że uczy mnie czegoś.
Boga karcenie przyjmuję z radością, chociaż przez smutek, ponieważ wtedy wiem, że On mnie naprawdę bardzo kocha, że nie jestem Mu obojętna. Karci mnie, bo Mu zależy na mnie, bo chce mnie czegoś nauczyć, coś mi uświadomić, pomóc coś zrozumieć, docenić. Z kolei Jego błogosławieństwo jest kropelką miodu na moje serce, która to kropelka czyni w nim cuda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz