Chodzi jedynie i aż o to: "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę." (1 List do Kor. 6,12)
Umiar mamy, jako całkowicie wolne istoty, zachowywać we wszystkim z własnego, niczym nie przymuszonego wyboru, ponieważ wszystko co próbuje się nam narzucać nie pochodzi od Boga Ojca i wcale nie przynosi Mu chwały. On nie potrzebuje niewolników i nie chce abyśmy nimi byli w jakikolwiek sposów, On chce widzieć w nas swoje dzieci, które stworzył do życia w wolności, dzieci, które robią z tej wolności dobry użytek, przynoszący Bogu Ojcu chwałę, bo tak chcą, a nie, że tak muszą.
Umiar mamy, jako całkowicie wolne istoty, zachowywać we wszystkim z własnego, niczym nie przymuszonego wyboru, ponieważ wszystko co próbuje się nam narzucać nie pochodzi od Boga Ojca i wcale nie przynosi Mu chwały. On nie potrzebuje niewolników i nie chce abyśmy nimi byli w jakikolwiek sposów, On chce widzieć w nas swoje dzieci, które stworzył do życia w wolności, dzieci, które robią z tej wolności dobry użytek, przynoszący Bogu Ojcu chwałę, bo tak chcą, a nie, że tak muszą.
OdpowiedzUsuńJan Moniak odpowiada na ten moj komentarz zostawiony pod jego filmikiem:"Islam vs LGBT | Tęczowy Piątek, Synod Amazoński, Haloween i Pachamama. Co lepsze?"
Tak. Pytanie o to, kiedy ta wolność wkracza w wolność innych. I tu błędem jest materialistyczne założenie że tylko cielesną krzywdę należy czynić granicą. Tymczasem krzywda symboliczna, duchową, itd., zwana zgorszeniem jest jeszcze gorsza. Tzn widzę/ słyszę coś co bezwiednie atakuje mój mózg, a czego nie chce słyszeć. Wprowadzenie tego potrzebnego zastrzeżenia komplikuje, ale urealnia dyskusję o zasięgu granic wolności.