niedziela, 7 listopada 2021

Osąd

 

Osąd, czyli ocena czegoś czy kogoś, nie jest potępianiem, ale jest lustrem pokazującym człowiekowi to, jakim inni go widzą, jest napominaniem, potrzebną zdrową, życiodajną krytyką, niezbedną do tego, aby człowiek nie brnął w tym co złe, lecz by mógł dokonać refleksji i zauważyć, że to czego się dopuszcza jest złe. Po co? 
Po to, aby dać mu szansę zrozumienia swojego błędu, uznania i porzucenia tegoż, aby dzięki temu mógł się on rozwijać we właściwym kierunku, nawrócić i zmierzać ku świętości. Cytuję z Hebrajczyków 3,13, Biblia Warszawska: 
"Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa 'dzisiaj', aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu.". 
Napominanie, bez uprzedniego osądzenia sytuacji, byłoby niemożliwe. Osądzanie zatem to nie jest sądzenie, ale ocenianie. Nauczyciel w szkole osądzając ucznia postępy w nauce, nie sądzi go, ale ocenia stopień jego wiedzy, natomiast osądzając jego postępowanie, wychowuje ucznia po przez danie mu pochwały bądź też napomnienia. 
Nie ufam nikomu, kto tylko mi słodzi. 
Nie nazywam życzliwymi mi tych ludzi, którzy nie dostrzegają moich błędów, utwierdzają mnie w nich, bądź przymykają na nie oczy tylko dlatego aby mnie nie "urazić", nie "zranić" i w ten sposób pozwalają mi żyć i trwać w ciemności mojego ego. Natomiast, jestem wdzięczna tym, którzy kierując się prawdziwą życzliwością i miłością bliźniego, wyprowadzają mnie z błędu, w którym nieświadomie, bądź świadomie tkwię. Dzięki temu bowiem, dzięki ich napomnieniu mnie, a więc dzięki krytyce, która rodzi się w nich właśnie z osądzenia mojego postępowania, mam szansę na refleksję, na uczenie się, zrozumienie ewentualnego błędu w jakim tkwię i w rezultacie tego, mam szansę na zmianę swojego postępowania, na poprawę. 
Tak więc, każde napomnienie mnie, chociaż w pierwszej chwili i owszem sprawia mi przykrość, a nawet może zaboleć, to już w następnej staje się lekarstwem dla mnie, ponieważ uwalnia mnie z czeluści zła, bądź z obłoków ściąga mnie na ziemię, gdzie jest moje miejsce. I w ten sposób pomaga mi zachować pokorę i świadomość człowieka nie tylko rozumnego, ale przede wszystkim Bogobojnego, kochającego tak siebie, jak i swoich bliźnich, a nawet wrogów.
Brak osądu, czyli oceny, krytyki ze strony innych jest, moim zdaniem, niczym innym i wbrew pozorom, brakiem życzliwości dla drugiego człowieka. Deficyt ten powoduje, że człowiek często błądzi i schodzi na manowce. Nic w tym dziwnego dlatego, ponieważ człowieka samoocena najzwyczajniej jest zwodnicza, nie zawsze skora do obiektywnego spojrzenia na własne ego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz