W piątek, 6 listopada 2020 roku, pisałam o tym co myślę o aborcji. Dzisiaj, ze względu na aktualność tematu przypominam te moje myśli:
Nie zabijajmy Aniołów
Kobiety stawiające siebie po stronie cywilizacji śmierci, mają w sobie największą pogardę dla siebie samych, dla kobiet. Żadna kobieta nie zbuduje szczęścia na nieszczęściu swojego zabortowanego dziecka. Prawda jest taka, że zabijając w swoim łonie dziecko, kobieta zabija samą siebie. Nigdy już nie będzie sobą, ponieważ nigdy już nie będzie w stanie uwolnić się od myśli, że jest morderczynią, dzieciobójczynią.
Wielu kobietom wydaje się, że zabijając w sobie, w jakiś sposób upośledzone dziecko, oczywiście na niepewne słowo lekarza, dokonują jakiegoś dobra dla siebie i dla tego dziecka. Ale tak nie jest.
Każde życie jest błogosławieństwem i jest po coś. Przychodzi do nas z jakąś określoną misją do spełnienia. Takie życie upośledzonego, ułomnego w jakimś stopniu dziecka również. Takie dzieci są rodzącymi się Aniołami w naszych rodzinach i społeczeństwach, mającymi na celu uczyć nas cierpliwości, ofiarności, miłosierdzia, wytrwałości i przede wszystkim miłości.
Bez tych cudownych istot zapomnielibyśmy całkowicie o tym, co znaczy być człowiekiem.
Bycie matką zdrowych, czy chorych dzieci nie jest żadnym heroizmem, to jest przywilej.
Zatem aborcja jest zbrodnią. Zabijając w swoim łonie dziecko, kobieta staje się morderczynią nie tylko tego dziecka, ale i przyszłych, mających się narodzić z niego pokoleń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz