sobota, 15 lutego 2014

Czy warto?

Podziwiam Justynę Kowalczyk, jej determinację, zadając sobie jednocześnie pytanie, czy warto? Zaraz powiesz czytelniku, że to nic nowego, że to takie polskie! Polskie, nie polskie, jakie to ma znaczenie w przypadku sportowców, którzy i owszem, dając z siebie wszystko, przez chwilę sprawiają nam radość, rozbłysną gwiazdą, po czym, jeszcze szybciej niż nią rozbłyśli, gasną, a nasza radość z ich osiągnięć okazuje się być niewdzięczna?

Gdy odchodzą na "emeryturę", kończą swoją karierę, bardzo szybko zapomina się o ich sukcesach i co najgorsza o nich samych, o ich poświęceniu się, determinacji i walce, by nam sprawić radość. Przykładem niech będzie Małysz. Już go i jego osiągnięcia przykrywa powoli, ale skutecznie Kamil Stoch. Małysz pozostanie, gdzieś tam w cieniu ze swoimi zdobytymi krążkami i nabytymi, dzięki różnym kontuzjom chorobami, które jeżeli już nie teraz, to za jakiś czas z pewnością się w nim odezwą. Wczoraj był bożyszczem, dzisiaj jego "boskość" wydaje się być mniejsza, już nie taka wspaniała w porównaniu ze Stochem, którego dokonują ci, którzy go niby tak bardzo kochali i podziwiali.  

I w tym momencie myślę o Justynie Kowalczyk i jej niesamowitym wyczynie, i znowu zadaję sobie pytanie, czy warto? Za kilka lat już nikt, oprócz garstki jej znajomych, przyjaciół i rodziny, nie będzie o niej pamiętał. Radość z jej sportowych wyników jest jak mgnienie oka, tak bardzo ulotna. Wspomni się o jej wyczynach od czasu do czasu przy okazji jakichś rocznic, a ona zostanie sama ze swoimi zdrowotnymi dolegliwościami, będącymi pochodną odniesionych kontuzji. Zostaną jej tylko zdobyte krążki i wspomnienia. Dziwny to i nic nie wart jest "bonus", moim zdaniem, za tak wielkie, z determinacją osiągnięte osiągnięcia.

Nie chodzi mi o to byśmy przestali walczyć, nie! Walczmy i to w każdej dziedzinie życia, walczmy z przeciwnościami losu, walczmy o wolność, o suwerenność Ojczyzny, z wrogiem gdy zajdzie taka potrzeba, walczmy na boiskach i stokach, ale nie zapominajmy o cenie jaką przyjdzie nam za tę walkę zapłacić. Nie każda skórka warta jest wyprawki, moim zdaniem i to moje stwierdzenie tutaj nie ma się ni jak do materializmu, nie o tym bowiem myślę, nie o to mi chodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz