"Medytacja" ucznia Jezusa Chrystusa, to modlitwa, zwyczajna rozmowa z Nim, o wszystkim i to jest prawdziwe oczyszczenie umysłu. Podczas takiej "medytacji" nie potrzebna jest kontrola oddechu, ani tym bardziej skupianie się na nim aby coś tam przeżywać, czy poznawać głębię samego siebie, bądź doznać wyciszenia, odlotu w nieznane strefy kosmosu, czy poczuć się szczęśliwym.
Medytacja o jakiej jest mowa w tym filmiku (tu), zapodanym przez Ciebie Sebastian (tu), to nic innego jak dilerskie serwowanie "narkotyku" mającego na celu wprowadzenie nowicjusza w stan fałszywej euforii i w konsekwencji uwierzenie przez niego, że odkrył jakąś uniwersalną prawdę, podczas gdy tak naprawdę jest to moment zniewolenia go, moment uzależnienia od przeżywania złudzenia bycia wolnym i szczęśliwym bez Boga udziału.
Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna prawda, uniwersalne prawo! Każda prawda jest prawdą noszącą swoje własne imię.
Takie propagowanie wschodnich medytacji, to kolejne zwodzenie ludzi wierzących w Boga Ojca, w Jezusa Chrystusa. To kolejny sposób na zabijanie wiary w Chrystusa przez otwieranie umysłu medytującego, podczas jego uśpienia, bo tym właśnie jest tego typu medytacja - uśpieniem, na nieświadome zapraszanie do swojego umysłu demonów.
"Pamiętajcie - ostrzega sam opowiadający o swojej metodzie medytacji - że nie macie nad nią (tz. podczas niej) żadnej kontroli." Fenomen, o którym opowiada ten instruktor medytacji, to zagadka, bowiem - jak twierdzi - "nie wiemy jednak nic o tym, co wydarzy się w nas bez udziału naszej świadomej woli. Rzeczy się tam po prostu dzieją. Nie macie nad nimi żadnej kontroli." (od 30:52 - 31:17 minuty)
Rozumiecie?
Tego typu medytacja jest przepustką dla mocy ciemności, z której może już nie być powrotu. Najpewniejszym i najtrwalszym oczyszczeniem umysłu i serca jest trwanie w Jezusie Chrystusie i nawiązywanie prawdziwej relacji z Nim poprzez zwyczajną z Nim rozmowę. I to jest jedyna "medytacja" warta uwagi - modlitwa.
Gdy Jezus przez czterdzieści dni i nocy pościł na pustyni, to właśnie tak "medytował", rozmawiał z Bogiem Ojcem w Niebiosach i dlatego właśnie, gdy potem Diabeł przystąpił do Niego i kusił Go, nie miał on nad Jezusem mocy, ponieważ "medytacja" Jezusa nigdy nie pozbawiła Go udziału Jego świadomej woli nawet na moment. Diabeł musiał od Jezusa odstąpić.
I to jest prawdziwy fenomen PRAWDY nas otaczającej i prawdy w nas, prawdy o Wszechświecie, którego cząstkami jesteśmy, bo Wszechświatem jest Bóg Ojciec, wcielony w Jezusa, który stał się Chrystusem aby nas o tym pouczyć.
Medytacja o jakiej jest mowa w tym filmiku (tu), zapodanym przez Ciebie Sebastian (tu), to nic innego jak dilerskie serwowanie "narkotyku" mającego na celu wprowadzenie nowicjusza w stan fałszywej euforii i w konsekwencji uwierzenie przez niego, że odkrył jakąś uniwersalną prawdę, podczas gdy tak naprawdę jest to moment zniewolenia go, moment uzależnienia od przeżywania złudzenia bycia wolnym i szczęśliwym bez Boga udziału.
Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna prawda, uniwersalne prawo! Każda prawda jest prawdą noszącą swoje własne imię.
Takie propagowanie wschodnich medytacji, to kolejne zwodzenie ludzi wierzących w Boga Ojca, w Jezusa Chrystusa. To kolejny sposób na zabijanie wiary w Chrystusa przez otwieranie umysłu medytującego, podczas jego uśpienia, bo tym właśnie jest tego typu medytacja - uśpieniem, na nieświadome zapraszanie do swojego umysłu demonów.
"Pamiętajcie - ostrzega sam opowiadający o swojej metodzie medytacji - że nie macie nad nią (tz. podczas niej) żadnej kontroli." Fenomen, o którym opowiada ten instruktor medytacji, to zagadka, bowiem - jak twierdzi - "nie wiemy jednak nic o tym, co wydarzy się w nas bez udziału naszej świadomej woli. Rzeczy się tam po prostu dzieją. Nie macie nad nimi żadnej kontroli." (od 30:52 - 31:17 minuty)
Rozumiecie?
Tego typu medytacja jest przepustką dla mocy ciemności, z której może już nie być powrotu. Najpewniejszym i najtrwalszym oczyszczeniem umysłu i serca jest trwanie w Jezusie Chrystusie i nawiązywanie prawdziwej relacji z Nim poprzez zwyczajną z Nim rozmowę. I to jest jedyna "medytacja" warta uwagi - modlitwa.
Gdy Jezus przez czterdzieści dni i nocy pościł na pustyni, to właśnie tak "medytował", rozmawiał z Bogiem Ojcem w Niebiosach i dlatego właśnie, gdy potem Diabeł przystąpił do Niego i kusił Go, nie miał on nad Jezusem mocy, ponieważ "medytacja" Jezusa nigdy nie pozbawiła Go udziału Jego świadomej woli nawet na moment. Diabeł musiał od Jezusa odstąpić.
I to jest prawdziwy fenomen PRAWDY nas otaczającej i prawdy w nas, prawdy o Wszechświecie, którego cząstkami jesteśmy, bo Wszechświatem jest Bóg Ojciec, wcielony w Jezusa, który stał się Chrystusem aby nas o tym pouczyć.
Przeniesiona odpowiedź Macieja Maksym na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze droga Karolino: idź proszę ewangelizować gdzie indziej:) Po drugie: mniemam, że nie zadałaś sobie trudu praktykowania medytacji Vipassana; nie byłaś na 10dniowym kursie; nie studiowałaś kanonu palijskiego ani żadnych innych pism - to co robisz swoim komentarzem to jedynie krytyka nieznanej/obcej Ci techniki bazujący jedynie na Twoich przekonaniach/uprzedzeniach.. Moim zdaniem jest to wielka ignorancja. Pozdrawiam! P.S.: pozwól ludziom decydować samodzielnie o wyborze ich ścieżki do "zbawienia";) W przeciwieństwie do nauk Twojego Kościoła - tutaj niczego na wiarę przyjmować nie trzeba.
Po pierwsze drogi Macieju, jak na razie istnieje coś takiego, jak wolność słowa i mogę wypowiadać się na każdy temat i tam gdzie chcę! Po drugie: Masz rację, że nie praktykuję medytacji Vipassana i nie mam zamiaru tego robić. W związku z tym nie byłam na 10-cio dniowym kursie i nie będę, i dzięki Bogu Ojcu niech za to będą!
UsuńMój komentarz nie jest krytyką, jest czymś więcej, jest przestrogą, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Po trzecie: Co do studiowania przeze mnie różnych pism nie masz racji i dlatego moja krytyka medytacji dalekowschodnich nie ma nic do robienia z uprzedzeniami czy moimi przekonaniami, tym bardziej z ignorancją, którą mi zarzucasz.
Dziękuję za pozdrowienia i odwzajemniam je. :)
Ps. Nikomu niczego nie zabraniam, skąd w ogóle takie Twoje przekonanie? Wypowiadam jedynie moje zdanie na temat dalekowschodnich medytacji. Aha! I jeszcze jedno! Nie należę do żadnego kościoła, natomiast jestem żywą cegiełką, żywej Świątyni, Boga żywego, Jedynego, Prawdziwego, Który ją zamieszkuje i objawia mi wszystko to, co powinnam wiedzieć i to na co koniecznie muszę zareagować!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPrzeniesiona odpowiedź Macieja Maksym na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńRozumiem teraz Twój punkt widzenia, szanuje Twoje osobiste doświadczenie i wybraną przez Ciebie drogę wspinania się "na tę samą górę";) Mimo wszystko Twój pierwszy komentarz, który nazywasz "przestrogą" uważam osobiście za zbyt "agresywny" i narzucający potencjalnemu jego odbiorcy Twoje osobiste przekonania na temat tego co jest a co nie jest "najprawdziwszą"/jedynie słuszną medytacją i jedynie słuszną drogą.. Być może ów nowicjusz, o którego drżysz pisząc: "..mającego na celu wprowadzenie nowicjusza w stan fałszywej euforii i w konsekwencji uwierzenie przez niego, że odkrył jakąś uniwersalną prawdę, podczas gdy tak naprawdę jest to moment zniewolenia go, moment uzależnienia od przeżywania złudzenia bycia wolnym i szczęśliwym bez Boga udziału..", pomyśli tak samo o Tobie piszącej: "..jestem żywą cegiełką, żywej Świątyni, Boga żywego, Jedynego, Prawdziwego, Który ją zamieszkuje i objawia mi wszystko to, co powinnam wiedzieć.." - czy jesteś pewna, że to rzeczywiście Bóg żywy objawia Ci to wszystko czy być może jest to ktoś kto się pod Niego podszywa, a być może jest to Twój własny umysł:)
Być może właśnie tak pomyśli i zadrży o mnie i zechce ze mną to przedyskutować. Nie mam nic przeciwko temu, wprost przeciwnie, będzie to dla mnie szansa wytłumaczenia mu, że człowiek odłącza się od jedności z Bogiem Ojcem nie podczas świadomej rozmowy z Nim, ale podczas medytacji Vipassana, która pozbawia go (medytującego) tej świadomości, o czym sam instruktor tej metody medytacji uczciwie medytującego uprzedza, cyt.: "Pamiętajcie, że nie macie nad nią (tz. podczas niej) żadnej kontroli ... jak twierdzi, nie wiemy jednak nic o tym, co wydarzy się w nas bez udziału naszej świadomej woli. Rzeczy się tam po prostu dzieją. Nie macie nad nimi żadnej kontroli."
UsuńWłasny mój umysł, powiadasz. Gdyby tak było płynęłabym, jak wielu, z prądem, bo tak jest łatwiej i wygodniej, i tak bardzo trendy. Mnie jednak nie interesują różne mody na coś tam i nie obawiam się śmieszności z tego powodu, bo opoką moją jest Ten, Który stworzył mnie na wzór i podobieństwo Swoje, Bóg Ojciec Wcielony w Jezusa aby objawić ludzkości, a więc i mnie, Siebie i prawdę o człowieku, również o mnie i o tym, co jest poza mną i we mnie. Niczego nie muszę szukać w kosmosie, ani w głębi siebie samej, ponieważ wiem, co tam jest i dzięki Komu. Jezus powiedział: "Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy." Ew. Jana 10: 27-30) Powiedział też trochę wcześniej: "Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec."
Jakim cudem, Twoim zdaniem, Ci, którzy nie znają głosu Jezusa Chrystusa mają go odnaleźć i rozpoznać podczas pozbawiającej ich świadomości medytacji, tym bardziej, że będąc świadomymi nie rozpoznają go? Ponieważ gdyby głos Jezusa rozpoznawali, nie mieli by wątpliwości co do tego, że nie muszą szukać więzi z Nim w medytacjach dalekowschodnich, wiedzieliby, że On jest w nich i z nimi po wszystkie dni, aż do skończenia świata. To jest Jego, Jezusa Chrystusa obietnica, a On zawsze dotrzymuje danego słowa. Jak pisałam wyżej medytacja Jezusa, Jego rozmowa z Bogiem Ojcem, nigdy nie pozbawiła Go udziału Jego świadomej woli nawet na moment, dlatego był On w stanie rozpoznać głos Boga Ojca i odróżnić go od podszeptów diabła.
Moda na medytacje nie ma na celu zniewolić tych, którzy i tak już są zniewoleni, ale jest narzędziem diabła do niszczenia jedności z Bogiem Ojcem, wierzących w Niego, w Jezusa Chrystusa, Jedynego Prawdziwego Boga Wcielonego.
Pozdrawiam Ciebie i miłego dnia Tobie życzę! :)
Przeniesiona odpowiedź a1nd23 na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek widać, że wierzysz. Tutaj natomiast nie ma mowy o wierze - to technika. Jasne - przez analogię do innych technik (a jest ich mnóstwo - od technik medytacji przez techniki relaksacji, aż po farmakologię) można jej zarzucić, że spłyca temat, że świętość sprowadza do ćwiczeń. Niepodważalnym jednak faktem jest to, że Ci którzy tą technikę posiedli tak samo dotykają świętości (jest to doświadczenie subiektywne!), jak Ci którzy prawdziwie wierzą... a może nawet bardziej (żaden praktykant vipassany nie pisze na forach katolickich postów w stylu "ludzie opamiętajcie się"), bo bez balastu uprzedzeń, zaklinania i kategoryzowania świata. Czy to złe? Dla tych którzy wierzą to oczywiście katastrofa. Wali się ich świat, bo oto okazuje się, że ćwiczenia zastępują boga. Ale może to właśnie jest finalnym dowodem na to że "z prochu jesteś i w proch się obrócisz" ;)
@a1nd23 Nic i nikt nie jest w stanie zastąpic czlowiekowi Boga Ojca.
UsuńPrzeniesiona odpowiedź Ludvio na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek ciekawe jest to ,że krytykujesz te metody podczas gdy widzę masz zasubskrybowanego Aliaksandr Haretski ,który wykorzystuje a raczej rozkrada techniki starożytnych jogistów i sprzedaje je za szalone pieniądze i chyba nie przeszkadza Ci to,a gdy hindus już to robi to już nagle złe i diabieł.Nie wspominając o tym ze bierzesz informacje z Interia.TV
@Ludvio
UsuńNo widzisz, ja dzięki mojej prymitywnej wierze nie obawiam się nikogo i niczego. Wiedza jest Twoją ochroną, nie wiesz tego? To jest nakaz Boga Ojca abyśmy ją zdobywali, sprawdzali, czy tak rzeczywiście rzeczy się mają i wreszcie abyśmy robili z niej dobry użytek. Ja przy okazji jej zdobywania mam okazję, jak w tym przypadku, ostrzegać ludzi przed niebezpieczeństwem łatwowierności w nowe, modne trędy zgubne dla nich. Hindus w niczym mi nie przeszkadza, to też jest mój bliźni, byleby tylko nie namawiał ludzi do otwierania się po przez medytacje dalekowschodnie na przyjmowanie do swoich wnętrz demonów, które na gwałt potrzebują mieszkań, ludzkich ciał. Nie mogą do nich wejść nie zaproszone, medytacja czy hipnoza, podczas których ludzie są niczego nieświadomi im to ułatwia. I tyle w temacie.
Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rozborski na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńMusisz wiedzieć Karolino, że tak bezkrytyczne branie wszystkiego " na wiarę" jest, na szczęście dla wielu ludzi, nie do przyjęcia. Sama wiara dla wielu to za mało żeby zrozumieć i zaakceptować życie. Jeśli tobie ona sama wystarczy to ok ale nie wmawiaj innym ludziom że jedyną prawdziwą drogą jest wiara w nauki Jezusa a inne drogi to jakieś szatańskie wybiegi. To bardzo prymitywny i niesprawiedliwy osąd.
@Tomasz Rozborski
UsuńJa nikogo nie osądzam, ale jedynie wypowiadam moje zdanie na omawiany w filmiku temat, zdanie oparte na naukach Jezusa Chrystusa. I jak bym Ci się nie wydawała prymitywna, to niestety, ale wierzenia Dalekowschodnie nie mają nic wspólnego z Bogiem Ojcem, natomiast bardzo wiele z szatańskimi wybiegami, jak się wyraziłeś, i owszem.
Największym błędem współczesnego człowieka jest to, że przestał on wierzyć w istnienie Szatana, przeciwnika Boga Ojca i największego wroga ludzkości.
Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rozborski na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
Usuń@Karolina Kajtek
Nie napisałem że jesteś prymitywna. Napisałem że pewne twoje poglądy są prymitywne. A to różnica! Przeczytaj uważnie co napisałem! Jeśli cię uraziłem to nie było to moją intencją. Moim zdaniem jesteś niesprawiedliwa w osądach. Prawdziwi Buddyści nie twierdzą że wszystkie inne wierzenia są nic nie warte, nie twierdzą że inni grają w jakąś szatańską grę. Ty natomiast i wielu "wyznawców Jezusa" twierdzicie że tylko wy macie rację a wszystko inne jest pomyłką i wodzeniem szatana. To moim zdaniem błędne i niesprawiedliwe. Dlatego pozwoliłem sobie na komentarz pod twoim tekstem. Nie wiem jaki jest twój poziom wiedzy na temat buddyzmu i jego praktykowania. Śmię twierdzić że raczej niewielki. Pragnę więc poinformować cię że jest wiele ścieżek do prawdy. Jedną z nich jest Buddyzm, który sprawia że życie wielu ludzi nie świecie jest lżejsze, szczęśliwe i bogate duchowo. Dlatego warto chociaż być wyrozumiały dla tej prawdy.
A jeśli chodzi o szatana to wymyślili go ludzie po to aby wytłumaczyć pewne zjawiska w tym świecie. Niestety stał się on dla części ludzi narzędziem do wywoływania strachu i tym samym sprawowania nad nimi władzy.
@Tomasz Rozborski
Usuń"Prawdziwi Buddyści nie twierdzą że wszystkie inne wierzenia są nic nie warte, nie twierdzą że inni grają w jakąś szatańską grę."
I samo to świadczy przeciwko nim i jest potwierdzeniem, że nie znają oni Boga Ojca, Jedynego Prawdziwego i Wszechmogącego Boga, którego nam objawił Jezus Chrystus w swojej Osobie, ale głoszą szatańskie nauki podobnie zresztą jak talmudyści czy islamiści. Chociaż ci ostatni twierdzą, że Bóg jest jeden jedyny, to jednak swoimi uczynkami pokazują, że tym ich bogiem nie jest Jezus Chrystus, Bóg Ojciec Wcielony, ale bożek tego systemu rzeczy niosący ze sobą nienawiść i śmierć do i dla każdego inaczej myślącego i wierzącego. Dla jednych człowiek to goj, zwierzę, bestia, dla drugich innowierca to niewierny pies, czyli też zwierzę. Podobnie jest w buddyzmie, w którym ludzie z najniższych kast społecznych zaliczani są do zwierząt i zabrania im się rozwoju osobistego w tu i teraz, więc o jakim lżejszym, szczęśliwym i bogatym duchowo ich życiu mówisz? Przeciwnie, buddyzm sprawia, że życie wielu ludzi nie świecie jest sprowadzone do poziomu dobrze wytresowanych zwierząt. Mam tu na myśli system kastowy, który jednych ludzi czyni nad ludźmi, czyli panami, a drugich pod ludźmi, czyli niewolnikami. Czy przypomina Ci to coś? BRAWO! Masz rację! Tak, Hitlera i jego zbudowanej na teoriach buddyzmu (był w Tybecie) ideologii nad i pod ludzi wprowadzonej przez niego podczas II wojny światowej. Z jakim skutkiem? Tego chyba nie muszę Ci pisać. Jedynie w chrześcijaństwie, czy tego chcesz, czy nie chcesz, człowiek jest człowiekiem i tak jest traktowany.
Do prawdy i zbawienia jest tylko jedna droga i jest nią Jezus Chrystus. W Jana 14,6 jest napisane: "Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem*. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
". Pozdrawiam. :)
Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rozborski na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
Usuń@Karolina Kajtek
Musisz trochę bardziej poznać chociaż w teorii inne wierzenia i wyznania. Gdybyś miała chociaż podstawową wiedzę to wiedziałabyś że w Buddyzmie nie ma systemu kastowego. Jest on charakterystyczny dla hindiuzmu. Budda wyraźnie go krytykował. Zapraszam do studiów nad historią i rozwojem religii na świecie. Życzę więcej tolerancji. Poza tym życzę powodzenia i radości z życia.
@Tomasz Rozborski
UsuńDziękuję, wzajemnie. Ja na moje życie nie narzekam i o nic nie mam pretensji do Boga Ojca, przeciwnie, dziękuję Mu za wszystko i za te dobre, i za te złe doświadczenia. Wiem, że On prowadzi mnie właściwą ścieżką, chociaż wcale nie wolną od różnego rodzaju wyboi. On zawsze wie co robi i dlaczego. Mając takiego Przewodnika czerpie się radość z każdej chwili życia, możesz być tego pewny.
Tolerancja, to jest pierwszy stopień do piekła ponieważ przymyka oczy na zło i dlatego każdy tolerancyjny człowiek jest współwinny coraz bardziej panoszącemu się dzisiaj złu na świecie. Ja kocham ludzi i dlatego nie są oni mi obojętni, nawet ci niepoprawni złoczyńcy. Piętnuję nie ich, ale to zło, którego się dopuszczają (ja również), często nie rozumiejąc nawet, że to jest zło. Jezus Chrystus konając na krzyżu wypowiedział te słowa: "Ojcze wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią." (Ew. Łk. 23,34a) I to jest sedno Jego niesamolubnej miłości do rodzaju ludzkiego nadające sens naszemu życiu. Kochasz ludzi, swojego bliźniego, to zawracaj go z błędnej drogi nawet gdyby miało Cię to kosztować śmieszność i odrzucenie. Wybaczaj sobie i innym, ale nie toleruj zła ani u siebie, ani u innych. Reaguj, gdy je dostrzeżesz, pokonuj je miłością, czyli nazywaniem rzeczy po imieniu. Pozdrawiam Ciebie serdecznie.
Przeniesiona odpowiedź Tomasza Rozborski na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
Usuń@Karolina Kajtek
Tolerancja to według ciebie pierwszy stopień do piekła!!??? To jakiś żart?
Mam wielu przyjaciół. Wśród nich wielu chrześcijan, katolików ale żaden z nich nie głosi takich okrutnych rzeczy. Wybacz, miałem już przestać komentować twoje wypowiedzi ale postanowiłem jeszcze raz napisać moje zdanie na ten temat. Już rozumiem dlaczego chrześcijaństwo, szczególnie to w katolickim wydaniu, traci wiernych. Trudno bowiem zaakceptować taki sposób postrzegania religii i świata wogóle. Moje szczególne współczucie dla ciebie.
@Tomasz Rozborski
UsuńNie, to nie jest żart ale stwierdzenie faktu. Rozumiem, że jest Ci ciężko taki fakt zaakceptować, zważywszy na desenia, a nawet wieki przeprowadzanej na ludziach indoktrynacji. Każda jednak rewolucja, ta, zmiany myślenia także, nie byłaby możliwa do przeprowadzenia bez gigantycznej manipulacji i gigantycznego kłamstwa. W przypadku współczesnego człowieka tym gigantycznym oszustwem jest TOLERANCJA ubrana w cechy dobra i miłości bliźniego, ale nimi nie jest niestety. Tolerancja zła, fałszywe dobro, nie wyprowadza człowieka z błędu myśleniowego, ale utwierdza w nim przekonanie, że to co on robi jest dobre i właściwe, czym tolerancyjni ludzie skazują takiego, a w konsekwencji i siebie samych na ponoszenie ogromnych kosztów osobiestych i społecznych tu i teraz i w przyszłości. Tkwienie w tolerowaniu zła, jest jego akceptacją, np. homoseksualizmu, który nie jest niczym dobrym i zaraz wytłumaczę dlaczego. Ludzie tolerancyjni uważają, że robią coś dobrego przymykaniem oczu na to rosnące obecnie zjawisko, tym czasem przyczyniają się, na dłuższą metę, do depopulacji człowieka, ponieważ homoseksualizm jest jednym z rodzajów, moim zdaniem, broni biologicznej - z takich związków nie rodzi się nowy człowiek, na skutek czego populacja ludzka wymiera. Jak sam widzisz, na tym tylko przykładzie, tolerancja sama w sobie niesie zniszczenie i tak jest we wszystkich przypadkach jej stosowania. Często ta jej szkodliwość jest widoczna bardzo szybko, a czasami dopiero z upływającym czasem. Pozdrawiam
Przeniesiona odpowiedź Michal Rynkowski na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńKatolickie poglądy na temat medytacji to jak poglądy islamistów o katolikach. Założę się że Karolina nie obejrzała nawet jednego wykładu
@Michal Rynkowski
UsuńI przegrałeś ten zakład. Nie zabieram głosu, gdy nie poznam dobrze tematu. Jak pisałam wyżej, nie obawiam się prania mózgu przez kogokolwiek, ponieważ moja wiara w Jezusa Chrystusa zbudowana na solidnej wiedzy, a nie na bajkach, uniemożliwia taką ewentualność. Tylko sekciarze nie poznają niczego innego, innych nauk i tak zwanych prawd. Jest to im zabraniane przez ich przewodników w obawie, że otworzą im się oczy i Szatan straci kolejną duszę. Kto lub co może mi zaszkodzić gdy Bóg Ojciec jest ze mną? Nikt i nic nie ma takiej mocy! Amen!
Chwała Bogu Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu w Trójcy Świętej Jedynemu Prawdziwemu, jaka była na początku, teraz i zawsze na wieki, wieków, w Imię Jezusa Chrystusa, amen!
Przeniesiona odpowiedź Monika C. na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńAle sie poddalas praniu mozgu!
Tacy ludzie sa niebezpieczni
@Monika C.
UsuńPrawda nikomu nie robi krzywdy, prawda wyzwala, niewolnika czyni człowiekiem prawdziwie wolnym. "Uderzenie" nią zaboli w pierwszym momencie, jednak ten ból podobnie jak ból podczas przyjścia nowego człowieka na świat znika, nie pamięta się go, pozostaje jedynie radość z możliwości przeżycia cudu narodzin. Pozdrawiam
Przeniesiona odpowiedź Monika C. na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
Usuń@Karolina Kajtek co za bzdury.....
@Monika C.
Usuń"Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».
(Ew. Św. Jana 8, 31-32)
Ludzie często domagają się prawdy, ale gdy ją usłyszą, żyć wg niej nie chcą. Deklarują, że brzydzą się kłamstwem, a jednocześnie tkwią w kłamstwie po uszy, bo tak naprawdę nie lubią, gdy mówi im się prawdę, gdy obnarza się im ich złe uczynki (od których nikt z nas nie jest wolny), chętnie nazywane dzisiaj PRAWEM do czegoś tam, czyli do egoizmu, np. moje ciało, to mogę robić z nim co chcę, a tym czasem PRAWDA o tym jest zgoła inna. Mąż i żona są jednym ciałem pomimo iż różnymi osobami. Rodzina jest jednym ciałem, pomimo wielu osób ją tworzących. Chociażby z tego tylko powodu nie żyjemy jedynie dla siebie samych ale nasze życie ma wpływ na wiele innych i odwrotnie. Podejmowane przez jednego członka rodziny decyzje zawsze dotykają wszystkich jej członków, czy tego chcemy, czy nie. Wielu odrzuca nauki Jezusa właśnie z tego powodu, że żyć wg Jego nauk znaczy odstąpić od prawa hołdowania własnemu egoizmowi. Ci, którzy uwierzyli Jezusowi i idą za Nim, którzy trwają w Jego nauce i czerpią z niej mądrość, ci stali się prawdziwie uczniami Jezusa i stopniowo poznają PRAWDĘ o sobie, o świecie tym widzialnym i niewidzialnym, o istocie życia i ta PRAWDA ich wyzwala z niewoli zakłamania, które jest prawdziwym powodem ludzkich nieszczęść. Ta PRAWDA wyzwala człowieka z tych nieszczęść, chroni go przed nimi i czyni go szczęśliwym ponieważ ratuje jego życie, nadaje mu sens tu i teraz i w pośmiertnym jego bycie. Pozdrawiam i miłego dnia Tobie zyczę!
Przeniesiona odpowiedź Liz Byron na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńjak to czytam wydaje mi sie ze sie przenioslam 500 lat nazad .....jak by pani mogla to by spalila tych ludzi na stosie ...tak jak to kosciol robil ... z ludzmi ktorzy mieli kontakt z natura i wszechswiatem i i ktorzy nie chcieli sie poddac regulom ktore im wiara wskazala ,chodzilo o to zeby miec kontrle nad nimi ,
jakie snobistyczne myslenie , czy chrystus jest jedynym przedstawicielem wiary ??
wlasnie dlatego ze ludzie roznych wiar tak jak pani mysla ,wlasnie dlatego powstaje nietolerancja ,i wojna ,kazdy uwaza ze jego jest to prawdziwe ,
i nie tedy droga
wszyscy jestesmy polaczeni i wszyscy profeci wiar maja racje , chca polaczyc ludzi ,ile czasu jeszcze potrzeba .....
@Karolina Kajtek
Usuń@Liz Byron
Kocham ludzi, kocham naturę i mam z nimi nieustanny kontakt. Leczę siebie z różnych dolegliwości również korzystając obficie z apteki Bożej, czyli z natury. Kochając ludzi pragnę ich dobra i szczęścia i zawsze życzę im dobrze, nawet wtedy gdy w jakiś sposób próbują mnie urazić, czy z powodu mówienia im prawdy stają się moimi wrogami. Tym spaleniem na stosie to ateiści i innowiercy grozili mnie, a nie odwrotnie. Dlaczego? Ponieważ dobrze wiedzą, że z prawdą nikt nie wygra. Jeżeli brakuje im argumentów do udowodnienia, że ich czarne jest białe, a moje białe jest czarne, sięgają wtedy po "stos" (wyśmiewanie, obrażanie, prześladowanie, itp).
Jezus Chrystus jest jedyną prawdą i drogą. Nauczał nas jak być prawdziwie wolnymi ludźmi, nikogo nie kontrolował, ale wolność każdego człowieka szanował, ponieważ Bóg Ojciec stworzył ludzi wolnymi. To Jego przeciwnik zaprzęgł i nadal zaprzęga ludzi w niewolę i jest to straszna niewola, ponieważ ubrana jest ona w fałszywą wolność i w tolerancję. Tolerancja, Droga Pani, to nic innego jak narzędzie w ręku Szatana do wymuszania akceptacji zła na ludziach żyjących w prawdzie i prawdą, którą jest moralność Boga Ojca. Wojny powstają właśnie z powodu tolerancji. Gdy ludzie prawdy odmawiają tolerowania zła, atakuje się ich np. oskarżaniem o snobistyczne myślenie. Ludzi łączy miłość, która jest największym owocem Ducha Świetego, a nie tolerancja zła. Zło zwalczane miłością rodzi miłość, a nie wojny. Miłość objawia się między innymi tym, że piętnuje się zło, rzeczy nazywa się po imieniu bez stosowania tak zwanej poprawności politycznej, np. gdy Pani dziecko ukradnie, nie pochwali go Pani za to, prawda, ale skarci i nie dlatego, że zabrania mu Pani czegoś dobrego, ale dlatego aby nie stało się to jego przyzwyczajeniem, które w przyszłości sprowadziłoby na nie wiele przykrych konsekwencji, czyli napiętnuje Pani zło, którego dzieciak się dopuscił nie rozumiejąc, że branie cudzych rzeczy ot tak sobie jest złem. Nikt złodziejem się nie rodzi, złodzieje są produktem tolerancji, przymykania oczu na ich czyny w momencie kiedy powinno się je wyraźnie i stanowczo napiętnować. Pozdrawiam
Przeniesiona odpowiedź Ferdek na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek To prawda Pani Karolino,szatan zbiera swoje żniwo,całe chrześcijaństwo jest zbroczone krwią niewinnych ludzi poczynając od inkwizycji ,po dzisiejsze czasy, gdzie pod przykrywką religii dochodzi do czynów o których wstyd tu pisać. To naprawdę musi być opętanie,że w XXI wieku rodzice oddają swoje dzieci pod opiekę obcych ludzi, którzy wpajają im,współzawodnictwo,brak tolerancji czy nowoczesną odmianę patriotyzmu,który prowadzi do nienawiści i strachu przed drugim człowiekiem. Czy syn cieśli tego uczył? Śmiem wątpić, a czy nauki wschodu mają coś wspólnego z Bogiem czy nie, to akurat mało ważne. Tak jak powiedział Pani mistrz po owocach ich poznacie. Przywódcy religijni ,którzy mają ręce pełne krwi i zakłamania, to oczywiście żaden autorytet,i chociażby na sztandarach ich były najświętsze imiona, to trzymać się lepiej od nich z daleka. Pozdrawiam Serdecznie.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPanie Ferdek, chrześcijaństwo jakie jest każdy widzi. W Pana pojęciu jest ono zbroczone krwią niewinnych ludzi. Czy aby na pewno nie pomylił Pan Chrześcijan z wilkami w owczych skórach, które wkradły się, jak złodziej nocą, do owczarni Pana Jezusa aby zagryzać i rozpraszać owce w niej zgromadzone ze względu na Pasterza owczarni, którego przewodnik stada wilków szczerze nienawidzi?
UsuńCo do reszty Pana wypowiedzi, to powiem tak: Słusznie Pan zauważył, że ludzie dopuszczają się okrutnych i okropnych czynów pod przykrywką religii, z naciskiem na "pod przykrywką", bo religia jest w ich czyny jedynie wmanipulowywana. Ponieważ chrześcijanie to nie przebierańcy, to nie wilki w owczych skórach, kim zatem są ci, którzy w przebraniu i w imieniu chrześcijan dopuszczają się tych wszystkich okropności, o których Pan wspomina? Kim jest wirus ciągle i od nowa atakujący chrześcijaństwo? Komu ono najbardziej doskwiera i z jakiego powodu?
Do nienawiści i strachu przed drugim człowiekiem prowadzi nie patriotyzm, nie brak tolerancji zła, ale odwrotnie, tolerancja zła i brak patriotyzmu, miłości do własnej rodziny, ziomków, do człowieka w ogóle, do swojego domu, do kraju. I zaraz Panu wyjaśnię dlaczego? Ponieważ patrioci kochając swój kraj, rozumieją innych patriotów, którzy kochają swoje kraje i życzą sobie nawzajem szczęścia. Nie sięgają po cudze, ale w razie potrzeby będą bronić swojego. W tym nie robią niczego przeciwko nauką Jezusa Chrystusa, a wręcz przeciwnie, wypełniają największe przykazanie jakie On swoim naśladowcom zostawił: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.", a co za tym idzie, Bóg, Honor, Ojczyzna, to nie są hasła nienawiści, ale MIŁOŚCI. Nie ma w nich nic ani gorszącego, ani faszystowskiego, ani rasistowskiego, czy ksenofobicznego. Aby to Panu lepiej uzmysłowić zadam Panu jedno pytanie: O kogo będzie Pan wpierw dbał, kogo chronił i kogo otaczał miłością, swoje własne dzieci, czy dzieci sąsiada pomijając te własne?
Cytuję Pana: "... czy nauki wschodu mają coś wspólnego z Bogiem czy nie, to akurat mało ważne. Tak jak powiedział Pani mistrz po owocach ich poznacie."
Błąd w myśleniu wielu zwiedzionych dzisiaj chrześcijan! Jest wręcz odwrotnie, to jest bardzo ważne! Już wyżej wspomniałam o pierwszym i największym przykazaniu Jezusa, które jest koroną Jego nauk. Nie można dwóm panom służyć jednocześnie, niestety. Jedynie przeciwnikowi Boga Ojca chodzi o to, aby wielu myślało podobnie do Pana i takim myśleniem zarażało innych, ponieważ on wie to co ja staram się tutaj wytłumaczyć i mało go to obchodzi, czy ludzie świadomie czy nieświadomie wpuszczą jego demony do siebie. Dla niego ważne jest aby to zrobili. Nie zaproszony bowiem nie może on wejść w człowieka, aby całkowicie zawładnąć jego duszą, bo walka toczy się o dusze! Owocem nauk Wschodu był np. Hitler. Chyba nie muszę Panu tłumaczyć jaki to był owoc?
Przeniesiona odpowiedź Ferdek na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
Usuń@Karolina Kajtek Pani Karolino, dziękuję za komentarz. Każdy ma prawo do swojego zdania , i zdanie Pani szanuję. Dla mnie to właśnie religia oraz polityka stanowią główne narzędzia do manipulacji zasobami ludzkimi. Jedni to robią na planie fizycznym,drudzy na planie "duchowym". Te dwa twory które istnieją od wieków są dziełem człowieka rządnego władzy i chęci panowania nad masami. Pisze Pani o dwóch największych przykazaniach, nie ma tam nic o miłości do ojczyzny,sztucznego wytworu ludzkości. Patriotyzmu dość często doświadczam na meczach piłki,lub manifestacjach" pokojowych". Naprawdę można tam zobaczyć prawdziwych patriotów którzy bardzo kochają ojczyznę. Pokazują to słowem oraz czynem. Ale to tak na marginesie. Pozdrawiam Serdecznie
Usuń@Ferdek
Nie ma za co. Ja przepraszam, że dopiero teraz odpisuję.
Otóż to, Panie Ferdku, każdy ma prawo do swojego zdania, ja również.
Ja nie neguję Pana przekonania o religiach (jest ich wiele) i o polityce, ponieważ wiem, podobnie jak Pan, że to, o czym Pan pisze jest prawdą. Przecież nie urodziłam się dzisiaj i wbrew temu, co niektórzy tutaj wypisują pod moim adresem, jestem osobą trzeźwo patrzącą na otaczający mnie świat, świat, w którym muszę żyć. Różnica naszych zdań polega na tym, że ja piszę nie o wierze w religię, czy w politykę, a o wierze w Boga, w Jezusa Chrystusa, w Jego nauki, które są doskonałe, moim zdaniem, a co za tym idzie zawsze aktualne, nie wymagające poprawek, udoskonaleń, ulepszeń, ani tym bardziej trwałych zmian jakich dopuszcza się dzisiaj chociażby Watykan w Kościele Katolickim, który to Kościół bądź co bądź, ale jednak wnosił w życie ludzkie ład i porządek, bez którego społeczeństwo jako takie raczej chyli się ku upadkowi, co świetnie można zauważyć dzisiaj np. na Zachodzie.
Te dwa narzędzia, religie i polityka, jak słusznie Pan zauważył, są dziełem człowieka i służą do manipulacji ludźmi, szczególnie religie będące w ścisłym związku z polityką, jak np. islam. Jednak niedoskonały człowiek, jak do dzisiaj, nie wymyślił nic lepszego w zamian, a Boga słuchać nie chce, tak jak i czerpać ze źródła Jego mądrości. Zamiast tego woli ulegać różnym modom i trendom w nadziei, że w tym znajdzie szczęście i odkryje swoją głębię, cokolwiek to znaczy.
Narody nie są sztucznym wytworem, ale pochodną rodziny. Z dwojga ludzi, w naturalny sposób rodzi się wpierw rodzina, osada, wieś, potem miasto i w końcu powstaje państwo, czyli społeczność zaludniająca craz większy obszar i porozumiewająca się jednym wspólnym językiem, pielęgnująca taką samą kulturę, której dopełnieniem była i jest religia, dawniej pełniąca rolę również prawną, co w rozrastających się społeczeństwach nie było bez znaczenia, aby zachować ład i porządek, bez których to nie mogłoby być mowy o jakiejkolwiek cywilizacji.
W dwóch największych przykazaniach jest mowa o miłości do Boga i do bliźnich. Ojczyzna mieści w sobie i to i to. Jest zamieszkana przez Boga i przez Ludzi. Co do patriotów, to powiem tak: Wilki w owczych skórach wkradły się nie tylko do Kościoła.
Przeniesiona odpowiedź Kasia Goczol na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńBoimy się tego czego nie znamy, czego nie rozumiemy. Polecam Pani książkę, w której przedstawiono naukowe dowody na pozytywny wpływ medytacji na ludzką psychikę; badania prowadzone na przestrzeni kilkudziesięciu lat, na całym świecie: 'Trwała przemiana' Daniel Goleman, Richard J. Davidson.
W kościele katolickim jezuita Anthony de Mello propagował medytację, jako środek do przebudzenia. Świetna książka jego to 'Przebudzenie'.
@Kasia Goczol
UsuńDroga Pani Kasiu dziękuję Pani za troskę o mój strach przed tym czego nie znam, bądź nie rozumiem. To bardzo miłe z Pani strony, piszę szczerze, jednak bardziej do mnie przemawia Jezus i sposób Jego medytacji, czyli przytomna rozmowa z Bogiem Ojcem nie pozbawiająca mnie świadomości, niż wszyscy naukowcy świata razem wzięci udowadniający to, czego udowodnić nie mogą, bo i jak, skoro podczas medytacji dalekowschodnich ludzie tracą kontakt z rzeczywistością i zgoła nic nie wiedzą, co się z nimi w czasie medytacji dzieje. Co do tytułu polecanej przez Panią książki, to wydaje mi się on być bardzo trafnym: "Trwała przemiana". Pytam się Panią w związku z tym: Co miałabym trwale zmieniać w sobie, stworzeniu, które Bóg Ojciec zaprojektował tak doskonale i wspaniale i na wzór i podobieństwo Swoje? Co miałabym zmieniać i to trwale w stworzeniu Boga Ojca, które On wyposarzył we wszystko co jest mu potrzebne i konieczne aby mogło sobie w życiu radzić w czynieniu dobra i z rozpoznawaniem zła, i po co miałabym to robić? W jakim celu miałabym poprawiać to co Bóg Ojciec uznał za bardzo dobre? Pozdrawiam. :)
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń”Karolina Kajtek on prawi o skupieniu się na oddechu, przez co łatwiej skupić się na teraźniejszości, gdzie tu diabeł?”
@Marian Jarząbecki
UsuńBóg Ojciec tak nas stworzył, że nie potrzebujemy skupiać się na oddechu aby żyć, pracować, doświadczać rzeczy, przeżywać je i aby skupiać się nad czymkolwiek. Nie ma takiej potrzeby aby poprawiać to co Bóg Ojciec stworzył i uznał za bardzo dobre.
Jeżeli ktoś wmawia ludziom, że są w potrzebie kontrolowania swojego oddechu, a więc poprawiania tego co od samego początku jest w nas doskonale wymyślone i stworzone przez Boga Ojca, to ten ktoś jest zwykłym ignorantem, bądź pod wpływem właśnie diabła, na którego wpierw sam się otworzył i zaprosił go do swojego wnętrza. Demony są aniołami Złego i w wielkiej potrzebie posiadania mieszkań, którymi są ciała stworzeń Bożych, również człowieka. W Biblii znajdziesz wiele opisów nieszczęsnych ludzi owładniętych przez te piekielne istoty, które Jezus Chrystus wypędzał z nieszczęśników. Np. zajrzyj do Ewangelii Mt 8,28-32, cytuję: "Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: «Czego chcesz od nas, , Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?» A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń!» Rzekł do nich: «Idźcie!» Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach.".
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek ciekaw jestem czym się zajmujesz na codzień, tzn gdzie pracujesz
@Marian Jarząbecki
UsuńNiby w czym miałaby Ci być pomocna ta informacja?
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek bo myślę, że siedzisz w domku na garnuszku rodziców
Usuń@Marian Jarząbecki
Na jakiej podstawie opierasz swój wniosek?
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek wniosek swój opieram na głębokiej analizie Twoich wpisów
@Marian Jarząbecki
UsuńNie gniewaj się, ale kiepski z Ciebie analityk.
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek ....
Wracając do tematu, dla mnie twoja wiara w boga jest odlatywaniem w zaświaty, zamiast skupić się na tym co tu i teraz odlatujesz w zaświaty, w wiarę w boga, który jest tylko zbedną hipotezą
Usuń@Marian Jarząbecki
Wiem, że przez ludzi niewierzących wiara może być tak właśnie odbierana jak przez Ciebie, jako odlatywanie od rzeczywistości, gdyż jest ona dla nich czymś niezrozumiałym, bardzo odległym, wręcz nieosiągalnym. Nie ma jednak nic bardziej mylnego.
Moja wiara jest odbiciem mojej rzeczywistości. Jest moją siłą i wolnością. Moje oblicze jaśnieje, a serce dalekie jest od nienawiści człowieka. Brzydzę się jedynie złem, które ludzi zniewala. Zawsze będę je piętnować. Lituję się nad nimi, ponieważ mając oczy nie widzą, są ślepi. Mając dar inteligencji, nie korzystają z niego, pozwalają ubezwłasnowalniać siebie często jedynie dla takiej marności, jaką jest wygoda.
Żyjąc w tym oceanie zła, jakim zawsze był i jest świat materialny, przepełniony okrucieństwem, potrafię dostrzegać w nim również dobro i piękno, potrafię kochać prawdziwą miłością, niesamolubną, a nie jakąś współczesną nieudolną jej atrapą. Poświęcania się dla bliskich nie uważam za ciężar, ale za coś zupełnie naturalnego, dobrego i pięknego, i znowu nie uwierzysz, ale mam to wszystko z powrotem, ponieważ co sieję, to zbieram, zgodnie z obietnicą Jezusa Chrystusa, mojego Pana i Zbawiciela.
Mówiąc w skrócie, jestem szczęśliwa, chociaż życie wcale mnie nie rozpieszcza. Na garnuszku rodziców nie siedzę, oboje odeszli, jestem sierotą i sama pracuję na siebie. A co Ty możesz powiedzieć o sobie, Ty, który nazywasz Boga zbędną hipotezą?
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek to piękne co napisałaś ,co nie świadczy ,że to zasługa Boga czy Jezusa, że jesteś jaka jesteś, to Ty podejmujesz ten trud i wysiłek ,a jeśli wiara Ci służy to tak trzymać
@Marian Jarząbecki
UsuńDziękuję. Wiara nikogo nie zwalnia od odpowiedzialności za siebie, dlatego trud życia i czynienia je dobrym, pięknym i spełnionym zależy od nas samych. Bóg Ojciec wyposażył nas we wszystko co jest niezbędne do tego abyśmy dawali sobie radę w ciągu tych darowanych nam pięciu minut. Nie ma więc powodu aby załamywać ręce, ponieważ żadna sytuacja w życiu nie przerasta nas, jest to obietnica Boga, a jedynie stanowi wyzwanie. I w takich momentach pamięć o ziarenku gorczycy jest jak znalazł, a rozmowa z Bogiem, najlepszym terapeutą wszechświata otwiera umysł, przynosi ulgę i rozwiązanie zaistniałego problemu, czy siłę przeciwstawienia się pokusie do pójścia na skróty. Pozdrawiam i miłego wieczoru Ci życzę.
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek Prawda się sama broni ,nawiedzonymi komentarzami nic nie zmienisz, twoje teksty przypominają mi teksty świadków jehowy
@Marian Jarząbecki Prawdzie trzeba pomagać ujrzeć światło dzienne, właśnie dlatego, między innymi, Jezus Chrystus przyszedł na świat i objawił nam Boga Ojca w sobie, aby ludzie mogli poznać prawdę o Bogu Ojcu i aby wykupić nas z niewoli tego, który za Boga Ojca się podawał i podaje, a nim nigdy nie był, nie jest i nie będzie. To o nim, o bogu Izraela, Jezus świadczył, że jest on zabójcą i kłamcą, i że prawdy w nim nie ma, i nigdy nie było.
UsuńGdyby nikt prawdy nie głosił, to nikt też nie mógłby jej poznać, więc Twoja teza, że prawda sama się obroni, jest nieprawdziwa.
Chyba sam jesteś jednym z nich, skoro wiesz co oni głoszą. Ja piszę o Bogu Ojcu objawionym ludzkości w Jezusie i przez Jezusa.
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek to dla ciebie historia świata zaczyna się od Jezusa?
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńI na Jezusie kończy...
@Marian Jarząbecki
UsuńDla mnie historia świata, tego świata, czyli Ziemi, zaczyna się od momentu, gdy Bóg Wszechmogący powołał ten świat do życia, czyli od momentu, gdy Bóg Ojciec zaczął ten świat stwarzać poprzez swoje Słowo, cytuję z Ew. wg. Św. Jana 1,1-5:
"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła."
Tak, dla mnie historia świata i nasze istnienie na nim zaczyna się od Jezusa, od Słowa Boga, Które było na początku, przez Które wszystko się stało, a bez Którego nic by się nie stało, co się stało. To w tym wypowiedzianym przez Boga Ojca Słowie było i jest życie, przez Które Bóg Ojciec wszystko stwarzał. To to Słowo ciałem się stało i zamieszkało pośród ludzi, Jezus Chrystus, nasz początek i nasz Odkupiciel, dzięki Któremu nie ma dla nas końca, ponieważ Jezus Chrystus, Bóg Wcielony, nasz Zbawiciel, Jest spełnieniem obietnicy Boga Ojca nam danej. Kto w Niego wierzy i idzie za nim, ten ma życie wieczne. Amen.
Przeniesiona odpowiedź Mariana Jarząbecki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
UsuńKarolina Kajtek życie wieczne za wiare ...To nie wygórowana cena
@Marian Jarząbecki
UsuńWiara jest dobrem przede wszystkim dla mnie samej. Bóg Ojciec niczego ode mnie nie potrzebuje, podobnie jak i Jezus Chrystus. To ja jestem w ciągłej potrzebie Boga obecności w moim życiu.
Przeniesiona odpowiedź Michała Przez M na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńKarolina Kajtek jestes ograniczona, religia Cie ogranicza
@Michał Przez M
UsuńA to chyba jest mój, a nie Twój problem, więc spokojna Twoja głowa.
Przeniesiona odpowiedź mundragon na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek "Żyjąc w tym oceanie zła, jakim zawsze był i jest świat materialny, przepełniony okrucieństwem, potrafię dostrzegać w nim również dobro i piękno"
1. Jeśli świat materialny jest zawsze był i jest oceanem zła, to po co go Dobry Stwórca takim stworzył?
2. Bóg jest w ilu osobach? Jezus na Krzyżu płakał: - Ojcze, Ojcze! Czemuś mnie opuścił...? W momencie opuszczenia przez Ojca Jezus jest zwykłym człowiekiem, a nie bogiem - czyli jest wtedy czwartą osobą, bo nie jest połączony z Ojcem.
3. Przytaczasz tu różne nauki Jezusa, jakbyś je znała bezpośrednio od Niego, lub z Jego pism. Tymczasem Sobór Nicejski w 325 r.n.e. co najmniej 25 dokumentów zmodyfikował lub usunął ze zbioru pism. Wiele rozpatrywanych dzieł uznano za zbędne, ze względu na pokrywające się treści i powtarzane przypowieści. Inne były za abstrakcyjne, lub za mistyczne. Ponadto 20 innych dokumentów usunięto i zarezerwowano dla uprzywilejowanych badaczy i wybranych uczonych. Pozostałe księgi skrócono i poprawiono, by nadać im większe znaczenie i uczynić przystępniejszymi dla zwykłego czytelnika. W ten sposób stworzono Pismo Święte. (wg Efekt Izajasza; Gregg Braden; s.59-60.)
4. Czy można poważnie traktować wiarę, która w XXI wieku wymaga od swych wyznawców kanibalizmu i wampiryzmu? Bo czymże jest spożywanie podczas mszy ciała i krwi Jezusa?
5. Kto Cię upoważnił do rozstrzygania, co jest dobre, a co złe? Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Deszcz w czasie powodzi jest przekleństwem, a w czasie suszy - błogosławieństwem. Deszcz jest taki sam, tylko kontekst się zmienia.
Szanuję Twoje poglądy, ale nie potępiaj, proszę, poglądów innych. Wojny nie biorą się z tolerancji, a z jej braku.
@mundragon
UsuńSTOP, STOP, STOP!
1. To nie Dobry Stwórca ten świat takim stworzył, ale ludzie sami, którzy obdarowani wolną wolą, wolnością, stwierdzili w pewnym momencie, że stworzą lepszy świat od tego, który był dziełem Stwórcy i wypowiedzieli Mu posłuszeństwo. No i dzisiaj widzimy tej ludzkiej pychy rezultat wleczący się przez całe tysiąclecia.
2. Bóg Ojciec Jest w Trójcy Świętej Jedyny Prawdziwy. Bóg urodził się jako człowiek. Chrystus jest jedną osobą z dwoma naturami, więc Maryja rodząc Jezusa, w tym samym czasie i w tej Jednej Osobie urodziła i człowieka i Boga. Właśnie dlatego Jezus mówił o sobie raz, że jest synem człowieczym, innym razem, że jest Synem Bożym. Tak! Jezus Chrystus Bóg Wcielony przebywał między nami jako człowiek i umarł na krzyżu jako człowiek pomimo iż Jest Bogiem, cyt z pamieci: "Zanim Abraham był, Ja Jestem.". Spróbuję wyjaśnić Ci to jaśniej: Wszystko co żyje rozmnaża się wg własnego gatunku, chyba się w tym zgodzisz ze mną? Kot może urodzić tylko kota, pies psa, a koń konia. Tak samo z człowieka może się narodzić tylko człowiek, a z Boga Bóg, a co za tym idzie czyjkolwiek syn, czy córka są, dzielą oni naturę tego, z którego są zrodzeni.
W przypadku Jezusa, dzieli On naturę ludzkiej Matki i Boskiego Ojca, Jest więc i zawsze był jednocześnie i człowiekiem i Bogiem.
3. Nie mogłabym niczego napisać, ani przytoczyć gdyby nie działanie Ducha Świętego we mnie, gdybym nie znała Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela mojego. Prawda jest w Nim i tylko w Nim, i tą prawdę, jak i prawdę o Bogu Ojcu, którą nam Jezus objawił w Sobie, mam wypisaną w moim sercu. Jednym z darów Boga Ojca dla mnie jest dar rozpoznawania duchów i dlatego zawsze będę demaskować te, które nie pochodzą od Boga Ojca ale za takie się podają aby zwodzić, o ile to będzie możliwe dla nich, nawet tych wybranych.
4. Kościół Katolicki wie, że nie ma mandatu, by zmienić to, co Bóg sam ustanowił, a Eucharystię ustanowił Jezus Chrystus podczas ostatniej wieczerzy, cyt.: "A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów."
(Źródło: Biblia Tysiąclecia, Nowy testament, Ew. wg. Św. Mateusza 26,26--28)
5. Deszcz spada zarówno na sprawiedliwych jak i na niesprawiedliwych i to jednocześnie. Napominanie nie jest osądem, a jedynie napomnieniem. Nie gniewaj się, ale mnie osobiście śmieszy, gdy słyszę o konieczności zmodernizowania jakiejś religii, dopasowania jej do czasów współczesnych, ponieważ wiem, że prawdziwa religia pochodząca od Boga nie potrzebuje zmian, jest religią doskonałą właśnie dlatego, że nie jest wymysłem ludzkim. Bóg Ojciec jest alfą i omegą, początkiem i końcem. Bez Niego nic by nie zaistniało i nie mogłoby istnieć. Każdy więc wróg Boga i wiary w Niego jest wrogiem samego siebie, działa tylko na własną szkodę. Bóg, podobnie jak i Jego Kościół i tak przetrwa. Każdy więc kto tępi chrześcijaństwo, jak złośliwy rak zwalcza samego siebie i tylko sobie samemu szkodzi, niszcząc bowiem środowisko, w którym zaistniał siebie zabija. Już od samego startu jest na pozycji przegranej. Bóg zawsze był, jest i będzie! Kim jesteś człowieku by się mu przeciwstawiać?
Ja jedynie napominam, od potępienia czy udzielenia łaski jest Bóg Sam.
Wojny biorą się z tolerancji zła, niestety, ponieważ tolerancja jest bronią przeciwnika Boga Ojca, czyni ludzi ślepymi na zło, dzięki czemu może się ono swobodnie rozrastać, a gdy osiąga duże rozmiary rodzi wiele nieszczęścia i wojny.
Przeniesiona odpowiedź Paweł gnom na komentarz mundragon:
Usuń@mundragon
I z całym szacunkiem dla Ciebie ale po twoich wypowiedziach widzę, że nie poświęciłeś zbyt wiele czasu na studiowanie pisma św. I niewiele wiesz na ten temat. I nie chodzi teraz o to abyś mi zaprzeczał i podawał kolejne przykłady tego jak bardzo się mylę ale z całego serca i z czystej troski dla Ciebie i wielkiego szacunku dla twojej osoby zadaj sobie pytanie i postaraj się z szacunku dla samego siebie szczerze odpowiedzieć, powiedzieć samemu sobie jak bardzo znasz się na tym co mówisz?
Przeniesiona odpowiedź Mela na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek OJCIEC jest Bogiem ale dlaczego matka piszesz wielka literą,matka nie była Bogiem lecz człowiekiem.
cześc WYŁACZNIE !! DLA BOGA
@Mela
UsuńDobre pytanie. Mama, Mamunia, Mamcia, Tata, Tatuś, Tatko piszę z dużych liter z szacunku do Rodziców i to do wszystkich Rodziców, tak jak piszę, zwracając się do jakiejś osoby, np. teraz do Ciebie: Ty, Ciebie, Tobie z dużej litery z szacunku do osoby, z którą prowadzę dialog.
Zgadza się, cześć należy się wyłącznie Bogu, podobnie jak i Ojcem nazywać należy jedynie Boga, ponieważ jeden jest tylko Ojciec nasz, Ten, Który jest w niebie. Pozdrawiam i miłego dnia Tobie życzę.
Przeniesiona odpowiedź 15przez13 na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek nie ma potrzeby "zastępowania", to kwestia wyboru. Nieuświadomiony lęk przed stanięciem twarzą w twarz ze światem takim jakim jest, potrzeba uporządkowania go w naszej świadomości, najlepiej w trybie czarno-białym, co daje poczucie bezpieczeństwa, lęk przed samodzielnością i potrzeba "drogowskazu" - to tylko niektóre z powodów wejścia na ścieżkę wiary, niezależnie od tego, jaki obiekt wiary wybieramy (albo jaki jest nam wdrukowany przez tradycję w jakiej wzrastamy). To doraźnie ułatwia podejmowanie decyzji i zdejmuje z nas część odpowiedzialności za nie. Można więc schronić się pod opiekuńczymi skrzydłami boga/bóstwa/guru/świętego/cudotwórcy/ itp, ale można też próbować radzić sobie bez pośrednictwa, wytyczać swoją ścieżkę obserwując świat zamiast "tłumaczyć" go przez wciskanie w ramy określonej doktryny (również religijnej). Różne możliwości, różne wybory. Jednak najgorsze co może nas spotkać to uznanie, że nasz wybór jest jedynie słuszny, inne są niesłuszne i w związku z tym - złe. Taka postawa, odpowiednio wykorzystana przez sprawnych manipulatorów, była, jest i chyba niestety będzie przyczyną wielkich tragedii. Wystarczy spojrzeć w przeszłość i rozejrzeć się w teraźniejszości. Co właściwie daje nam podstawę do twierdzenia, że patrzenie na świat przez okulary inne niż nasze jest złem lub błądzeniem? Chyba tylko zwykła ludzka pycha. A gdyby tak zdjąć okulary, wszelkie, i popatrzeć na świat gołym okiem? To ryzykowne, bo możemy być nieprzygotowani na prawdę - i o świecie i o nas samych, ale jakże poszerzające perspektywę. A więc ryzyko warte podjęcia.....
@15przez13
UsuńPrzepraszam, ale całkowicie źle pojmujesz wiarę. Wiara niczego mnie nie pozbawia, w niczym nie ogranicza i w niczym mi nie przeszkadza, nie jest też dla mnie wykrętem przed podejmowaniem samodzielnych decyzji i ponoszeniem za nie odpowiedzialności, wprost przeciwnie. Wiara wyzwala mnie z niewoli strachu, niepewności, niezdecydowania, z chęci zrzucania odpowiedzialności na innych. To właśnie wiara chroni mnie przed manipulantami, przed płynięciem z prądem i z różnymi modami, trendami i takimi tam innymi narzucanymi ludziom ideami. To wiara wyzwala mnie całkowicie ze wszystkich tak zwanych izmów i pomaga mi dostrzegać świat prawdziwy, który jest daleko od wszelkich stwarzanych przez ludzi matriksów. Jak widzisz nie boję się wyrażać własnego zdania chociażby w omawianym tutaj temacie, wiec skąd taka myśl u Ciebie, że jakobym obawiała się stanąć twarzą w twarz z otaczającym mnie światem?
Świat poznaję po przez autopsję, a nie po przez TV, ponieważ jeżdżę po świecie, poznaję ludzi różnych narodowości, religii i kultur, i absolutnie nie mam żadnych problemów z dogadywaniem się z kimkolwiek, ale nie mam też problemu w tym aby wyrażać własne zdanie na każdy temat, czy to się komuś spodoba czy nie. Nie mam też trudności w tym aby bronić swoich racji i przekonań, swojej wiary, gdy ktoś je skrytykuje, bądź wręcz zaatakuje, ani z zabieraniem głosu w sprawach, które wiem, że są ze szkodą dla człowieka, jak np. w przypadku medytacji dlekowschodnich. Uważam, że są one ogromnym złem i dopóki jest wolność słowa, dopóty będę w tym uświadamiać ludzi, ponieważ ludzie nigdy nie byli i nie są mi obojętni. A to, co oni z przekazaną im przeze mnie wiedzą zrobią, to jest już ich sprawa, ja swoje zrobiłam i zachowuję pokój ducha, co dla mnie jest nie bez znaczenia.
Przeniesiona odpowiedź Twoja Stara na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek powołując się na wolność słowa ubogo korzystasz z jego mądrości. Zachęcam do większej wiary w Jezusa i Boży Plan, chociażby poprzez regularne powierzanie Mu swojego życia. To z reguły powoduje pozbycie się łęków i histerii, którymi tak obficie emanujesz. Mi to szczególnie nie przeszkadza - każdy ma prawo do zarządzania umysłem na swój sposób - tylko tak po ludzku mi Cię żal... Tak po ludzku - Jezus nie był taki posrany. Może to czas żeby zastanowić się, kto jest Twoim Mistrzem i jakie wzorce powielasz w swoich wypowiedziach?
@Twoja Stara
UsuńDziękuję za pouczenie i zapewniam, że mój kontakt z Jezusem Chrystusem, Panem i Zbawicielem moim jest nieustanny, a o tym, że nie jestem lękliwa dosyć dobrze świadczy chociażby ta wywołana tu przeze mnie dyskusja na temat medytacji dalekowschodnich, ten nieustanny atak nażyc na moje uderzenie w stół przed dwoma już laty. Mój Mistrz jest Prawdą, Drogą, Miłością i Życiem, a kim jest Twój mistrz?
Przeniesiona odpowiedź Ksawery Gładki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńJestem ciekaw kto Pani tak mocno mózg sprał ...
@Ksawery Gładki
UsuńZaspokajanie ciekawości dla samej tylko ciekawości, to zbędna jest wiedza, więc Ci jej oszczędzę. :)
Przeniesiona odpowiedź Ksawery Gładki na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek Ja poproszę, może się czegoś nauczę :) w co wierzysz należysz do jakiejś religii czy indywidualnie rozwijasz swoja duchowość? Kierujesz się Jezusem?
@Ksawery Gładki
UsuńUrodziłam się w rodzinie katolickiej. Mamcia była praktykująca, natomiast Tatko chodził do Kościoła jedynie w czasie Świąt, ale pilnował aby dzień święty, niedzielę święcić, aby był to dzień odpoczynku, zgodnie z wolą Boga. Pilnował aby w naszym domu nie mówiono źle o innych, np. o sąsiadach czy znajomych. Gdy miał coś do kogoś, to zawsze mówił to temu komuś prosto w oczy, a nie poza jego plecami, za co był bardzo lubiany i szanowany wśród naszych znajomych i sąsiadów, w rodzinie. Nigdy nikomu nie odmawiał pomocy, był gościnny, życzliwy i pogodnego ducha. Szanował ludzi nie za to kim byli, ale za to jakimi byli. Uczył mnie uczciwości, obowiązkowości, odpowiedzialności, pracy i poszanowania jej owoców. Uczył mnie też łowić ryby, obcować z przyrodą, używać śrubokręt i młotek, a Mamcia wszystkich innych umiejętności jakie powinna posiąść kobieta, przyszła żona i matka. Oboje uczyli mnie kochać siebie i bliźnich. Uczyli mnie tego wszystkiego nie tylko słowem, ale głównie swoim przykładem. Pięknie się uzupełniali.
Odkąd pamiętam Bóg Ojciec był dla mnie realną, bardzo ważną osobą, tak jak mój Tatko. Był i Jest zawsze obecny w moim życiu. Jest jak mój Tatko kochający i troszczący się o mnie. Takim Go poznałam i pokochałam. Mój Tatko kochał mnie niesamolubną, mądrą miłością. Był wymagający, a czasami, gdy zaszła taka potrzeba, karcił mnie. Jednak nigdy nie robił tego bezmyślnie, kierując się jedynie emocjami, co mogło zdarzyć się mojej Mamci. Zanim wziął mnie na dywanik, zawsze przed tem wyciszał się, uspokajał, a dopiero potem spokojnie rozmawiał ze mną, tłumaczył, a czasami ukarał z miłością i z miłości, tak abym zrozumiała i zapamiętała, że to wszystko robi dla mojego dobra, a nie dlatego aby mnie skrzywdzić czy pozbawić mnie czegoś. Czułam, że troszczy się o mnie. Dbał o moją godność małego człowieka. Nigdy mnie nie wyzywał, nie straszył i niczego nie nakazywał, ale cierpliwie tłumaczył i prosił łagodnie lecz stanowczo. Ufałam Tatce i czułam się przy nim zawsze wyjątkowa, piękna, mądra i bezpieczna.
Opowiadam Ci to abyś zrozumiał skąd we mnie jest ta niezachfiana wiara w Boga Ojca, w Jezusa Chrystusa i w Ducha Świętego. Dla mnie Bóg Ojciec Jest realną Osobą. Nie tyle modlę się do Niego, co rozmawiam z Nim o wszystkim, można powiedzieć, że medytuję, jednak nie zatracam w tej medytacji siebie, ale jak Jezus na pustyni nawet na moment nie tracę świadomości. Rozmawiam z Bogiem Ojcem, jak niegdyś robiłam to z moim Tatką. Zadaję Mu pytania i otrzymuję odpowiedzi. Proszę o radę i otrzymuję ją. Czasami od razu, czasami dopiero z upływającym czasem, ale zawsze je otrzymuję w najmniej spodziewany sposób. Podczas czytania, pracy, albo w trakcie rozmowy z kimś, czy po przez jakieś wydarzenie. Jestem katoliczką, która idąc za Jezusem Chrystusem dba o swoją indywidualną duchowość, która sprawdza, zgodnie z Jego zaleceniem, nie siedem, a siedemdziesiąt siedem razy, czyli w nieskończoność, wszystko czego nauczają uczeni w pismach zarówno w tych chrześcijańskich, jak i w niechrześcijańskich. Ślepa wiara jest naiwnością i może prowadzić na manowce, natomiast wiara oparta na solidnej wiedzy to mądrość. Mam nadzieję, że zaspokoiłam Twoją ciekawość.
Przeniesiona odpowiedź Na Spokojnie na mój komentarz pod filmikiem Dzień 1 kursu Vipassany - S. N. Goenka na YT.
OdpowiedzUsuńkrytykujesz coś czego nie rozumiesz i nawet nie zamierzasz spróbować. To jest zwykła głupota. Jezus medytował 40 dni na pustyni i miał głodówkę 40 dniową. Dlaczego? bo 40 dni głodówki to stan blisko śmierci, kiedy szyszynka w mózgu zaczyna produkować duże ilości DMT, jest to molekuła duszy, poczytaj sobie o tym, to właśnie z tąd biorą się religijne wizje. Bóg jest miłościa, a nie żadnym Jezusem. Jeśli miliony osób wierzy w pewną istotę i otacza ją miłością to ta istota istnieje, nawet jeśli nigdy wcześniej nie istniała historycznie. Miliony osób wierzą w Jezusa więc taka metafizyczna istota istnieje, zasilana energią ludzi. Medytacja to nie jest żadna rozmowa, to oddech i cisza, przestrzeń w której się wszystko odbywa. Osobą gadające coś w stylu "tylko Jezus" zachowują się jakby same były tym opętane.
@Na Spokojnie
UsuńMoja głupota podpowiada mi i to bez specjalnej medytacji, że jesteś conajmniej niezdecydowany co do swoich własnych wierzeń, a wytykasz mnie i wyśmiewasz moją wiarę w Boga Wcielonego, w Jezusa Chrystusa. Raz z przekonaniem piszesz i to w tym samym komentarzu, że Jezus medytował 40 dni na pustyni, a drugi raz zaprzeczasz Jego istnieniu. (?)
Ja nie medytuję, nie poszczę tylko świadomie, jak Jezus na pustyni, rozmawiam z Bogiem Ojcem i mam wizje nie będąc w stanie bliskim śmierci, ale jak najbardziej znajduję się wtedy w stanie nie zachwianej mojej świadomości.
Tak, Bóg Jest Miłością i to z miłości do ludzi, których stworzył przez Syna na obraz Swój, ofiaruje On za nas Tego swojego Jednorodzonego Syna, Który z Ojcem Jest Jedno, a więc Jest również Miłością i tak jak Ojciec z miłości ofiarowuje On samego Siebie jako okup za wielu. Tak, za wielu, a nie za wszystkich, jak to co niektórym wmówił Lucyfer przeciwnik Boga Ojca - "róbta co chceta, piekła nie ma! Bóg Jest Miłością i dlatego i tak wszystko wam wybaczy", czym zwodzi ten zabójca i kłamca całą zamieszkałą Ziemię.
I tak Ojciec i Syn, Którzy są Jedno pokonali swoją ofiarą, Miłością, tego, w którym miłości nigdy nie było i nie ma.
Miłość jest największym owocem Ducha Świętego, jest najpotężniejszą bronią przeciwko której Lucyfer i jego zwolennicy zarówno ci niewidzialni jak i widzialni są całkowicie bezsilni. Miłość zatem, nie jest bezmocą, nie jest słabością, nie jest też naiwna, ani łatwowierna, czy strachliwa, gdy zachodzi taka potrzeba to walczy o tych, którzy znajdują się w niebezpieczeństwie zastawionych na nich sideł panoszącego się na Ziemi, wszędobylskiego zła i Złego. Walczy prawdą, obnarza i demaskuje kłamstwo i ojca kłamstwa, co też i ja robię w dyskusji pod tym filmikiem, demaskując zło medytacji dalekowschodnich, ich demoniczne pochodzenie.
Przeniesiona odpowiedź Na Spokojnie na mój komentarz:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek w jaki sposób medytacje dalekowschodnie mają być demoniczne? To tylko medytacja. To brzmi jakby tylko Twoja religia była słuszna a inne nie, jak jakieś sekciarstwo
@Na Spokojnie
UsuńTo w jaki sposób medytacje dalekowschodnie są demoniczne wyjaśniłam już w poprzednich komentarzach pod tym filmikiem i nie będę się powtarzać. Medytacje dalekowschodnie to nie tylko medytacje, ale jest to otwarcie się na demony, ponieważ te medytacje pozbawiają człowieka jego świadomości tak, że medytujący nawet nie wie co się z nim i w nim dzieje podczas transu, w którym się znajduje medytując.
Pokaż mi inną religię poza chrześcijaństwem, w której człowiek zachowuje swoją wartość dziecka Bożego i całkowitą wolność w podejmowaniu świadomych decyzji. Pokaż mi inną religię, która do niczego nie przymusza, a jedynie zaleca, wybór pozostawiając wiernym, pokaż mi inną religię, która nie odbiera człowiekowi jego godności.
Dekalog też nie jest przymusem, ale obietnicą, że gdy człowiek pozna Boga Ojca, to sam, z nieprzymuszonej woli nie będzie chciał więcej kłamać, kraść, oszukiwać czy cudzołożyć, nie będzie zabijał. Pozna Prawdę, którą Jest Bóg Ojciec, pozna Miłość, którą Jest Bóg Ojciec, pozna Mądrość, którą Jest Bóg Ojciec, pozna Dobro i Sprawiedliwość, którymi Jest Bóg Ojciec i wreszcie odkryje prawdę o samym sobie, że jest ukochanym dzieckiem Boga Wszechmogącego, w Trójcy Świętej Jedynego Prawdziwego Boga, a nie niewolnikiem, jakim chcą go widzieć Lucyfer i jego sługusy.
Taka prawda wyzwala człowieka. Uwalnia go ze strachu, z niepewności, z zazdrości, z braku wiary w swoje własne możliwości, pozwala mu rozwijać skrzydła i żyć pełnią życia, cieszyć się nim, dzielić się nim i doceniać je, ponieważ odkrywa, że Życiem i Tym, Który daje życie Jest Bóg Ojciec, a On zawsze chce jedynie wszystkiego najlepszego dla swoich dzieci.
Zatem, aby poznać Boga Ojca i prawdę o Nim, o nas samych, o kosmosie i o Wszechświecie, aby doświadczać istnienia nie potrzebne są człowiekowi żadne medytacje dalekowschodnie pozbawiające go świadomości, wystarczy świadome rozglądanie się wokół siebie, wpatrywanie się w cud stworzenia, we własne, jakże złożone Ja, zadawanie sobie pytań, rozważanie nad nimi, szukanie i odkrywanie odpowiedzi na nie. I to wszystko daje mi moja wiara, moja religia.
Przeniesiona odpowiedź Na Spokojnie na mój ostatni komentarz:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek ciekawe podejście, myślę że jesteśmy w jakiś sposób chronieni nawet podczas medytacji. Pewien człowiek mówił że podczas rytuału ayahuasci, ta święta medycyna uświadomiła go że w głebi serca jesteśmy bezpieczni i żaden demon nie ma tam władzy. Myślę że i podczas medytacji należy pamiętać o siedzibie duszy, czyli sercu i tam jesteśmy bezpieczni. A czy ktoś wplata w to Jezusa to jego sprawa. Miliony ludzi medytuje i to im pomaga, jest to wielokrotnie potwierdzone przez naukę. Medytacja działa i jest skuteczna.
@Na Spokojnie
UsuńSiedzibą duszy jest nie serce, a krew, dlatego mylisz się myśląc, że jesteś bezpieczny podczas dalekowschodnich medytacji. To nie o serce upomni się Bóg Ojciec, ale o krew, o duszę każdego, którego krew została przelana. To dlatego przelana krew Jezusa, Boga Wcielonego za ludzkość, Jego święta ofiara złożona raz na zawsze za nas zbawia każdego kto uwierzy w Jezusa Chrystusa i uzna Go nie tylko za swojego Zbawiciela, ale i za swojego Pana. Amen.
Medytacje dalekowschodnie nie są w stanie nikomu pomóc, ale są dobrym narzędziem do zniewalania ludzi. Demony na gwałt szukają domów, mieszkań, dlatego robią wszystko aby rozpowszechniać tę wypróbowaną przez siebie metodę medytacji dalekowschodnich, aby te domy (ludzkie ciała) zdobywać na zamieszkanie w nich. Hipnoza jest ich drugim sposobem zniewalania człowieka. Tak, zniewalania, ponieważ gdy człowiek otwiera się na demony po przez dalekowschodnie medytacje, bądź przez hipnozę, gdy wpuszcza je do siebie przestaje być sobą, nie ma już władzy nad sobą, bo nie tylko oddał demonom swoje ciało, ale i duszę, która jest we krwi. To dzięki tej zniewolonej duszy ciało jest dla demonów użyteczne jako dom, ponieważ człowiek jest ucieleśnioną duszą czego pozazdrościły człowiekowi nawet coniektóre anioły. Bez krwi ciało nie ma życia, bo życie (dusza) jest we krwi. Ciało jest ożywiane przez krew, a serce to jedynie jest narząd, motor dbający o przepływ krwi w ciele tak aby dusza mogła je całkowicie sobą wypełnić, pobudzić do życia i nadać mu swój niepowtarzalny charakter. Wpuszczając więc demony do siebie, człowiek staje się ich niewolnikiem, ich ofiarą. Gdy umiera, no bo człowiek starzeje się i w końcu umiera, demony opuszczają jego ciało i szukają sobie nowej ofiary.
Oto co Biblia mówi na temat krwi, cytuję z Księgi Kapłańskiej 17,10-14: "Jeżeli kto z domu Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się między nimi, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę oblicze moje przeciwko temu człowiekowi spożywającemu krew i wyłączę go spośród jego ludu. Bo życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was [tylko] na ołtarzu, aby dokonywała przebłagania za wasze życie, ponieważ krew jest przebłaganiem za życie. Dlatego dałem nakaz Izraelitom: Nikt z was nie będzie spożywał krwi. Także i przybysz, który się osiedlił wśród was nie będzie spożywał krwi. Jeżeli kto z Izraelitów albo z przybyszów, którzy się osiedlili między wami, upoluje zwierzynę jadalną, zwierzę lub ptaka, wypuści jego krew i przykryje ją ziemią. Bo życie wszelkiego ciała jest we krwi jego - dlatego dałem nakaz synom Izraela: nie będziecie spożywać krwi żadnego ciała, bo życie wszelkiego ciała jest w jego krwi. Ktokolwiek by ją spożywał, zostanie wyłączony.".
Psalm 106 (105), 35-38, cytuję:
"Lecz się zmieszali z poganami
i nauczyli się ich uczynków;
poczęli czcić ich bałwany,
które się stały dla nich pułapką.
I składali w ofierze swych synów
i swoje córki złym duchom.
I krew niewinną przelali:
"
Człowiek oddający swoje ciało na zamieszkanie demonom - złym duchom, przelewa niejako swoją własną krew, składa im siebie w ofierze, wpada w pułapkę, z której może już nie być wyjścia.
Życzę Ci przebudzenia!
Przeniesiona odpowiedź Paweł gnom na moje komentarze:
OdpowiedzUsuńKarolina Kajtek Chciałbym z Panią podyskutować bardziej na ten temat czy możemy się w jakiś sposób skontaktować?
Pozdrawiam :)
@Paweł gnom
UsuńNie mam nic przeciwko temu aby dyskutować z Panem na ten temat w tym miejscu, pod tym filmikiem. Wtedy inni również będą mogli skorzystać z tego co nasza dyskusja przyniesie i być może nawet włączą się do niej. Dziękuję za pozdrowienia, które odwzajemniam. :)
Przeniesiona odpowiedź Paweł gnom na mój komentarz:
OdpowiedzUsuńRozumiem, że inni też mogą skorzystać i zaczynam rozumieć co Pani chce przekazać. Sam ostatnio dochodzę do pewnych wniosków które utwierdzają mnie w przekonaniu, że jednak wszystkie formy medytacji powodują we mnie pewien dyskomfort i dziwny nie pokuj, mam wrażenie że im częściej i dłużej to praktykuje coś cały czas mi podpowiada, że to nie tędy droga abym znalazł inny sposób aby doświadczyć spokoju w życiu. Przeszukuję internet dużo czytam książek od lat. Wiedzy wszędzie jest niesamowity ogrom, czasem natrafiam na rzeczy ważne czasem na rzeczy istotne ale naprawdę bardzo rzadko udaje mi się natrafić na rzeczy godne uwagi które wnoszą prawdziwą wartość w życie moje, które pozwalają stać mi się lepszym człowiekiem i dzięki temu zyskuje na tym moje otoczenie i moi bliscy bo głęboko w to wierzę, że gdy staram się być lepszym człowiekiem automatycznie wszystko co dzieje się wokół mnie staje się lepsze nawet jeśli nie widzę czasami natychmiastowych rezultatów to z czasem coś takiego się wydarza co pokazuje mi, że zachowałem się właściwie. Takie sytuacje doprowadzają mnie np. do tego miejsca gdzie natchnęły mnie Pani komentarze które popchnęły mnie do tego aby szukać dalej, aby zacząć dalej kwestionować i dzięki temu trafiłem na kazania św. pamięci już ks. Piotra Pawlukiewicza który mówi bardzo zrozumiałym i prostym językiem ale takim który mocno zapada w pamięci i nie rzadko przeszywa serce.Gdy byłem bardzo mały dziadkowie moi gdzieś zasiali we mnie ziarno chrześcijaństwa, z babcią chodziłem do kościoła, dziadek nauczył mnie modlitwy a wspólnie pokazali mi co to miłość. Nie trwało to długo bo już nigdy później nie chodziłem do kościoła, nie modliłem sie, kościół i cała wiara wydawała mi się w późniejszych buntowniczych latach młodzieńczych jedną wielką obłudą, nie byłem przeciwnikiem kościoła ale też nie byłem jego zwolennikiem, przez konflikty w rodzinie i plany na życie jakie miałem i z mojego buntowniczego charakteru zagnieździło się we mnie też przekonanie, że nie chce i nie będę potrafił mieć własnej rodziny a już na pewno nigdy się nie ożenię ale myślę, że ten ich chwilowy wkład w moją osobę przez moich dziadków sprawił, że przez życie zawsze szedłem z głębokim i pewnym poczuciem "chce być dobrym człowiekiem" mimo iż tak naprawdę nie wiedziałem co to znaczy. I przez całe życie miałem naprawdę wiele powodów, naprawdę wiele powodów aby, żyć w konflikcie z rodziną i mieć pretensje do Boga dlaczego jest tak a nie inaczej mimo to nikogo nigdy o nic nie obwiniałem i nadal starałem się słuchać tego wewnętrznego głosu i przekonania, że "chce być dobrym człowiekiem" co kolwiek to znaczyło.
c.d.n.
ciąg dalszy komentarza Paweł gnom:
OdpowiedzUsuńW dziwnych czasach, żyjemy. Ludzie zaczynają się coraz bardzjej różnic, coraz mniej ludzi sobie ufa, nastaje dziwny klimat politycznych potyczek, czas pandemi, i sporo ataków na kościoły. W tych trudnych czasach ludzie powinni się wspierać zamiast się różnić i zastanawiałem się długo dlaczego się tak się dzieje. Oczywiści czynników jest bardzo wiele ale zrozumiałem po tych wszystkich latach i doświadczeniach, że jednak rodzina jest czymś nieocenionym, czymś naprawdę ważnym, myślę, że nadrzędnym bo gdy naprawdę w życiu działo się źle i było skrajnie nie dobrze to mogłem zawsze liczyć na rodzinę. Tradycje i wszystkie rodzinne zwyczaje wydaje mi się, że są w pewien sposób spuścizną kościoła i myślę, że takich rzeczy nie można bagatelizować. Zacząłem studiować pismo Święte i słuchać kazań ks. Pawlukiewicza i w jednym z kazań mówił, że od Pana Boga odchodzą ludzie którzy zaczynają mieć coś na sumieniu, którzy w pewien sposób się zgorszyli przez własne uczynki i myślę, że jest w tym wielka prawda bo krocząc ścieżką Jezusa nie jest łatwo, każdy ma wybór a rzeczy na których się skupiamy rosną i postępując źle popadając w negatywne przyzwyczajenia stajemy się coraz bardziej zgorszeni zapominając o Bogu. Ale ludzie chcą postępować dobrze i głęboko w to wieże tylko po prostu nie mają do tego narzędzi i szukają różnych dróg aby się odnaleźć takich jak np. medytacja, joga czy różnego rodzaju nauki dalekiego Wschodu, buddyzm, nauka itp. Osobiście przeszedłem przez wiele z tych że tak to nazwę dziedzin i byłem tymi tematami mocno pochłonięty ale zrozumiałem, że najbardziej przemawia do mnie Biblia i jest w tej księdze zawarta bardzo wielka mądrość, jest po prostu jednym wielkim kompendium wiedzy jak postępować właściwie. Zrozumiałem, że mógłbym medytować godzinami, zrobić coś co da mi wiele pieniędzy w życiu, bawić się podróżować i robić wszystko co w życiu warto robić ale to wszystko było by niczym gdybym nie miał w sobie MIŁOŚCI i gdybym nie miał się z kim tą miłością dzielić.
Za to chciałem podziękować :)
@Paweł gnom
UsuńBogu niech będą dzięki za to, że tymi moimi komentarzami natchnął Pana zrozumieniem tego, co jest w życiu człowieka najważniejsze - Miłość i Rodzina. Jest napisane, cytuję z pamięci: "Gdybym miłości nie miał, byłbym niczym.". I to jest prawda absolutna.
Bóg Ojciec Jest Miłością. Miłość ojca do dzieci opisałam wyżej na przykładzie mojego biologicznego, niedoskonałego ojca, a jakże umiejącego kochać mądrą, prawdziwą miłością. O ileż bardziej Bóg Ojciec to robi. Miłość ojca jest to, moim zdaniem, miłość najbardziej potrzebna człowiekowi od jego najmłodszych lat. Jest to miłość niezastąpiona, dzięki której wzrastamy, która nadaje nam kierunek i kształtuje nas na mądrych, obowiązkowych i odpowiedzialnych ludzi, która jest naszym błogosławieństwem. Matczyna miłość, natomiast, uczy nas emocji, troskliwości i empatii. Żeby człowiek mógł się czuć całością potrzebuje jednego i drugiego Rodzica. Jakże jestem wdzięczna Bogu za pełną rodzinę w jakiej wyrosłam, za to, że moim Rodzicom chciało się dbać i walczyć o tę rodzinę, że chciało im się znaleźć czas dla mnie, że chciało im się mnie karcić w razie potrzeby, tłumaczyć i przytulać w czasie dogodnym i niedogodnym. Nigdy nie słyszałam od nich: "Nie mam teraz czasu. Nie przeszkadzaj, jestem zajęty/zajęta. Porozmawiamy później. Nie! Oni zawsze stawiali miłość na pierwszym miejscu, a więc Boga". Byli w tym pięknym przykładem dla mnie.
Dzisiejszy świat, budowany na egoizmie, nastawiony jedynie na dogadzanie własnym potrzebom człowieka i to za wszelką cenę, pozbawia ludzi tak bardzo wiele. Nawet nie zdają sobie sprawy jak wiele tracą, gdy pozbawiają siebie na własne życzenie miłości, a więc obecności Boga w ich życiu. Nie ma bowiem miłości tam, gdzie nie ma Boga, gdzie nie ma wiary w Miłość, którą On Jest. Jedynie ta miłość przetrwa wszystko, wybacza wszystko, nie pamięta złego i nie prowadzi rachunku krzywd. Każda inna, tak zawana miłość, to jedynie atrapa miłości, która przy byle problemie chwieje się i zanika, przestaje walczyć ponieważ w atrapie miłości nie ma życiodajnej siły. Atrapa miłości nie jest w stanie do poświęcania się, do kochania bliźniego jak siebie samego, nie jest zdolna do zapominania krzywd, a więc do wybaczania. Atrapa miłości patrzy tylko swego i dopina tego za każdą cenę byle sobie dogodzić. Nie ma w niej empatii, jest jedynie jakiś interes, materialny, bądź niematerialny, ale interes.
Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę błogosławieństwa Bożego! Z Panem Bogiem! :)
Przeniesiona odpowiedź Paweł gnom na mój komentarz:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek
Dokładnie tak, dziękuję za rodzinę której chciało się walczyć o bliskich mimo ciężkich chwil. Gdyby nie rodzina nie miałbym tych namacalnych przykładów życzliwości, wsparcia, troski i współczucia które są przecież częścią miłości ale które można doświadczyć najbardziej w tych momentach kiedy jest źle, kiedy w życiu się nie układa, kiedy większość rzeczy zawodzi dlatego nie kupuje tych dzisiejszych idei wiecznego szczęścia i pozytywnego myślenia, (ekstazy) które są potrzebne ale jak, że wypaczone z większej całości. Potrzebujemy tak samo szczęścia jak cierpienia bo bez cierpienia nie moglibyśmy doświadczyć czym jest owo szczęście. Wszyscy wielcy tego świata twierdzili, że życie to cierpienie i każdy powinien się z tym zmierzyć osobiście, każdy powinien wziąć własny krzyż na barki i starać się go dźwigać i chyba dlatego dzisiaj odchodzi się od kościoła i od wiary chrześcijańskiej bo nie jest łatwa a wręcz przeciwnie pokazuje prawdę o życiu, że życie to w pewnym sensie cierpienie i trzeba dźwigać krzyż który często nie jest łatwy do dźwigania. Jeśli ludzie zmierzyli by się z tą prawdą i ją zaakceptowali zamiast szukać sposobów na chwilowe przyjemności i każdy z osobna postanowił by wziąć ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne cierpienie aby zrobić co w jego mocy aby tylko chociaż o trochę zmniejszyć cierpienie we własnym życiu albo chociaż go nie potęgowali to jestem pewien, że życie każdego z nas stało by się odrobinę bardziej znośne. Ale jeśli każdy z osobna będzie patrzył tylko na siebie i działał we własnym interesie poprzez chciwość i własne pragnienia namnażając po troszku cierpień sobie i innym w tedy zaczynamy żyć w piekle, naprawdę w tedy tworzymy piekło na ziemi.
Wiem, że nie każdemu jest dane posiadać szczęśliwą rodzinę ale rodzina to też jest praca do wykonania i powinniśmy za wszelką cenę bronić tych jak że ważnych i istotnych Polskich wartości rodzinnych bo są najcenniejsze bez względu na to jak trudne by to nie było. Dlatego Bóg jest ukazywany w naukach chrześcijańskich jako dobry ojciec który wszystkich nas kocha ale też jest i sprawiedliwy. Wszystko dobre co ludzie stworzyli opiera się właśnie na tych wartościach i trochę mnie to martwi, że ludzie o tym zapominają i szukają ukojenia w rzeczach które nie są nasza tradycją.
Te rzeczy po prostu działają od setek lat i nie powinniśmy ich bagatelizować zanim dobrze ich nie poznamy.
Przeniesiona odpowiedź Kako Koko:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek haha prawdziwych napisanych przez człowieka masakra takie mądrości, ale dobrze ze jest Ci lepiej w tej sekcie pozdrawiam szukajmy siebie bo my jesteśmy bogiem My
@Kako Koko
UsuńNa czym opierasz to swoje twierdzenie?
Przeniesiona odpowiedź Paweł gnom na komentarz Kako Koko:
Usuń@Kako Koko
W twierdzeniu, że to my jesteśmy Bogiem jest totalnie nie prawdziwe, a to dlatego, że gdyś był Bogiem nie potrzebował byś medytacji ani niczego innego. Ludzie potrafili by się leczyć z każdej ułomności ciała i bylibyśmy nieśmiertelni już w tej chwili nie wspominając o pełnej kontroli nad sobą. Gdybyśmy byli bogami mielibyśmy w sobie ogrom miłości do całego stworzenia, ba - bylibyśmy miłością a tak naprawdę mamy problem z tym aby zmniejszyć cierpienie we własnym życiu dlatego potrzebujemy medytacji? Bo jesteśmy bogami?
To jest zwykły kult człowieka a ubustawiając samych siebie popadamy w pychę a pycha wiadomo do czego prowadzi, do niczego dobrego. Twierdząc, że jesteśmy bogami zakładamy sobie klapki na oczy i nie dostrzegając tego, że jesteśmy śmiertelni i w pewnym momencie czas każdego z nas na tym cudownym świecie się skończy. Tak naprawdę uznając nasze ograniczenia i kruchość naszysz ciał, rozmyślając o śmierci jesteśmy bardziej skłonni do współczucia bo wszyscy nieuchronnie podzielamy ten sam los. Uznając nasza śmiertelność i kruchość spoglądamy prawdzie w oczy, kontemplując o śmierci tak naprawdę doceniamy życie.
Świadomość, że wszyscy wkrótce umrzemy to najważniejsze narzędzie, które pomogło mi dokonać najważniejszych decyzji w życiu.
Ponieważ prawie wszystko, oczekiwania innych, duma, strach przed porażką, ośmieszeniem są niczym w porównaniu przed śmiercią. Pozostawiając tylko to co najważniejsze. Pamięć, że wkrótce umrzesz to najlepszy, jaki znam sposób, aby uwolnić Cię od pułapki strachu, że masz coś jeszcze do stracenia. Jesteś śmiertelny i nie ma żadnego powodu aby nie podążać za swoją pasją. Nikt nie chce umrzeć, nawet ludzie którzy chcą pójść do nieba nie chcą umrzeć by się tam dostać. Mimo to śmierć to przeznaczenie, które wszyscy dzielimy, nikt nigdy go nie unikną i tak być powinno, ponieważ śmierć jest prawdopodobnie najlepszym wynalazkiem życia. Jest ona czynnikiem zmian, usuwa stare by zrobić miejsce nowemu. Wy jesteście teraz tym nowym lecz pewnego niezbyt odległego dnia stopniowo staniecie się starzy i usuną was z drogi. Wasz czas jest ograniczony więc nie marnujcie go, aby żyć czyimś życiem. Nie bądźcie ograniczeni dogmatami, bo są one rezultatem czyjegoś myślenia, nie pozwólcie, aby cudze opinie zagłuszały wasz wewnętrzny głos. I co najważniejsze miejcie odwagę podążać za swoim sercem i intuicją, one już wiedzą, kim chcecie zostać. Wszystko inne jest drugorzędne.
Przeniesiona odpowiedź Krystyna Tajchman:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek czy Pani Karolina rozumie te słowa , ktore przytacza? Czy klepie te słowa z Bibli jak wszyscy w kościele klepią bez zrozumienia ? Wynika to nie z wiary w Jezusa a ze strachu .
Bóg to najpotężniejsza energia o najwyższych wibracjach , bezwarunkowana najpotężniejsza miłość , dlatego nie ma Boga w kościele bo tam jest bardzo gęsta , ciężka energia ludzi , którzy mówią o winach swoich i grzechach .Bóg nie widzi kościołów bo tam jest zło czyli za niska energia dla niego .
Nie znam ani jednego fanatycznego katolika , który rozumiałby religię i Biblię . Wszyscy ze strachu w niedziele klepią ‚ „moja wina , moja bardzo wielka wina „ .’ SĄ TYLKO DWIE NIESKOŃCZONOŚCI - WSZECHŚWIAT I LUDZKA GŁUPOTA- CO DO TEJ PIERWSZEJ NIE MAM PEWNOŚCI „- Albert Einstein .
@Krystyna Tajchman
UsuńJa pozwolę sobie sparafrazować tę wypowiedz Einsteina i wyrazić ją tak: "Dwie rzeczy są nieskończone; wszechświat i miłosierdzie Boże, co do tej pierwszej nie mam pewności.". Życzę Pani tej drugiej! Co do głupoty ludzkiej to powiem tak: "Wiem, że nic nie wiem." - Sokrates.
Mam świadomość własnej niewiedzy i dlatego z pokorą polegam nie na własnych jedynie przemyśleniach, dlatego opieram je na mądrości Tego, Który stworzył mnie na Obraz Swój i obdarował mnie niedoskonałą, głupią istotkę zdolnością rozumienia, że, cytuję z 1 Listu do Koryntian 1,17-31:
"Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem:
Wytracę mądrość mędrców,
a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?
Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.
Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi."
Tomasz Rodziewicz
OdpowiedzUsuńDobranoc Karolino! Śpij dobrze i śnij swoje sny o rozmowie z Jezusem! Kiedy się obudzisz, to zrozumiesz, że Chrystus i Budda to jedno. I że Ty tym jesteś.
@Tomasz Rodziewicz Dzień dobry Tomaszu! Dziękuję za życzenia dobrej nocy. Spałam dobrze, nawet bardzo dobrze i to całą noc.
UsuńZ Panem Jezusem, z Bogiem rozmawiam, można powiedzieć, że ciągle, nawet podczas snu. Teraz gdy piszę do Ciebie, On również Jest ze mną. Jest ze mną na spacerze i podczas robienia porządków, podczas zmywania naczyń i gdy jadę rowerem, gdy podziwiam mijane krajobrazy jadąc samochodem, gdy rozmawiam z kimś, gdy się śmieję i gdy coś mnie boli, gdy patrzę na jakiś film, On Jest, Jezus Chrystus, mój Pan i Zbawiciel, mój Bóg jest ze mną!
Jezus Chrystus i Budda to jednak dwie różne osoby, podobnie jak i ja jestem inną osobą. Mogę jednoczyć się z Chrystusem, tak jak np. żona jednoczy się z mężem, są jednym ciałem, a jednak jako dwie osoby, tak jak Jezus jednoczy się z Bogiem Ojcem i z Duchem Świętym, są jednym w Trójcy Świętej, a jednak jako trzej.
Tomasz Rodziewicz
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek Ale się nie przebudziłaś! :-) Zastanów się dlaczego i chrześcijanie i buddyści i nawet ateiści nazywają siebie tym samym imieniem - "ja", a do tego nawet zwierzęta, tak samo jak wszystkie inne żywe istoty są tak samo świadome otaczającego świata? (taki mały hint: "własne" myśli, decyzje i uczucia też należą do otaczającego świata!) Czym jest ta świadomość? Czy potrzebujesz z nią rozmawiać, żeby mieć z nią kontakt? Czy największy łotr lub masowy morderca jest jej pozbawiony? Czy ta świadomość wybiera ludzi którzy są jej przychylni a opuszcza pozostałych? Czy kiedykolwiek spoczywa? Czy nie zna każdego najmniejszego czynu lub myśli każdej żyjącej istoty? I najtrudniejsze pytanie - czy umiera, kiedy ciało umiera? Kiedy wewnętrznie i intuicyjnie zrozumiesz czym jest to coś nazwane powyżej świadomością, wtedy przebudzisz się do prawdy, że to nie osoba odkrywa prawdę Boga, tylko Bóg odkrywa FAŁSZ osoby!.............................................. Nie odpowiadaj, jeśli Twoją intencją będzie obrona Twojego aktualnego stanowiska, co będzie równoważne pozostaniu na poziomie słów. Prawdę odkrywa się w milczeniu, bo była ona wcześniej niż powstały słowa, więc nie są w stanie jej wyrazić. Przemyśl to głęboko zanim w ogóle odpowiesz. Mi zajęło to 40 lat.
@Tomasz Rodziewicz To raczej Ty ciągle jeszcze śpisz. Twoje przemyślenia zajęły Ci 40 lat, a i tak nie pojąłeś prawdy objawionej ludzkości przez Jezusa Chrystusa, Boga Wcielonego. Nie pojąłeś jej, ponieważ polegałeś jedynie na swoich własnych przemyśleniach.
Usuń"Ja", nie jest naszym imieniem, jak twierdzisz, tym bardziej nie jest imieniem Boga. Imieniem Boga jest: "Jestem".
Jestem, Bóg Ojciec, nie ma początku i nie ma końca w niczym. Nie jest też zamknięty w ramach czasu, bo Jestem to, tu i teraz, wieczna teraźniejszość, wieczna obecność, nie rodzi się i nie umiera, po prostu trwa, to jest życie, prawda, miłość.
"Ja", odnosi się, jak sama nazwa wskazuje do EGO, jest więc ograniczeniem we wszystkim, również w myśleniu i poznawaniu, jest zamknięte w ciele zmysłowym - cielesnym, w czasie, ma początek i koniec, warunkową świadomość, czyli wiedzę o własnym, cielesnym istnieniu, która to świadomość kończy się z chwilą zaśnięcia tego ciała w śmierci. Duch, który jest w nas, nie jest tym ciałem, nie jest rzeczą, nie jest zamkniętym w cielesności, ograniczonym EGO, jest natomiast ciałem duchowym, które możemy posiąść, ale tylko po śmierci, po zmartwychwstaniu. W 1 Liście do Koryntian 15,35-53 jest napisane, cytuję:
"
Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. Bóg zaś takie daje mu ciało, jakie zechciał; każdemu z nasion właściwe. Nie wszystkie ciała są takie same: inne są ciała ludzi, inne zwierząt, inne wreszcie ptaków i ryb. Są ciała niebieskie i ziemskie, lecz inne jest piękno ciał niebieskich, inne - ziemskich. Inny jest blask słońca, a inny - księżyca i gwiazd. Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek , Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego.
Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność.
"
Ostatni Adam, to Jezus Chrystus, duch ożywiający to co zniszczalne do tego, co niezniszczalne. Bez Jezusa Chrystusa ożywienie do niezniszczalności jest nieosiągalne dla nas ludzi.
Osoba odkrywa, że Bóg jest Prawdą, reszta należy do Boga. Komu On chce, temu da to zrozumienie, nigdy jednak nie odmawia zrozumienia tym, którzy Go o to proszą w Imię Jezusa Chrystusa z wiarą, że otrzymają to o co proszą.
Tomasz Rodziewicz
OdpowiedzUsuń @Karolina Kajtek - dziękuję za cytat - całość rozumiem, ale jednak inaczej niż Ty i z jedną rzeczą się nie zgadzam: "powstaje zaś niezniszczalne" - najprawdopodobniej jest to błąd w tłumaczeniu albo przekazie (podobno 1 Kor składa się z dziewięciu innych listów, połączonych w jeden, a niejaki W. O. Walker stwierdził nawet, że 1 Kor to nie-Pawłowe interpolacje, zresztą zobacz np. Biblię Brzeską tłumaczoną według innej tradycji), bo wszystko, co powstało musi się kiedyś rozpaść lub obumrzeć. Nawet jeśli będzie istniało do końca Wszechświata, to nanosekundę później nie będzie już nic. Nie może być niezniszczalne coś, co powstało. Tylko to, co było zawsze (lub istnieje bez czasu) jest niezniszczalne. Co więcej - to, co jest niezniszczalne może być tylko Jedno!
Rozumiem, że: "Bez Jezusa Chrystusa ożywienie do niezniszczalności jest nieosiągalne dla nas ludzi" to Twój komentarz do 1 Kor. Jednak miałbym pytanie - czy istoty żyjące w tryliardach tryliardów innych galaktyk są skazane na wieczne potępienie, tylko dlatego, że Jezus na ich planecie się nie urodził?
Mówisz "Osoba odkrywa, że Bóg jest Prawdą" - a co miała na myśli św. Katarzyna ze Sieny przekazując treść objawienia: (cytuję z pamięci)"Ja jestem, który jestem, ty jesteś, której nie ma"? Czy jednak nie to, że osoba jest złudzeniem, a jedynie Bóg (jakkolwiek Go rozumiemy i nazywamy) istnieje realnie?
@Tomasz Rodziewicz Niezniszczalny jest jedynie Bóg Ojciec, Bóg syn jednorodzony Jezus (Jeszu) Chrystus i Duch Święty, w Trójcy Świętej Jedyny Prawdziwy i Nieśmiertelny Bóg.
UsuńNa Twoje pytanie o inne galaktyki i ich mieszkańców, odpowiem tak:
Bóg jest Stworzycielem wszystkiego, co kiedykolwiek zaistniało, jest Stworzycielem Wszechświata wszechświatów i robi co chce z całym tym Swoim dziełem. Potrzeba narodzenia się Boga Wcielonego Jezusa (Jeszu) Chrystusa zaistniała na naszej planecie, na Ziemi, ponieważ Ziemia stworzona została jako podnóżek Boga Ojca, a Ziemianie jako dzieci Jego wokół tego podnóżka. Spodobało się bowiem Bogu mieć je blisko siebie, tuż pod okiem. W Księdze Izajasza 66, w pierwszych dwóch wersetach jest napisane, cytuję:
"Tak mówi Pan:
«Niebiosa są moim tronem,
a ziemia podnóżkiem nóg moich.
Jakiż to dom możecie Mi wystawić
i jakież miejsce dać Mi na mieszkanie?
Przecież moja ręka to wszystko uczyniła
i do Mnie należy to wszystko
- wyrocznia Pana.
Ale Ja patrzę na tego,
który jest biedny i zgnębiony na duchu,
i który z drżeniem czci moje słowo." - koniec cytatu.
To zamieszkujący Ziemię ludzie, Ziemianie jako jedyni w całym Wszechświecie byli w potrzebie Zbawiciela, ponieważ byli biedni i zgnębieni, ponieważ jako dzieci Boże, na skutek swojej krnąbrności, byli coraz bardziej zwodzeni, i coraz bardziej oddalali się od swojego Ojca w niebiosach, od życiodajnego Światła, od Boga.
Nie, nie o to chodzi, że osoba jest złudzeniem w przekazie św. Katarzyny ze Sieny, cytuję z 11/ Żywot: Mądrość Katarzyny:
"... ty jesteś ta, która nie jest. Ja zaś jestem tym, który jest. ...", lecz o to, że ponieważ Bóg stwarza wszystko z niczego, to jako Jego stworzenie istniejemy nie sami z siebie, ale dzięki Boga chceniu. On jest źródłem naszego bytu. Sam Stwórca natomiast, Bóg Wszechmogący nie mógłby niczego z siebie stworzyć, gdyby nie miał wszystkiego w sobie, gdyby nie był pełnią bytu. Tak więc stworzone przez Boga istoty nie są złudzeniem, my jesteśmy prawdziwi, tak jak nasz Bóg Ojciec w niebiosach jest Prawdziwy, lecz nie istnielibyśmy bez Jego woli. I to w tym sensie "nie ma nas", w sensie oderwania od Boga, od źródła naszego istnienia. Kłamstwem jest więc twierdzenie, że możemy cokolwiek bez Boga Ojca, że możemy istnieć w oddaleniu od Niego. Nie możemy! - i to jest prawda o tym, że "nie ma nas" - koniec cytatu.
Pozostawieni sami sobie nieuchronnie zmierzamy ku nicości, ku unicestwieniu, ponieważ nie posiadamy w sobie pełni bytu. Dlatego właśnie Bóg wcielił się w Jezusa (Jeszu=Zbawiciel), aby nie dopuścić do samozagłady tych, których Bóg stworzył na Obraz Swój i umiłował tak bardzo, że objawił nam Siebie w Jeszu (Jezusie) Chrystusie, że zamieszkał między nami aby nie dopuścić do naszej samo destrukcji, aby, jak pisałam wyżej, ożywić to co zniszczalne do tego, co niezniszczalne. Bez Zbawiciela, bez Boga Wcielonego ożywienie nas do niezniszczalności jest dla nas po prostu nieosiągalne.
Tomasz Rodziewicz
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek Karolino,
Czy dzięki Twojej wierze Twój świat jest szczęśliwszy?
Czy Tobie żyje się spokojniej bo lepiej rozumiesz i bardziej kochasz ludzi?
Czy wybaczasz im i akceptujesz okoliczności życia ich i Twoje?
Czy dzięki temu wszystkiemu innym jest dobrze w Twoim towarzystwie?
Jeśli tak, to właśnie o to chodzi!
Nie ma potrzeby zmieniać nic w Twoim rozumieniu (to komentarz bardziej do mnie, niż do Ciebie).
Jeśli nie, to pytanie brzmi: dlaczego?
Stwierdzenia, typu: "Kłamstwem jest więc twierdzenie, że ..." nasuwają podejrzenie, że albo nieświadomie wzorujesz się na kimś, kto tak mówi, albo może jednak masz jeszcze coś do zrobienia, jeśli chodzi o Twoje rozumienie drugiego człowieka?
Wyobraź sobie, że ktoś twierdząc coś może po prostu nie rozumieć tematu, więc nie kłamie tylko błądzi. Kłamstwo jednak zakłada wiedzę na dany temat i, ze złej woli, twierdzenie czegoś innego. Do błądzącego wyciąga się otwartą dłoń i pomaga. Do człowieka o złej woli wyciąga się dłoń zaciśniętą w pięść.
Religia służy do szerzenia zrozumienia, że jestem dzieckiem Boga (jakkolwiek rozumiemy to stwierdzenie). Jeśli to zrozumiem, to następnym etapem jest zrozumienie, że to samo (bycie dzieckiem Boga) dotyczy każdej istoty w Kosmosie niezależnie od tego, czy ona to zrozumiała czy nie. Co więcej - niezależnie od tego, czy ma wobec mnie zamiary przyjacielskie czy wrogie. Tylko dzięki temu drugiemu zrozumieniu rozprasza się zła wola, a rodzi się braterstwo odczuwane do wszystkiego, co żyje, a przez to pełniejsze przyjęcie na siebie Bożego ojcostwa.
Do czego, w takim przypadku, służą stwierdzenia, typu "kłamstwem jest..." i jemu podobne? I pytanie to potraktuj nie jako niebezpośrednią ocenę kogokolwiek, tylko jak podstawę do rozważań nad tą częścią umysłu, której to stwierdzenie do czegoś służy, oraz jaki zysk ma ta część z tego typu stwierdzeń?
Ostatecznie kłamstwo i zła wola są formą błądzenia!
OdpowiedzUsuńEwa Razniewska
Medytacja nie jest związana z religia. Szkoda, ze wiara ślepa wiara odbiera szanse na samorozwój. Widziałam ostatnio w Google mnóstwo artykułów o tym, ze joga to praktyki szarlatańskie. Jeżeli ktoś wierzy w takie farmazony to żal mi takiej osoby.
@Ewa Razniewska Co Ty możesz wiedzieć o samo rozwoju ludzi wierzących? Jakie masz podstawy do tego, aby ludzi wiary nazywać ślepcami? Artykuły w Google o tym, że joga to praktyki szarlatańskie wcale nie mijają się z prawdą, tak właśnie jest.
UsuńPożałuj raczej samej siebie, że ślepo wierzysz w to, czego działania w ogóle nie rozumiesz, co udowadniasz swoim wpisem.
Pozdrowienia od wierzącej w Boga, chociaż wcale nie ślepo, ponieważ wiem, że ślepa wiara wcale się Bogu nie podoba, gdyż ślepo wierzący pójdzie za każdym, kto go będzie chciał poprowadzić. Wiara zbudowana na poznaniu Boga wpierw, nigdy nie była i nie jest ślepa, jest natomiast wynikiem zaufania zbudowanego na tym poznaniu, a więc na solidnych podstawach.
OdpowiedzUsuńAbdullah Wisimulaha
Chrześcijanizm i tak upada i upadnie. Bo ludzie przestają być głupi. Przez setki lat pseudo duchowni wykorzystywali niewiedzę ludzi do sterowania nimi. Jeszcze nie tak dawno mogła pani być spalona na stosie przez inkwizycję zupełnie za nic. Dzisiaj ta religia umiera śmiercią naturalną tylko kwestia czasu.
@Abdullah Wisimulaha Niestety muszę Cię rozczarować, Chrześcijaństwo wcale nie upada i nie umiera, wprost przeciwnie. Chrześcijaństwo jest jedynie przesiewane i oczyszczane z chwastów, które na przestrzeni wieków wkradły się do Kościoła Chrystusowego aby plugawić i niszczyć tenże od środka. Wszyscy agenci diabła, pedofile i złodzieje, w Kościele zostają właśnie zidentyfikowani, zdemaskowani i ujawniani, po czym wyrzuceni zostają na zewnątrz, w ciemności tego świata, gdzie spotka ich płacz i zgrzytanie zębami, beznadzieja. I to musi się stać. Takie oczyszczanie dzieje się w Kościele co jakiś czas. Plewy odłączane są od czystego ziarna.
UsuńDiabeł i jego nasienie żmijowe wykorzystują ten fakt, dlatego wyolbrzymiają wszystko i stwarzają pozory upadku Kościoła Chrystusowego. Jak zwykle, posługując się tym kłamstwem, aby zwieść kogo tylko się da i pociągnąć tych letnich i zimnych w swoją stronę na ich nieszczęście i zgubę. Nikt bowiem, kto walczy z Bogiem nie może z Nim wygrać. Ponieważ czas żniwa nadszedł, chwasty zostaną zebrane i wrzucone do ognia i to piekielnego.
Kościół Powszechny przetrwa, czy to się Tobie podoba czy też nie, ponieważ Kościołem Chrystusa nie są budynki murowane, lecz jest nim żywa Świątynia zbudowana z żywych cegiełek wiernych naśladowców Jezusa Chrystusa, którzy bez względu na wszystko dochowają Mu wierności. To w tej Świątyni zamieszkuje Bóg Trój Jedyny.
Tej Świątyni diabeł i jego nasienie żmijowe nie są w stanie pokonać.
Po raz drugi muszę Cię rozczarować, ludzie wcale nie przestają być głupi, wprost przeciwnie, ponieważ jak ćmy do ognia, tak i oni bezmyślnie i bezrefleksyjnie, i po mimo wielu poparzeń lecą do fałszywego światła, do palącego ich ognia. Łykają wszystko, co im diabeł i jego nasienie żmijowe podsuwa do zjedzenia, a więc kłamstwo, wygodę, życie bez Boga, czyli fałszywą wolność, która to wolność, tak naprawdę, ich zniewala wygodą, rozpasaniem, rozpustą, wyuzdaniem, brakiem godności i egoizmem.
OdpowiedzUsuńAbdullah Wisimulaha
Najgorsze w chrześcijaństwie jest to ze się „nakazuje i zabrania bo ktoś był cwany i wymyślił historię o jezusku. Buddyzm nic nie nakazuje, nie jest religią a Budda żył naprawdę i nie był żadnym bogiem. Jak chce pani kogoś przekonywać do religii to pod kościół i zbierać na ofiarę 🤣 banda nakazujących złodzieji i pedofilów
@Abdullah Wisimulaha Chrześcijaństwo niczego, nikomu nie narzuca i nie zabrania, chrześcijaństwo po przez szanowanie wolnej woli człowieka, danej mu przez Boga, uczy ludzi robić z tej wolnej woli dobry użytek. Jak?
UsuńPo przez nauki Jezusa Chrystusa, po przez poznawanie tego Największego w historii ludzkości Nauczyciela i nawiązywanie z Nim relacji. Kto chce ten Go słucha i przyjmuje, kto nie chce, ten tego nie robi. Wybór zawsze jest pozostawiony wolnej woli każdego z osobna.
Zaraz powiesz mi, że dzieciom rodzącym się w rodzinie chrześcijańskiej ich wiara jest im narzucana. A ja Ci powiem, że tak nie jest. Wystarczy jak się rozejrzysz wokół, a z pewnością to dostrzeżesz sam.
Wiele młodych ludzi urodzonych w rodzinach chrześcijańskich żyje życiem bardzo dalekim od wiary chrześcijańskiej, poznaje świat i tegoż oferty, robi ze swoim życiem co tylko chce, mówiąc po chrześcijańsku - grzeszy. Są wolni w dokonaniu wyboru pomiędzy błogosławieństwem a przekleństwem i dokonują go w wolności.
Jedni zreflektują się, że świat będący w mocy szatana nie ma im nic dobrego do zaoferowania i nawracają się, inni po mimo dokonanej refleksji tego nie robią, wybierają przekleństwo, bo tak jest łatwiej żyć. Wygoda już nie jednego doprowadziła do zguby w przeciwieństwie do podejmowanego wysiłku.
Tak, chrześcijaństwo jest wysiłkiem, jest trudem i znojem dzięki czemu ma prawdziwą wartość prawdziwego życia, które nie pozbawia ludzi ich człowieczeństwa, w przeciwieństwie do tego co ma do zaoferowania ludziom świat bez obecności w tymże Boga.
SummerRose
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek Żyj i daj żyć innym, tak, jak uważają za słuszne. Zajmij się po prostu sobą i swoim duchowym wnętrzem. O Cię obchodzą inni, nie jestes Bogiem - ocenę zostaw Jemu, jesli istnieje. To religijne natręctwo jest nie do zniesienia i tylko odstręcza. EOT
@SummerRose Właśnie to robię w przeciwieństwie do Ciebie i innych Tobie podobnych, których ponoć inni nie obchodzą, którzy sami żyją i innym dają żyć tak jak uważają za słuszne. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to dlaczego pouczasz mnie? Dlaczego sam nie stosujesz się do rady, którą mi dajesz? No właśnie.
UsuńPoza tym, czym jest to moje religijne natręctwo w porównaniu z natręctwem wszelkiej maści ateistów narzucających swoje przekonania ludziom wierzącym? I oni to robią nieustannie, w biały dzień, w białych rękawiczkach i w dodatku podpierają się prawem, które również narzuca poprawność polityczną, czyli życie w kłamstwie tym, którzy chcą żyć swoje życie tak jak uważają za słuszne i zgodne z ich sumieniem. To ci dopiero jest natręctwo nie do zniesienia.
To jak to jest, Twoim zdaniem, Kalemu wolno być natrętnym w stosunku do innych, ale innym w stosunku do Kalego to już nie?