sobota, 6 września 2025

Życie wieczne jest faktem, a nie żadną mrzonką (?)

 

W Ew. wg. św. Marka 12,24-27 jest napisane, cytuję:
"Jezus im rzekł: "Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie*. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku", jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych**. Jesteście w wielkim błędzie"." - koniec cytatu.
--------------------------
*"będą jak aniołowie w niebie" - istotami duchowymi.
**"Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych." - to znaczy, że rozumne duchowe istoty, zarówno te wcielone [człowiek], jak i te niewcielone [np. aniołowie], raz przywołane przez Boga do życia, żyją wiecznie, ponieważ Bóg Ojciec Odwieczny jest Życiem. Wobec tego, tylko On może to życie dać, bądź zabrać. Jak jest napisane w Ew. wg. św. Mat. 10,28, cytuję:
"Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego [Boga], który duszę i ciało może zatracić w piekle." - koniec cytatu.
Jakie zrozumienie tych powyżej zacytowanych, przeze mnie, wersetów biblijnych ja otrzymałam od Boga Ojca przez Ducha Świętego?
Zrozumiałam, że ludzie są ucieleśnionymi duchami. Gdy nasze ludzkie życie, tu na ziemi, się kończy, to umiera ciało, nie duch, którym jesteśmy. Duch żyje nadal, wraca do Boga Ojca. Zmartwychwstanie dotyczy więc odzyskania przez nas naszego ludzkiego ciała, które po zmartwychwstaniu będzie odmienione, doskonałe, takie, jakim było ciało zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. 
Co zatem dzieje się z duchem, którym jesteśmy, po śmierci naszego ciała?
Wystarczy przypomnieć sobie, co się działo z Jezusem Chrystusem podczas trzech dni, gdy przebywał On w śmierci.
W Credo naszej katolickiej wiary jest mowa o tym, cytuję z pamięci: 
". . . Umęczon pod Pońskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł. Trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół Powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Amen" - koniec cytatu.
Jak widać, Kościół Powszechny doskonale to wyjaśnia w swoim Credo. Na krzyżu zmarło umęczone człowiecze ciało Jezusa Chrystusa, natomiast Jezus Chrystus, już jako Osoba tylko duchowa zstąpił do piekieł.
Po co miałby zstępować do piekieł, gdyby nie były one pełne żywych istot duchowych w nich przebywających, będących niegdyś ucieleśnionymi duchami, czyli ludźmi?
Jezus zstąpił do piekieł, ponieważ ta Dobra Nowina o Jego, Boga zwycięstwie nad Złym i nad śmiercią, którą Zły na ludzkość sprowadził zwodząc Ewę w raju, która z kolei pociągnęła za sobą Adama bardziej kochającego ją niż Boga, ta Dobra Nowina musiała być głoszona całemu wszechświatu, również istotom znajdującym się i cierpiącym katusze w piekle. Jeden jest Bóg Prawdziwy, Wszechmocny, Wszechwładny, Niezmienny! Bóg Ojciec, w Trójcy Świętej Jedyny. Co postanowił, to musi się ziścić! Nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić!
Zstąpienie Jezusa Chrystusa na całe trzy dni do piekieł pokazuje nam, jest dowodem na to, że duch raz poczęty, stworzony nigdy nie umiera, jest wiecznie żywy.
To pokazuje nam również, że nierozsądnym jest nie wierzyć w to, że zarówno niebo jak i piekło istnieją. Brak wiary w życie wieczne, w to, że zarówno niebo jak i piekło istnieją powoduje, że ludzie skazują samych siebie na wieczne potępienie. I jest to ich własny wybór, ponieważ Bóg Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny nikogo nie odtrąca, ale i nikogo nie zmusza do wiary w Niego. Od samego początku stworzył On człowieka na obraz swój i obdarował go wolną wolą. A ponieważ Bóg Ojciec jest Niezmienny, nigdy nas wolnej woli nie pozbawiał i nie pozbawi. 
Jako więc istoty całkowicie wolne, dokonujemy wolnych wyborów. Bóg w Trójcy Świętej Jedyny w nasze wybory nie ingeruje, gdyż gdyby to robił, zaprzeczyłby samemu sobie. 
Zatem, jeżeli stajemy się niewolnikami kogoś lub czegoś, to dzieje się tak dlatego, że albo ktoś nas oszukał co do naturalnego naszego prawa do wolności, albo nas zastraszył. Nie zwalnia nas to jednak z odpowiedzialności za siebie samych, ponieważ każdy z nas ma obowiązek sprawdzać jak się rzeczy mają nie siedem, a siedemdziesiąt siedem razy, czyli w nieskończoność. Jeżeli ktoś tego nie robi, jeżeli dobrowolnie zrzeka się dziecięctwa Bożego na rzecz wygody, bądź świętego spokoju, czy też ze strachu, to sam na siebie sprowadza przekleństwo życia wiecznego w piekle. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz