piątek, 13 września 2013

Czy kara śmierci, jak i całkowity zakaz aborcji to coś złego?


Ja uważam, że nie, szczególnie jeżeli chodzi o aborcję. O karze śmierci jeszcze nie do końca wiem co myśleć, dlatego nie będę się na razie na jej temat specjalnie dużo wypowiadać. Natomiast sama aborcja, to moim zdaniem jest wydawanie wyroku śmierci na dopiero co poczętego człowieka, a więc człowieka bez winy i na domiar złego nie mającego żadnych szans obrony.

Zadaję sobie wobec tego pytanie: jak można więc z jednej strony być przeciwnikiem kary śmierci dla niepoprawnego np. wielokrotnego zabójcy, a jednocześnie być za aborcją - karą śmierci dla niewinnego jakim jest poczęty człowiek? Czy w tej sytuacji nie zamienia się miejsca dobra ze złem, tz. czy przeciwnicy kary śmierci, a jednocześnie zwolennicy aborcji nie bronią tego co złe - zasłużonej kary przez bandziora, a krytykują to, co jest dobre - prawo do narodzin każdego człowieka? Czy bandzior ma dla nich większą wartość niż dopiero co poczęty człowiek z czystą kartą, którego jedyną „winą” jest to, że został poczętym, ale jest niechcianym przez swoich samolubnych i nieodpowiedzialnych za swoje czyny rodziców?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz