To nie biadolenie jest zagrożeniem dla Polski i Polaków, ale właśnie jego brak. Biadolenie zmusza do myślenia, do szukania i znajdowania wyjścia z najtrudniejszych nawet sytuacji, a samozadowolenie bądź ignorancja powstających problemów, czy też bagatelizowanie ich, w tym przypadku polskiego rolnictwa, jest niczym innym jak tylko krótkowzrocznością, która może w przyszłości kosztować naród polski nawet życie, niestety.
Produkowaniem części samochodowych do niemieckich aut utrzyma się, i owszem, kilka tysięcy rodzin w Polsce, i to jest ważne dla tych rodzin, jednak produkcja rolnicza jest ważna dla całego narodu, również dla rodzin nie rolniczych, jest zatem gwarancją jego przetrwania. Jest strategią narodu, a nie tylko pełną michą na stole czy pełnym kontem bankowym.
Bez dobrze prosperującego rolnictwa, w czasach tak niespokojnych i niepewnych jak czasy nam współczesne, bez samowystarczalności żywieniowej naród niestety, ale może być łatwym łupem wrogów właśnie, a to głównie i jedynie po przez zablokowanie dostaw żywności z poza jego granic, np. z Ameryki Południowej. Wtedy głód staje się bronią w rękach ewentualnego wroga, o czym donosi historia.
Zatem, rozwijajmy różne gałęzie przemysłu w Polsce, twórzmy polskie marki, ale nie kosztem zagłady polskiego rolnictwa, z którego czerpiemy korzyści nie tylko my, zwykli zjadacze chleba często niezastanawiający się nawet nad tym, skąd się bierze chleb, i nie tylko tysiące rodzin żyjących z produkcji części samochodowych do niemieckich aut, ale o wiele, wiele więcej tysięcy rodzin trudniących się rolnictwem właśnie.
Żal Ci jest tysięcy rodzin żyjących z przemysłu samochodowego, a nie jest Ci żal jeszcze większej ilości rodzin żyjących z rolnictwa, które z powodu Mercosur utracą możliwość pracy i zarobkowania na swoje utrzymanie i życie?
A co z bezpieczeństwem żywieniowym całego narodu?
Jak kończą się takie umowy Niemiec uzależniające UE od jednego tylko dostawcy pokazała nam umowa Niemiec z Rosją dotycząca dostaw węglowodanów. A Rosja leży tuż obok, częściowo nawet w Europie, z Ameryką Południową natomiast, dzieli Europę cały ocean. Skoro dostawy węglowodanów z Rosji do UE, wróg tak łatwo wysadził w powietrze, to o ile łatwiej będzie wrogom UE zatrzymać statki płynące do niej z żywnością, pomyślałeś o tym?
tomasz
OdpowiedzUsuńTo były pracownik Onetu....
TakAle
OdpowiedzUsuńPiszesz nieprawdę, ta umowa ma limity ilościowe i od nikogo nas nie uzależnia, poza tym dalej będą dopłaty dla rolników. To będzie niewielki procent spożywanej żywności.
TakAle Tak, tak, pewnie Twoim zdaniem, ci, co pisali o tym, że błędem jest uzależnienie UE od dostaw węglowodanów jedynie z Rosji też pisali nieprawdę?
UsuńI co?
Czy oni się mylili?
Czy nie mieli racji w tym, że to będzie kary godne uzależnienie, które źle się skończy dla UE?
A Twoim zdaniem, czym są dopłaty dla rolników, jak nie uzależnieniem ich od tego, który im te dopłaty daje?
Twoim zdaniem, po co w ogóle są te dopłaty, jak nie po to aby z czasem zniszczyć nasze rodzime polskie i w ogóle europejskie rolnictwo?
Wystarczy rolnikom nie przeszkadzać w ich pracy, moim zdaniem, a nie będą potrzebowali żadnych dopłat i to będzie najpewniejsza gwarancja ich i naszego dobrobytu i przetrwania. To będzie najlepsza gwarancja bezpieczeństwa żywnościowego dla Polski i dla całej UE.
tomasz
Usuńkarolinakajtek Masz racje dotacje niszczą zniekształcają rynek i promują niegospodarność. Najlepiej widać to po rynku mieszkaniowym - subwencje podniosły nienaturalnie ceny, budują byle jak bo klient i tak kupi a mieszkań i tak brakuje
Usuńtomasz
TakAle Czyli mamy dopłacać aby ktoś w krajach Mercosur mógł sobie zarobić ?? Jaki jest tego sens ?? Nie będzie narzędzi kontroli bo nie ma ich zapisanych w umowie. Do tego stopniowo rok po roku mając tańsze produkty będą wypierać rodzimych producentów - czysta ekonomia !! A co z jakością ?? Mercosur stosuje ponad 3600 pestycydów zakazanych w UE. Nie bądź naiwny to interes kosztem twojego zdrowia