A jednak ja jestem przekonana, że wszystko zależy od osobowości i determinacji zachowania tak przez człowieka, jak i przez naród wierności wartościom, bez których życie traci jakikolwiek sens i staje się jedynie wegetacją.
Wiem z własnej autopsji, że można zachować wolność nawet wtedy gdy pracuje się w największej korporacji. Uważam, że ciągle wiele zależy od nas samych. Na przykład ja, aby zachować swoją wolność i pozbawić pracodawcę możliwości szantażu mnie zwolnieniem jeżeli nie będę posłuszna we wszystkim niczym robot, postarałam się o to, aby firmy dane pod moją opieką były z moich dla nich usług tak bardzo zadowolone, że stały się po prostu moim glejtem ku wolności. Gdy moje szefostwo pewnego razu chciało jednak mnie ukarać za niesubordynację i pozbawiło mnie współpracy z firmą, dzięki której i ja zarabiałam dobrze, i w moje miejsce podesłali tej firmie kogoś innego, to bardzo się zdziwili, gdy szefostwo tej odebranej mi firmy zadzwoniło do mojego szefostwa i postawiło warunek, cytuję:
"Albo pani Karolina wróci do współpracy z nami, albo my wypowiadamy umowę z wami." - koniec cytatu.
I moje szefostwo bardzo szybko przywróciło mi to co zabrało, ponieważ nie chciało stracić bardzo dochodowej współpracy z tą firmą, która upomniała się o mnie. Od tego czasu stałam się wolnym graczem, któremu nikt nie stawał na drodze z tej prostej przyczyny, że było to po prostu nieopłacalne dla mojej firmy.
Twierdzę zatem, że nie ma Pan racji Panie Listek twierdząc, że w dzisiejszych czasach musimy godzić się na dobrowolne niewolnictwo jeżeli chcemy zachować pracę i ewentualne prawo do emerytury jako jednostki, czy też suwerenność narodową. Każdy kij ma dwa końce i nie ma sytuacji bez wyjścia, wszystko zależy od tego czym kierujemy się w życiu: strachem, poddaństwem i wygodą, czy odwagą, pewnością siebie i ciągłym podejmowaniem wysiłku aby zachować nie tylko swoją osobistą, ale i zbiorową wolność wyboru i godność tak pojedynczego człowieka, jak i całego narodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz