Zełeński już dawno przestał być prezydentem Ukrainy, zatem Pan Prezydent Polski Karol Nawrocki ma rację, że nie przyjmuje zaproszenia od tego ukraińsko-żydowskiego komika nadal bezprawnie odgrywającego rolę prezydenta.
Zakończenia wojny ten komik nie chce tylko dlatego, że po jej zakończeniu musiałby opuścić pałac prezydencki i przestałby czerpać korzyści materialne z żebractwa niby to na rzecz toczącej się na Ukrainie wojny i ochrony UE przed tym strasznym Putinem. "Ochroniarz" się znalazł (sic!), z piekła rodem.
To, że część Ukraińców ginie na froncie, a część opuściła Ukrainę i żyje na koszt europejskiego podatnika, i to dużo lepiej żyje niż sam europejski podatnik, to akurat Zełeńskiego nie obchodzi. On przecież ma zadanie uczynić Ukrainę "czystą jak woda w szklance", z tym, że czystą paradoksalnie nie dla Ukraińców a dla swoich współbraci, tych z korzeniami. I to zadanie ten aktorzyna wypełnia z gorliwością nie mniejszą niż to robił sam Bandera. Różnica miedzy tymi dwoma jest taka, że na rozkaz Bandery Ukraińcy mordowali mniejszości narodowe na Ukrainie, głównie Polaków, a na rozkaz Zełeńskiego część Ukraińców ginie, a część bombarduje sobą (V kolumna) Polskę dojąc ją bezpardonowo i bez żadnych skrupułów, jak przysłowiową krowę.
Komik Zełeński jednym kamyczkiem chce zniszczyć i Ukrainę, i Polskę, i całą Europę, wykorzystując do tego Ukraińców. I robi to z premedytacją członka plemienia żmijowego, ponieważ tylko oni potrafią dziękować swoim dobroczyńcom złem za okazane im dobro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz