Dla mnie polskość jest synonimem wolności, dlatego tak wielu boi się polskości. Wolność, a zatem polskość jest zobowiązująca, wymaga odwagi, samodzielności i odpowiedzialności. A to jest już dla ludzi przyzwyczajonych do ubezwłasnowolnienia przez socjalizm, czy też komunizm i dla polityków obecnie rządzących, tak w Polsce jak i w eurokołchozie, rzeczą co najmniej przerażającą. To dlatego np. rządzący w Polsce politycy, pokłosie moskiewskiego kołchozu wolą podlegać politykom rządzącym kołchozem brukselskim, a ci z kolei opierają się na dyktacie tych, którzy naprawdę rządzą światem. Tym sposobem, jak Piłat, wszyscy oni umywają ręce od odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Europa upada, a winnych tego jej upadku nie ma. Zasoby Polski są rozdawane za darmo na lewo i prawo, a winy za taki stan rzeczy nikt nie ponosi.
Wolność, a zatem i polskość, jest wrogiem dla tych ludzi ponieważ oni boją się samodzielności, prawdy i odpowiedzialności jaka wiąże się z wolnością. Oni są sparaliżowani strachem przed samo decyzyjnością we własnej ich narodów sprawie, która to decyzyjność wiąże się z ponoszeniem trudu działania, podejmowania decyzji i stawiania czoła konsekwencjom podjętych wyborów. Oni boją się zatem przebudzenia narodów jakie wolność, a więc i polskość ze sobą niosą i odpowiedzialności przed tymi narodami. Łatwiej jest bowiem przyjąć rolę niewolnika, bądź podległego komuś pracownika niż człowieka wolnego, w pełni odpowiedzialnego za swoje własne decyzje, czyny i życie, ponieważ niewolnik może zrzucić odpowiedzialność z siebie na tego, który go zniewala, który szefuje nad nim (dotyczy wszystkich bojących się wolności). To jest wygodne wyrafinowanie. Łatwiej jest bowiem żyć w cudzym cieniu niż w świetle własnej decyzyjności, za którą trzeba ponosić nie tylko konsekwencje, ale i odpowiedzialność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz