Ta wojna toczy się na Ukrainie, ale nie chodzi w niej o suwerenność Ukrainy. Bajka o suwerenności jest dla Ukraińców aby chcieli w tej wojnie ginąć. Podobną bajką karmiono Polaków w czasie II wojny światowej po to, aby chcieli walczyć i umierać nie tylko za swoją wolność i nie tylko za suwerenność swojej umiłowanej Ojczyzny.
Zełeński dobrze wie, że jego prezydentura będzie trwać tak długo, jak długo trwa wojna na Ukrainie, dlatego to on nie chce tej wojny zakończyć. Władza to afrodyzjak, który bardzo mocno uzależnia, tym bardziej, że można czerpać z niej ogromne profity, podobnie zresztą jak i z toczącej się wojny.
Ukraińcy nic nie mogą, są jedynie pionkami w tej wojnie, mięsem armatnim, decydują inni. Decydują ci, którzy zarabiają na wojnach - imperia, natomiast państwa mniejsze zawsze i jedynie ponoszą tych wojen koszty.
Poza tym, na Ukrainie nie ma ludobójstwa. Na Ukrainie jest wojna, w której giną również cywile. Taka jest rzeczywistość wojenna. Ludobójstwo jest natomiast w Palestynie, gdzie armia stoi przeciwko bezbronnym cywilom, a świat udaje, że tego nie widzi. Chociaż już zaczyna nieśmiało przecierać oczy, ale ciągle jednak nic konkretnego nie robi w sprawie jawnej eksterminacji narodu palestyńskiego. To wygląda tak, jakby świat nagle nie miał mocy sprawczej z jakiegoś powodu, jakby zapomniał o prawach człowieka, konkretnie, w tym przypadku, Palestyńczyka. Żałosne jest to, że wszyscy znają ten powód, a jednak nabrali wody w usta i przyzwalają na to bezprawie.
Czasami mam wrażenie, że jestem w teatrze, tylko, że w tym teatrze ciągle grana jest ta sama sztuka, zmieniają się jedynie aktorzy i dekoracja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz