Mnie się wydaje, że Polska ma dosyć swojej biedy i powinna zacząć walczyć o swoje przetrwanie, a nie Ukrainy, ponieważ jeżeli tego nie zacznie robić, to jutro może być już w połowie Ukrainą, a w połowie Niemcami.
Te straszne ruskie jakoś jeszcze palcem nie tknęły Polski, a Ukraińcy i Niemcy już puszczają Polskę z torbami, dlatego coraz częściej zastanawiam się, kto tak naprawdę jest wrogiem Polski?
TheRRascal
OdpowiedzUsuńOtóż to ... Ukraińcy na codzien mówią po rosyjsku więc dla mnie są Rosjanami...
franki
OdpowiedzUsuńJa jebie , co za tok rozumowania
franki Realny i to przed obudzeniem się z ręką w nocniku.
UsuńTheRRascal
Usuńfranki to teraz słuchaj panie myślący. Jak byłem we Lwowie i powiedziałem do Ukraińca spasiba to mi powiedział że na Ukrainie się mówi po ukraińsku diakuju tymczasem mija trochę czasu , Ukraińcy uciekli w popłochu na zachód Europy i rozmawiają po rosyjsku
carserviceautoklimatyz
OdpowiedzUsuńMam nadzieje mlody człowieku ze kiedyś odwarzysz się odejść od komputera i pojechać za granicę, ale nie do hotelu w egipskim kurorcie tylko wśród zwyczajnych ludzi.
Wtedy będziesz mógł oceniać mentalność i zagrożenia. A w Polsce jest teraz bieda tylko dla takich z mentalnością rosyjska,, jakby tu nic nie robić i zabrac tym co maja żeby było sprawiedliwie, no chyba że jest siniejszy to trzeba się kłaniać w pas.pozdrawiam i życzę odwagi
carserviceautoklimatyz Jeżeli pijesz do mnie, to powiem tak:
UsuńJuż od wielu, wielu lat jeżdżę po świecie i wiele widziałam, nie od hotelowej strony, ale właśnie od tej spoza hotelu, od strony zwyczajnych ludzi i zwyczajnego życia. Właśnie dlatego piszę to co piszę i właśnie dlatego uważam, że największym naszym zagrożeniem wcale nie są ci, których jako to zagrożenie nam się przedstawia.
Co do biednych w naszym kraju, to uważam, że największymi biednymi są niekoniecznie literalnie biedni. Z literalną biedą, można sobie jakoś poradzić, gorzej jest gdy dopada ludzi bieda nie literalna lecz mentalna, kulturowa, obyczajowa i duchowa, bo z takiej biedy wyjść na prostą jest już bardzo, bardzo trudno, a czasami jest to wręcz niemożliwe. Wtedy straty, tak dla jednostki, jak i dla ogółu są niewyobrażalne.
Do takiej właśnie biedy pchają Polskę ci ponoć "życzliwi" nam inaczej sąsiedzi od likwidacji wszystkiego co Polską się nazywa i ci, którzy przedstawiają się nam jako nasi wybawcy od domniemanego wroga, jednocześnie zachowując się jak nasi wrogowie.