Szwecja też chciała być dobra dla dzieci "inżynierów", dlatego pozwoliła na to, aby uczyły się one w szkołach szwedzkich w swoich ojczystych językach i to na koszt szwedzkiego podatnika.
Dzisiaj Szwedzi mają to co mają, mianowicie, wojnę imigrancko szwedzką bez jej wypowiedzenia. Nie ma dnia aby w Szwecji ktoś nie został zastrzelony, albo aby nie zamienił się jakiś dom w gruzowisko. I to wszystko w podzięce za szwedzką dobroć i gościnność.
Szwedzi dziwią się, że po mimo wszystkich udogodnień i całej ich szczodrości, integracja się nie udała, a "inżynierowie" śmieją się z ich naiwności i pokazują im środkowego palca.
Czas pójść po rozum do głowy i przestać być naiwnymi, wręcz głupkami, i zacząć dmuchać na zimne. Obcy, ci obcy, nigdy nie zrozumieją dobroci tubylca inaczej, jak tylko jako jego słabość, którą to słabość, ten obcy czuje, że musi, wręcz uważa to za swój obowiązek sobie podporządkować. I tym sposobem Szwedzi powoli lecz skutecznie są spychani do roli obywateli drugiej kategorii w swoim własnym kraju.
I tak się dzieje we wszystkich krajach Europy zachodniej "ubogaconych" obcymi, tymi obcymi.
Polska nie musi popełniać tych samych błędów, jakie popełniły kraje zachodnie, może, a nawet powinna uczyć się na ich błędach i położyć kres tej europejskiej głupocie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz