Dla mnie, elitami nie są ci, którzy sobie nawzajem wyznaczają taką rolę i w związku z tym świadczą sobie kumoterskie przysługi w formie wzajemnej adoracji, a tym samym zdobywający i obsadzający prestiżowe stanowiska w społeczeństwie przy pomocy wieloimiennej korupcji.
Elitami dla mnie są ludzie, którzy mają siłę nie ulegać tym tak zwanym elitom z przysłowiową słomą w butach, elitami są ludzie mający i zachowujący własne zdanie, honor godność i wolność nawet w momentach upodlania ich przez te wybrakowane, samozwańcze "elity". Elitami są dla mnie Ludzie przez duże L, a nie ludzie w śmiesznych garniturkach z wypchanymi kontami bankowymi, ponieważ to nie pieniądze czynią z ludzi elitę, a to jakim kto jest człowiekiem.
Może być ktoś bardzo ubogim w kasę, może nie mieć żadnej władzy, a jednak zaliczę go do elit wśród ludzi ze względu na to, jakim światłem emanuje i epatuje, ze względu na to, czego nie można zdobyć, ani nabyć za żadne pieniądze i na żadnych fakultetach, z czym po prostu trzeba się urodzić. Prawdziwy człowiek, a nie jego atrapa z fakultetem, z kasą w kieszeni, a jednak bez własnego JA, bez własnej woli, taki mały nikt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz