Proszę księdza, to, że Rosja jest wg. świata zachodniego "samym złem", wszyscy wiemy, chociaż nie wszyscy byliśmy w Rosji i dlatego "musimy" wierzyć zachodniej propagandzie na słowo. Jak jednak nazwać to, co dzieje się obecnie w świecie zachodnim, co nie tylko chrześcijanom spędza już z oczu sen?
Mam tu na myśli zachodnie standardy i "cywilizowanie" przez Zachód człowieka (?), relatywizowanie dobra ze złem i przymuszanie ludzi do akceptacji tego, czego człowiek po prostu nie może zaakceptować, ponieważ musiałby wtedy zabić obraz Boga w sobie, musiałby stać się bestią.
Oto te dzisiejsze "dobre" zachodnie standardy i "wartości", które mam na myśli, które w moich oczach wydają się być złem pochodzącym prosto z piekła:
- tęczowe pojmowanie świata, czyli hołdowanie różnego rodzaju dewiacjom i dewiantom,
- przyzwolenie na zmianę płci, których wymyślono już tyle, że nie da się tego policzyć,
- małżeństwa jednopłciowe,
- genderowe wychowywanie dzieci już od przedszkola, a nawet od kołyski i to bez oglądania się na zgodę rodziców,
- walka z heteroseksualną rodziną,
- ponowne zabijanie Boga i walka z Kościołem,
- legalizacja aborcji, czyli holokaustu nienarodzonych dzieci,
- eutanazja,
- demoralizacja i deprawacja człowieka, zrównywanie go ze zwierzętami,
- ekologia jako religia,
- niszczenie rolnictwa,
- sztucznie, a wiec laboratoryjnie produkowane mięso, ryby i co tylko się da,
- robaki zamiast mięsa,
- poprawność polityczna, czyli życie w kłamstwie,
- mowa nienawiści, czyli zabranianie mówienia prawdy,
- cyfryzacja, czyli totalna kontrola każdego najmniejszego ruchu człowieka, a więc całkowite go zniewolenie,
- tworzenie jednej ogólnoświatowej religii,
- łamanie sumień ludzkich przez "przymus inaczej",
- całkowite wyeliminowanie gotówki, aby tym bardziej uzależnić ludzi od władzy zabawiającej się w Boga,
- dochód gwarantowany z datą ważności, czyli sprowadzanie człowieka do pasożytniczego trybu życia, aby w końcu go z tego życia całkowicie wyeliminować i zastąpić robotami,
- piętnastominutowe miasta, czyli GETTA - więzienia, obozy,
- pozbawienie ludzi prawa własności, czyli realizacja obietnicy Klausa Schwaba, że nie będziemy niczego posiadać i będziemy "szczęśliwi" (?).
No bo i po co niewolnikom jakakolwiek własność i to w gettach, czy w obozach?
Tam wystarczy nam drewniana prycz.
Domyślam się, że będziemy w tym szykowanym Europejczykom "raju" na ziemi bez Boga tak "szczęśliwi", jak "szczęśliwi" byli więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej (?). Niemcy zabrali im wtedy wszystko, łącznie z godnością i człowieczeństwem. Jednych zamknęli za kolczastymi drutami pod prądem, karmili ich miską wodzianki z robakami za ciężką pracę, a w nagrodę częstowali ich razami, czyli pejczem po plecach, aby nie zapomnieli podziękować "nad ludziom", czyli Niemcom, za to stworzone im niewyobrażalne "szczęście" dnia powszedniego na ziemi. Drugich natomiast pozbawiali praw człowieka i wywozili ich na przymusowe roboty do Niemiec, aby "cieszyli" się tam swoim niewolnictwem. Jeszcze innych prześladowali swoją tyranią i w łapankach ulicznych bawili się ich życiem, rozstrzeliwując złapanych "bandytów" bezpośrednio na ulicach, na których ich złapali tylko dlatego, że tak się ty niemieckim "nad ludziom" podobało, bądź też ładowali złapanych na ciężarówki i wywozili do lasów, aby ich tam rozstrzeliwać nad przymusowo wykopanymi wpierw przez swoje ofiary dołami.
Dzisiaj, ci niemieccy fanatycy "ekologicznego" nowego świata, a więc wrogowie Boga i człowieka, wychodzi na to, że szykują nam powtórkę z tamtej "rozrywki" (sic!).
Do numerów pesel i do wszędobylskich kamer już nas przyzwyczaili. Teraz przyzwyczajają nas powoli, lecz skutecznie, do wszędobylskiej policji. Dają jej uprawnienia do zatrzymywania w każdym miejscu i do rewidowania każdej osoby, która z jakiegoś powodu panom policjantom się nie spodoba, bądź wyda im się podejrzaną; albo też zobaczą ją skupioną tak, jakby się modliła w duszy, co jest oczywiście w oczach panów i władców tego świata przestępstwem zagrażającym ich porządkowi, standardom i "wartościom" cywilizacji śmierci jaką niechybnie nam szykują.
I to wszystko wprowadzają w nasze życie powoli i podstępnie, pod hasłami braterstwa i miłości, praw człowieka i równości (?). Jednak ja mam wrażenie, że oni po prostu i zwyczajnie gotują nas jak żabę w imieniu demokracji i "praworządności", których ponoć nie ma w Rosji (?).
Co zatem jest większym złem, ten zachodni fałsz, wąż kuszący ludzi pozorną wolnością, praworządnością i prawami człowieka, których, tak naprawdę, człowiek w sposób podstępny jest pozbawiany, czy otwartość "złej" Rosji, po której każdy z nas wie czego się spodziewać, dlatego jesteśmy w stanie się przed tym rosyjskim "złem" bronić?
A wojny?
Czy ten "praworządny" Zachód ich nie wywołuje to tu, to tam i nie prowadzi?
Czy Izrael nie bombarduje bezbronnych cywilów, głównie kobiety i dzieci w Gazie?
Jakoś nie słychać aby ktokolwiek nazwał Izrael z tego powodu ludobójcą czy potworem, a ich czyny złem i to z piekła rodem.
To jak to jest, jeden napastnik jest okupantem, a drugi już nie?
Jeden ma prawo i może się bronić, a drugi już tego prawa nie ma, ponieważ, gdy się broni nazywany jest "bandytą" (?)
Tych pytań, na które nawet nie wolno dzisiaj żądać odpowiedzi aby nie zostać okrzyczanym anty czemuś tam, bądź komuś, rodzi się już w głowach zwykłych ludzi całe mnóstwo. Pozostawione bez odpowiedzi cuchną hipokryzją i złem, i rodzą w ludziach naturalny, coraz silniejszy sprzeciw, który, mam taką nadzieję, przerwie w końcu ten chory proces gotowania żaby i wyzwoli ją z kotła - pułapki, w który ją wrzucono.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz