Pogodziłam się z tym, że radość i szczęście trwają krótkie chwile gdy zrozumiałam, że nasze życie składa się z chwilek, które to życie wypełniają swoją różnoraką treścią, a nie jedynie radością i szczęściem czy ich brakiem, tworząc łańcuch doświadczeń potrzebnych nam do zrozumienia sensu życia. O to przecież nam chodzi, o zrozumienie sensu naszego istnienia tu i teraz.
Gdyby życie nie składało się z różnych przeżyć-chwilek, człowiek niczym by się nie różnił od warzywa, moim zdaniem, wegetowałby jedynie, a nie żył pełnią daru jakim jest życie.
O to w końcu chodzi, abyśmy jako pojedynczy ludzie tworzyli ciągłość ludzkości wzbogacając ją wspólną wymianą naszych indywidualnych doświadczeń, aby na ich podstawie zdobywać wiedzę i mądrość, dzięki którym jesteśmy w stanie coraz bardziej rozwijać się i to wszechstronnie jako jednostki i jako społeczności.
To wszystko jest jak łańcuch, łączące się ze sobą ogniwa, tworzące obieg zamknięty. Niczego w tym obiegu zamkniętym nie można pominąć, gdyż wszystko jest w nim ważne, zarówno te fizyczne, jak i duchowe, czy emocjonalne doświadczenia, ponieważ to one razem tworzą inteligentną osobę, człowieka zdolnego do rejestrowania swoich przeżywanych chwilek, zapamiętywania, odróżniania jednych od drugich, opisywania ich i dzielenia się nimi. Przeżywane doświadczenia uzdolniają potem każdego z nas do podejmowania decyzji mających na uwadze nie tylko nasze własne, ale i innych dobro. Uzdolniają nas też do mężnego przyjmowania własnego cierpienia, które ze względu na naszą niedoskonałość jest nieuniknione, jak i do okazywania empatii innym cierpiącym. To sprawia, że ludzie są wyjątkowymi stworzeniami, to myślące, kochające istoty.
Jesteśmy w całym Wszechświecie naprawdę wyjątkowi. Chociaż doświadczamy indywidualnie, to jednak potrafimy z tych doświadczeń złożyć całość i nazwać ją. Chociaż jesteśmy śmiertelni, to jednak nieśmiertelni, ponieważ jak otrzymaliśmy życie, tak dzielimy się życiem. Ono trwa bez względu na wszystko i albo ubogaca ludzkość mądrością czerpaną z nabywanej przez pokolenia wiedzy i nauki, albo pozbawia ją zdolności korzystania z niej na ludzkości zgubę - mam tu na myśli wymarłe cywilizacje.
Samobójstwo jednej cywilizacji jednak, zawsze staje się zalążkiem powstania innej i cały proces zaczyna się od nowa. Życie trwa w swojej powtarzającej się formie, chociaż w ciągle to innych ramach i wydaje się nam, że czynimy je coraz lepszym po przez coraz to nowsze rodzące się w nas idee. Jednak ze względu na naszą niedoskonałość w końcu popełniamy te same błędy, mianowicie zapominamy o ważności każdego ogniwa w naszym łańcuchu i przerywamy go, i w ten sposób doprowadzamy do kolejnego samobójstwa kolejnej cywilizacji.
Jesteśmy cząsteczkami tego naszego świata, czy tego chcemy, czy też nie i możemy go sobie podporządkować, zgodnie z wolą Boga, albo ten świat podporządkuje nas sobie. Od tego, co wybierzemy będzie zależeć to, czy będziemy szczęśliwi czy nie, a nie od Boga, Który stworzył nas istotami całkowicie wolnymi i nie miesza się do naszych wyborów. Jak już pisałam, Bóg wyposażył nas we wszystkie potrzebne nam narzędzia abyśmy mogli robić dobry użytek z naszej wolności. Nie zamierza też On wiecznie godzić się z oskarżaniem Go przez nas za nieszczęścia, które sami na siebie sprowadzamy.
Wolność kosztuje. Zapłatą za nią są ponoszone konsekwencje naszych wyborów. Jak wysokie będą te ponoszone przez nas koszty zależy od tego, na ile jesteśmy chętni czerpać naukę z przeżywanych przez nas i przez naszych bliźnich doświadczeń-chwilek.
Błędy przez nas popełniane zawsze sprawiają ból, mniejszy, większy, ale sprawiają i są nieuniknione dopóty, dopóki nie odzyskamy naszej doskonałości utraconej przez naszych pra rodziców w Raju. Jako wolne istoty mieli oni wybór pomiędzy błogosławieństwem a przekleństwem i wybrali źle. Skutki tego ich złego wyboru były dla nich bardzo bolesne, a przez nich i my odczuwamy je dotkliwie na zasadzie dziedzictwa, dokładnie takiej samej jak dziedziczenie genów. Tymi skutkami są choroby, starzenie się i śmierć. Są nimi też samotność w tłumie, nieustanna tęsknota za utraconym Rajem, szczęściem, pogoń za odzyskaniem więzi z naszym Stwórcą.
Odzwierciedla się to w potrzebie wyznawania przez ludzi jakiejś wiary, w coś lub w kogoś, np. w przypadku co niektórych, wiary w to, że Boga nie ma, albo w to, że wszyscy składamy się na Boga, czyli tworzymy jakąś zbiorową świadomość, jaźń, nadświadomość, wyższe ja, inteligencję emocjonalną. W moim przypadku, natomiast, jest to wiara w Boga Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi, całego Wszechświata i wszystkiego co istnieje, w Boga Ojca w Trójcy Świętej Jedynego, Który Jest Osobą.
Są to ludzkie wolne, niczym nie przymuszone wybory, do których, jako wolni ludzie mamy pełne prawo. Prawo to powinno umożliwiać ludziom prowadzenie swobodnych rozmów o tym w co wierzą i jak postrzegają świat nas otaczający. Powinno ono stanowić rzeczywistą ochronę wolności słowa i wyznawanych poglądów czy wiary.
Otwarta rozmowa na te tematy, nie opierająca się na poprawności politycznej natomiast, jest niczym innym jak jedynie dowodem dojrzałości rozmówców i nie ma nic wspólnego z przymusem czy manipulacją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz