To nie Rosja napadła na Ukrainę, ale Ameryka napadła na Rosję. O tym, że ta wojna musi wybuchnąć dygnitarze amerykańscy ćwierkali już kilka lat przed jej wybuchem, a od 2014 roku intensywnie uzbrajali i ćwiczyli Ukraińców, którzy dali się Ameryce wmanipulować w bycie jej mięsem armatnim i uczynienie Ukrainy terenem tej toczącej się dzisiaj wojny amerykańsko rosyjskiej. Nie chodzi też o Ukrainę, ale o rozbiór Rosji. W tej wojnie Ukraina jest narzędziem Ameryki, która za wszelką cenę chce utrzymać swoją hegemonię nad światem. Co jej za to obiecali? Być może Polskę. W każdym bądź razie wiele na to wskazuje.
Wszystko nie wygląda tak jak to się nam pokazuje, a logiki próżno szukać tam, gdzie stawka gry jest zbyt wysoka.
Rosja broni się po przez atak. Putin to nie zapijaczony Jelcyn, który po pijaku sprzedał duszę diabłu. Zachód nie doceniał Putina, ignorował go i lekceważył Rosję. Zachód myślał, że rozegra Putina tak łatwo jak to zrobił z Jelcynem i pomylił się sromotnie.
Teraz Ameryka tak samo jak i Rosja musi tę wojnę wygrać, ponieważ chodzi o jej być albo nie być, dlatego możemy się spodziewać najgorszego, które ma dopiero nadejść, jeżeli nie dojdzie do rozejmu miedzy imperialistami. To oni wywołują wojny, to oni mogą je zakończyć. Jednak tym razem stawka zarówno dla Ameryki jak i dla Rosji jest zbyt wysoka aby mogły one sobie pozwolić na przegraną. Będzie więc nie zimno, ale gorąco i to bardzo gorąco, a potem usiądą i będą płakać, gdy się wreszcie spostrzegą do czego doprowadzili świat swoją zapalczywością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz