On, Bóg Ojciec, w Trójcy Świętej Jedyny, wybawia nas od wszystkich wojen, jestem tego całkowicie pewna. Od tej, w której się zmagamy od chwili naszego zaistnienia, tu na ziemi, przede wszystkim, gdy tylko pozwolimy Mu, bez sprzeciwu, hartować nas w wytrwałości i w cierpliwości.
To znaczy, gdy przyjmiemy wszystko z Jego rąk i to dobre, i to złe, z ufnością dziecka, że jest to nam potrzebne w danej chwili, że Bóg wie co robi, że nie dopuści On abyśmy dźwigali ciężary ponad nasze siły, zgodnie z tym, co nam obiecał.
Gdy za wszystko dziękować Mu będziemy, za każde zwycięstwo w bitwach toczonych z samym sobą każdego dnia, bowiem, tak dobre, jak i złe doświadczenia są dla nas pokusą odejścia od Źródła Życia, którym jest Bóg Trójjedyny. Przy czym, te dobre doświadczenia są nawet bardziej zwodnicze od tych złych, mam takie wrażenie, ponieważ napełniają ludzkie serca pychą i butą. Przekonują ludzi, że Bóg jest im niepotrzebny.
A z tego miejsca, droga do piekła jest już szeroka, co utwierdza idących nią, że idą we właściwym kierunku, tym bardziej, że wielu nią podąża.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz