czwartek, 21 października 2021

Postęp w naszym kraju jest ogromny (?)

Tak! Jest i to od samego początku tak zwanej transformacji. (?) 

Pisząc o swoich przemyśleniach, pozwolę sobie miejscami na sarkazm, aby lepiej wybrzmiał ten nasz zdobyty "postęp" i "dobrobyt" dzięki "obalonemu" komunizmowi.
Postęp ten zaczął się od wykupywania naszego narodowego majątku, np. zakładów pracy przez obcych i przez naszych rodzimych złodziei za przysłowiową złotówkę, aby później ogłosić tych zakładów nieopłacalność i doprowadzić je do upadku, co pozbawiło ludzi pracy i jest bezpośrednim powodem ich zubożenia i nie tylko ich, ale i całego kraju. Jedną z największych strat, której być może wielu nie docenia, jest emigracja ludzi  młodych, dobrze wykształconych za pracą na Zachód, tuż po wejściu Polski do Unii i zaraz po otwarciu granic. Nagle Polska stała się krajem nie tylko okradzionym z majątku narodowego, ale i z przyszłości narodu, czego skutkiem jest starzejące się w zastraszającym tempie społeczeństwo.
Tak! Postęp w naszym kraju jest też bardzo widoczny w rosnącym zadłużeniu. (sic!)
Dobrobyt budowany na kredytach, jak to ma miejsce w obecnych czasach, to żaden dobrobyt, moim zdaniem, tylko jest to życie ponad stan. Prędzej czy później trzeba będzie długi spłacać i wtedy się okaże niestety, że przestaliśmy być właścicielami czegokolwiek, że budowaliśmy zamki na lodzie.
Oślepieni złudnym blaskiem zachodnim, ludzie kręcą się jak ćmy wokół ognia, ciesząc się złudnym rozwojem i dobrobytem, by w rezultacie paść tej złudy ofiarą.
Lód się roztopi i zamki znajdą się pod wodą i nie może być inaczej. Mało, że utracimy swój dobytek, to jeszcze staniemy się po same uszy zadłużonymi nędzarzami. Czy o taką spuściznę dla naszych potomnych nam chodziło, gdy wydawało nam się, że obalaliśmy komunizm? Z pewnością nie! To dlaczego w to nadal brniemy?
Zarówno słowo postęp, jak i dobrobyt ujęłam wyżej w cudzysłowie, a to z tej prostej przyczyny, że te spadłe na nasz kraj zachodnie "dobrodziejstwa", okazują się wcale nimi nie być, podobnie jak i te minione wschodnie nimi nie były. Okazuje się bowiem, że korzystała i nadal korzysta z nich jedynie mniejszość, tak zwane elity.
Polacy, zwykli ludzie natomiast, stali się dobrymi konsumentami tego, na co ich po prostu nie stać, stali się kupcami tego wszystkiego co zachodnie, tylko pytam się, za jaką cenę? Tego rząd i telewizja nie pokazuje w całej rozciągłości, niestety. Jest to prawda ukryta.

Gdy spoglądam wstecz, na okres krótko przed tą tak zwaną transformacją, to co widzę?
Widzę przyczynę ogłupienia naszego narodu tym zachodnim badziewiem. I wcale mnie nie dziwi to co widzę. 
Po tak długim okresie kartkowym i pustych półek w sklepach, trudno jest się dziwić, że tak właśnie naród polski reagował i reaguje. Ba, spodziewam się nawet, że jeszcze długo tak będzie zanim ludzie zaczną myśleć, wpierw ciężko doświadczeni własną głupotą.
Na razie, ciągle jeszcze znajdujemy się w okresie zachłyśnięcia się zachodem i dlatego chwalimy cudze o swoim zapominając. Można powiedzieć, że chociaż wielu już się budzi, to ciągle jest też wielu ślepo zapatrzonych w zachodni kicz. Tak ślepo, że stara się we wszystkim naśladować cudzą kulturę, mając swoją, rodzimą w pogardzie, a nawet zapomina własnego języka w gębie. Mam czasami wrażenie, że jednak Rej się pomylił pisząc, cytuję z pamięci: "Polacy nie gęsi, też swój język mają.".

Nie można zaprzeczyć, że Polska jest w ciągłej przebudowie i że zmienia się z dawnego, szarego kraju w bardziej kolorowy, że budowane dzisiaj domy i osiedla są dużo ładniejsze niż były jeszcze dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Jednak trudno jest przy tym nie zadać sobie pytania: Skąd ludzie mają pieniądze na stawianie sobie pięknych domów, dworków, czy kupowanie mieszkania w rezydencji? Odpowiedź sama się nasuwa, mianowicie: Albo wzięli kredyt, zadłużając się po uszy, albo wykombinowali je, czyli ukradli, lub też zarobili niewolniczą pracą na zachodzie, co raczej stanowi niewielki procent nowobogackich. 
Nie można też zaprzeczyć i temu, że ciągle jeszcze jest wiele biedy w Polsce, którą płotami, wartownikami i monitoringiem oddziela się od uprzywilejowanych mieszkańców, np. rezydencji, że przepych sklepów nie jest osiągalny dla wszystkich, że wiele ludzi w dzisiejszej Polsce żyje w biedzie, na zasiłkach, które starczają im jedynie na zaspokajanie podstawowych potrzeb. 
I to by było na tyle na temat dzisiejszego, "ogromnego postępu" w Polsce opartego na długach nie do spłacenia. Można powiedzieć, że jest to "postęp" wsteczny, iluzja dobrobytu, którego koszty poniosą nasze przyszłe pokolenia, przeklinając nas za naszą głupotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz