środa, 18 listopada 2020

Chrześcijanie

 

Chrześcijanie to też są tylko niedoskonali ludzie, podobnie jak i niechrześcijanie. Różnica między nami polega na tym, że my chrześcijanie staramy się przybliżać do świętości, świętymi jednak nie jesteśmy. Nie jesteśmy też zamrożonymi głazami, ale pełnymi emocji zwyczajnymi z krwi i kości ludźmi.

6 komentarzy:

  1. Przeniesiona odpowiedź Stal PL na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Salve NET, zatytułowanym: "Odpowiedź katolików na STRAJK KOBIET" - rozmowa z mec. Krzysztofem Wąsowskim, Generałem Rycerzy JPII

    Pani Karolino z całym szacunkiem jest błędem sądzić ! że w śród chrześcijan nie ma świętych ! taki osąd niech Pani zostawi samemu Bogu Ojcu! bardziej przychylał bym się do stwierdzenia że wśród chrześcijan jest wielu świętych którzy korzystają z sakramentów i dążą do świętości według nauki kościoła świętego sami nie zdając sobie sprawy że już są świętymi! Emocje targają zarówno ludzmi którzy uważają siebie samych za nie wierzących jak i tymi którzy przyznają się do Jezusa Chrystusa co żadnej ze stron nie upoważnia do agresji i wrogich zachowań ! Trzeba uczyć się i prosić Boga o pomoc by nie kierowały nami emocje tylko jego święte prawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stal PL
      Właśnie to robię. Jedynie Bóg Ojciec wie, kogo z chrześcijan mianem świętego namaścić. My, zwykli chrześcijanie, aby w pychę nie urosnąć, mamy jedynie świadomość, że chociaż grzeszni jesteśmy, mamy zmierzać ku świętości po przez naśladowanie naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, co też i każdy z nas czyni, wierzę, w miarę swoich możliwości z piętnem niedoskonałego na sobie. Taką świadomość, świadomość niedoskonałości mieli Apostołowie Jezusa Chrystusa, co pomimo popełnianym przez nich grzechom pozwoliło im wytrwać przy Jezusie i dochować mu wierności aż do śmierci. To świadomość tego nie dopuszczała ich do wpadnięcia w zgubną pychę, bądź odwrotnie, w przekonanie, że są nic niewarci z powodu swoich ciągle popełnianych grzechów. Jezus ich nie potępiał za tę świadomość, ale przeciwnie, błogosławił im. Cytuję Pana Jezusa, Który w Ogrójcu skierował te oto słowa do swoich uczniów, którzy mieli z Nim czuwać, a zasnęli: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe»." (Ew.wg. Św. Mat. 26,41). Tą prawdę, że duch wprawdzie jest ochoczy, ale ciało słabe, w sposób bolesny, jednak potrzebny i uzdrawiający, pozwolił Jezus zrozumieć np. św. Piotrowi, gdy ten się Go, Jezusa trzy razy zaparł w chwili grozy, czym uratował Piotra przed zatraceniem duszy.
      Dlatego też przypominam, o naszej niedoskonałości, abyśmy nie poszli za przykładem niechrześcijan i nie urośli w pychę, że cokolwiek sobie samym zawdzięczamy, abyśmy nie okrzyknęli czasem siebie samych bogami. Wielu chrześcijan tego nie rozumie i to powoduje, że jesteśmy odczytywani przez świat jako hipokryci, którzy nie żyją według nauki, którą głoszą.
      To, że jesteśmy z krwi i kości tylko ludźmi, że ulegamy emocjom, też nie powinno być dla nas powodem do wstydu, a raczej do życia w prawdzie, że tylko ludźmi jesteśmy. Jezus Chrystus nie potępiał emocji, nie krył ich w sobie, wprost przeciwnie wyrażał je i to czasami bardzo dobitnie, np. wypędzając batem handlarzy ze Świątyni Ojca i wywracając stoły, przy których handlarze dokonywali swoich tranzakcji. Gdy przyszedł do Betanii aby wskrzesić Łazarza z martwych, głęboko się wzruszył i zasmócił, cytuję z Ew. wg. Św. Jana 11, 33, 35: "Jezus zobaczył, jak Maria płacze, a wraz z nią ci, którzy za nią przyszli. Wtedy głęboko się wzruszył i zasmucił. ... Wtedy Jezus zapłakał.". Jak więc widzisz, emocje też są darem Boga dla człowieka, aby ten mógł dać im upust wyrażając je w słusznym dla każdej z nich czasie i stosownie do sytuacji w jakiej zaistnieją.
      Co do prawa, to powiem tak: Kto ma je wypisane palcem Bożym na tablicy swojego serca, nie podlega już prawu, ponieważ prowadzony jest przez Samego Boga, z Jego łaski, właśnie ku świętości.

      Usuń
  2. Przeniesiona odpowiedź Stal PL na ten mój komentarz:

    @Karolina Kajtek cieszę się że pani sprecyzowała dokładnie swoją wcześniejszą wypowiedz dodał bym tylko by pamiętać że istnieje fałszywa pokora i szatan często próbuje nam wmówić że nie dąż do świętosci bo tego nie można osiągnąć i ludzie często tym podszeptom ulegają ! Z własnego życia wiele razy nawet od własnej rodziny zdarzyło mi się usłyszeć stwierdzenie ( nie rób się taki święty i tym podobne) po takiej reakcji właśnie wnioskuję że ludzie często popadają w drugą skrajność i postrzegają świętość jako coś co dla zwykłych ludzi jest nie osiągalne a co do pychy podzielam pani pogląd. Jesli nie ma pani nic przeciwko miło było by gdybyśmy mogli porozmawiać na tematy naszej wiary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stal PL
      W Ew. wg. Św. Jana 14,1-9 Jezus mówi do nas, cytuję: "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. ..."

      Droga do świętości, dzięki naszemu Panu i Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, jest otwarta dla każdego, kto chce tą drogą iść, kto chce ją poznać i nią podążać. Drogą tą jest sam Jezus Chrystus, Bóg Wcielony, Który z miłości do ludzi poniósł śmierć na krzyżu. W ten sposób stał się On dla nas Drogowskazem Miłości niesamolubnej opartej na pierwszym przykazaniu/obietnicy wskazującym zbawienie, punkt docelowy wędrówki człowieka, dziecka Bożego, jego pojednania z Bogiem Ojcem.
      Wszyscy święci byli zwykłymi ludźmi, którzy podążając za Jezusem Chrystusem, pomimo swojej niedoskonałości osiągnęli świętość, bo uwierzyli, że jest to możliwe dzięki obcowaniu z Jezusem na wszystkich swojego życia drogach, którymi kroczyli w Jego towarzystwie. Powierzali Mu siebie ze wszystkimi swoimi słabościami, ufając, że Jezusa miłość przykrywa je i wyprowadza ku czemuś dobremu. Zrozumieli i uwierzyli, że w ich słabościach jest Jego, Jezusa siła, że z Nim mogą je pokonać aby ten cud stał się widocznym Jezusa zwycięstwem w nich ku chwale Jego, ku chwale Boga Ojca, a ich zbawieniu.
      Dziękuję za zaproszenie do dyskusji na temat naszej wiary! Nie mam nic przeciwko temu i chętnie na nie przystaję.

      Usuń
  3. Przeniesiona odpowiedź VeniVidiVici na te moje komentarze:

    naprawde widzisz przyblizanie sie do swietosci w ukrywaniu pedofilii w kosciele????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @VeniVidiVici
      Nie i nigdzie czegoś podobnego nie napisałam. Chcę jednak wyraźnie zaznaczyć, że moim zdaniem, ukrywanie pedofilii jest praktykowane nie tylko w kościele, ale ta w kościele jest nagłaśniana bardziej. I całkiem słusznie, ponieważ w kościele nie powinna ona mieć miejsca, plami Święte Imię Boga. Dlaczego więc jest pedofilia w kościele obecna? Z tej prostej przyczyny, że to kościół zmierza do świętości, a nie świat, który już dawno jest zdemoralizowany i zdobyty przez przeciwnika Boga i jako taki przestał go interesować. Kościół to co innego, Kościół ciągle walczy ze Złym. Jakby niedoskonały nie był, to jednak walczy, przez co stał się obiektem szczególnego zainteresowania Złego, obiektem, który on musi pokonać w swojej zapalczywości niszczenia porządku Bożego.
      Widzisz, Jezus uprzedził nas, że nie każdy kto mówi Mu: "Panie, Panie" wejdzie do Królestwa Bożego. Wniosek stąd płynie taki, że i nie każdy pasterz, któremu Jezus powierzył swoje owce osiągnie świętość. Jezus powiedział też, abyśmy [my owce Jego] słuchali wszystkiego czego pasterze nas nauczają, ale abyśmy nie koniecznie postępowali wg. ich uczynków. Kto ma oczy nie patrzy, kto ma uszy niech słucha. Mamy też nie być sędziami, bo jeden jest tylko sędzia, Bóg Ojciec. I tego trzymam się ja i wierzę, że każdy szczery i oddany Jezusa naśladowca, który zmierza do świętości. Każdy sam za siebie odpowie przed Bogiem za swoje grzechy. Pismo Święte naucza nas też, abyśmy upominali siebie nawzajem w miłości i z miłością, gdy zobaczymy, że brat lub siostra błądzi, co właśnie, moim zdaniem, zaczyna się dziać w Kościele. Takie upominanie nie jest sądzeniem, ale okazywaniem miłości i troski o wzajemne nasze zdrowie duchowe. No bo skąd wiemy, że tak postępując nie uratujemy naszego brata czy siostry? Skąd wiemy, że nasze napomnienie w Panu nie zakończy się cudem nawrócenia ze złej drogi upomnianego? Apostoł Paweł był wpierw prześladowcą chrześcijan, wywlekał ich z domów i zabijał, a jednak po spotkaniu Jezusa nawrócił się i w służbie dla Niego i swoich bliźnich, głosząc Jezusa, doszedł do świętości i wielu za sobą pociągnął czym zmył wszystkie swoje grzechy i stał się świadectwem ogromnej Łaski Boga Ojca. Dla Boga wszystko jest możliwe, tym bardziej spowodowanie prawdziwego nawrócenia największego nawet zbrodniarza, gdy ten uzna swoje winy, przyzna się do nich i poniesie za nie słuszną karę jako zadość uczynienie. Nie jesteśmy po to aby siebie, czy kogokolwiek potępiać nawzajem, ale po to, aby wskazywać drogę, którą jest nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus, aby pokazywać ludziom tę drogę wiodącą ku świętości i zbawieniu.
      Zapewniam Cię, że robienie generalnych porządków wcale nie jest takie łatwe i przede wszystkim wymaga czasu jeżeli efekt takiego sprzątania ma być widoczny i zadowalający. Jednak jabyśmy pięknie nie posprzątali, to z czasem znowu pojawi się kurz i wyskoczą to tu, to tam jakieś plamy, wpierw niewidoczne, a z czasem rażące i sprzątanie trzeba powtórzyć, i tak w kółko aż do końca naszych dni. Nie dlatego, że źle sprzątamy, ale dlatego, że utrzymanie czystości wymaga nieustannej pracy i wysiłku. Ponieważ Kościołem jesteśmy my, wierzący, konieczne jest abyśmy, przez nieuwagę, nie wyrzucili podczas sprzątania rzeczy wartościowych, które w pierwszym momencie wydają nam się być już nie przydatnymi, no bo ktoś nam pokazał jakąś skazę na nich. Paradoksalnie często bywa tak w życiu, że to właśnie skaza podnosi naszą wartość, gdy zechcemy ją zauważyć w sobie i naprawić tak, jak uczynili to np. Apostoł Paweł i Piotr. To głównie dla tych nieświętych Bóg stał się człowiekiem, aby pokazać im drogę ku świętości, aby przekonać ich, że osiągnięcie jej jest możliwe nawet dla nich, chociaż bezlitośnie samych siebie sponiewierali w grzechu nieczystości.

      Usuń