piątek, 6 grudnia 2019

Z prawdą nikt nie wygra

Kocham ludzi, kocham naturę i mam z nimi nieustanny kontakt. Leczę siebie z różnych dolegliwości również korzystając obficie z apteki Bożej, czyli z natury. Kochając ludzi pragnę ich dobra i szczęścia i zawsze życzę im dobrze, nawet wtedy gdy w jakiś sposób próbują mnie urazić, czy z powodu mówienia im prawdy stają się moimi wrogami. Kiedyś, podczas jakiejś dyskusji, ateiści i innowiercy grozili spaleniem mnie na stosie. Dlaczego? Ponieważ dobrze wiedzą, że z prawdą nikt nie wygra. Jeżeli brakuje im argumentów do udowodnienia, że ich czarne jest białe, a moje białe jest czarne, sięgają wtedy po "stos" (wyśmiewanie, obrażanie, prześladowanie, itp).

Jezus Chrystus jest jedyną prawdą i drogą. Nauczał nas jak być prawdziwie wolnymi ludźmi, nikogo nie kontrolował, ale wolność każdego człowieka szanował, ponieważ Bóg Ojciec stworzył ludzi wolnymi. 

To Jego przeciwnik zaprzęgł i nadal zaprzęga ludzi w niewolę i jest to straszna niewola, ponieważ ubrana jest ona w fałszywą wolność, fałszywe dobro i w tolerancję.

Tolerancja, to nic innego jak narzędzie w ręku Szatana=Lucyfera do wymuszania akceptacji zła na ludziach żyjących w prawdzie i prawdą, którą jest moralność Boga Ojca. Wojny powstają właśnie z powodu tolerancji. Gdy ludzie prawdy odmawiają tolerowania zła, atakuje się ich np. oskarżaniem o snobistyczne myślenie, o dzielenie z powodu braku zgody na zło. Tym czasem:
Ludzi łączy miłość, która jest największym owocem Ducha Świętego, a nie tolerancja zła. 

                        Zło zwalczane miłością rodzi miłość, a nie wojny.

Miłość objawia się między innymi tym, że piętnuje się zło, rzeczy nazywa się po imieniu bez stosowania tak zwanej poprawności politycznej, np. gdy dziecko ukradnie, mądry rodzic nie pochwali go za to, prawda, ale skarci i nie dlatego, że zabrania mu czegoś dobrego, ale dlatego aby nie stało się to jego przyzwyczajeniem, które w przyszłości sprowadziłoby na nie wiele przykrych konsekwencji, czyli ten rodzic napiętnuje zło, którego dzieciak się dopuscił nie rozumiejąc, że branie cudzych rzeczy, ot tak sobie, jest złem. Napiętnuje więc zło, a nie dziecko, które tego zła się dopuściło. Nikt złodziejem się nie rodzi, złodzieje są produktem tolerancji, przymykania oczu na ich czyny w momencie kiedy powinno się je wyraźnie i stanowczo napiętnować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz