poniedziałek, 2 grudnia 2019

Sens modlitwy

Moja modlitwa jest najczęściej wielbieniem Boga Ojca przez Jezusa Chrystusa, to też jest rozmowa z Duchem Świętym o moich codziennych sprawach, problemach, kłopotach czy radościach, to nieustanna dyskusja z Nim o wszystkim i o niczym, bardziej potrzebna mnie aniżeli komu innemu.

Przecież to jest mój największy i najlepszy Przyjaciel, bez którego nie wyobrażam sobie mojego życia. Jemu mogę wszystko powiedzieć, mogę Mu bezgranicznie zaufać, wiem, że mnie nie zdradzi, nie oszuka, nie wyśmieje, nie zamknie drzwi przede mną, ma zawsze dla mnie czas, czy przychodzę do Niego w porze, czy nie w porze. Jest cierpliwy i wyrozumiały.

Po rozmowie z Nim nagle doznaję olśnienia, znajduję odpowiedź na nurtujące mnie pytania, znajduję rozwiązanie swoich problemów, albo podpowiedź jak mam postąpić wobec cudzych problemów, czy mam się do nich wtrącać czy nie, doznaję cudu zrozumienia czegoś, co było dla mnie nie do pojęcia.

I tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. A co najważniejsze, gdy potem rozmawiam np. z tymi, za których się modlę, to delikatnie wspomnę, że modliłam się w tej, czy innej jego sprawie, że rozmawiałam o nim z Najwyższym i w ten sposób ta osoba zaczyna się nad tym zastanawiać i sama szukać wsparcia Boga Ojca, Jezusa Chrystusa, Maryi, czy Świętych, zaczyna rozmawiać z Nimi i pod wpływem tego zmieniać coś w swoim życiu. Pomyśli: Skoro Karolinie wydało się to tak ważne, że modli się za mnie, no to wypada żebym i ja z wiarą to robił/a, a pewnie otrzymam.

I w ten sposób Bóg Ojciec działa w nas nami samymi, nie wtrącając się do wolnej woli jaką nas obdarzył. Nie ingerując w naszą wolność zmienia nas, bądź pomaga nam, jak przystało na kochającego Rodzica.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz