Mój komentarz w odpowiedzi na pytania zadane przez naya19100 pod filmikiem: "Dlaczego ludzie krzywdzą" autorstwa o. Adama Szustaka (Langusta na palmie):
"... jak żyć z osobą, która non stop krzywdzi i nie jest w stanie przestać? Jak wybaczać wciąż i wciąż bardzo ciężkie rzeczy? Jak wybaczać? Skąd wziąć siłę? I jak stawiać własne granice, żeby nie dawać się krzywdzić i nie krzywdzić? ... Jak ...?"
Nasza siła leży w ufności do Boga Ojca, do Jezusa Chrystusa. Wystarczy po nią sięgnąć z ufnością.
Trzeba takiej osobie ofiarować kropelkę miłości każdego dnia, co nie jest łatwe, wiem, lecz co będziesz siała, to zbierzesz. Wpierw jednak prosząc Boga Ojca o pomoc w zobaczeniu w tej osobie tego, co jest w niej dobre, co kiedyś sprawiło, że ją pokochałaś i wybrałaś, i trzeba modlić się o tę kropelkę miłości dla tej krzywdzącej Cię osoby również każdego dnia. W kilku słowach mówiąc, zrzuć wszystko na Boga i poddaj się Jego kierownictwu. Wtedy nagle zauważysz, że nie prowadzisz więcej rachunku doznanych krzywd, zauważy to również Twój krzywdziciel i powoli ale skutecznie zacznie ta Twoja i jego kropelka miłości przemieniać się w strumień rzeźbiący jego i Twoje zranione ja od nowa.
Piszę tak dlatego, że wiem iż pielęgnowanie w sobie krzywd, rozdrapywanie ich, rodzi brzydotę myśli i jeżeli nie położysz temu kresu, w końcu doprowadzi to i Ciebie do miejsca, w którym jest Twój krzywdziciel. A wtedy nie będziesz w niczym lepsza od niego i niczego już nie będzie można naprawić i zmienić. Stworzycie sobie nawzajem piekło na Ziemi.
Ten proces uzdrawiania was oboje Twoją miłością jest uciążliwy i długi ale wart inwestowania każdego wysiłku z Twojej strony. Ponieważ to Ty rozumiesz więcej i jesteś bardziej świadoma masz dwie możliwości do wyboru: Walczyć, bądź poddać się.
Skoro zadajesz te pytania, które zadajesz, mówi mi to, że chcesz walczyć, więc walcz zarażaniem swojego krzywdziciela Twoją niesamolubną miłością.
Nie od razu, ale z czasem i on nasiąknie nią, czy tego chce, czy nie i zacznie oddawać Ci tym samym. Wtedy okazywane sobie nawzajem kropelki miłości, tak jak napisałam wyżej, przemienią się w jej strumienie i zrobią swoje, ukształtują wasze serca na nowo, ładniejszymi, dojrzalszymi i wzmocnionymi przeżytymi doświadczeniami. Już Bóg Ojciec o to zadba, tylko zaufaj Mu.
Miłość jest stawianiem granic, ponieważ to miłość pomoże Ci nazywać rzeczy po imieniu, wpierw w Twoim sercu, potem w rozmowach z krzywdzicielem, gdy on do tego dojrzeje, a to będzie już połowa zwycięztwa. Miłość pomoże Ci również pokonywać emocje i wyciszać narastające w Tobie gniew i chęć odwetu.
Czym będziesz napełniona, to będzie promieniować z Ciebie na zewnątrz i zmieniać obcujacych z Tobą bez jednego Twojego słowa. Tak właśnie działa ufność w Boga Ojca, której moc poznasz gdy wydobędziesz ją z siebie bez cienia wątpliwości, że Bóg Ojciec odpowie łaską uzdrowienia waszej chorej relacji gdy Mu całkowicie zaufasz w tym waszym problemie.
Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci błogosławieństwa Bożego! :)
"... jak żyć z osobą, która non stop krzywdzi i nie jest w stanie przestać? Jak wybaczać wciąż i wciąż bardzo ciężkie rzeczy? Jak wybaczać? Skąd wziąć siłę? I jak stawiać własne granice, żeby nie dawać się krzywdzić i nie krzywdzić? ... Jak ...?"
Nasza siła leży w ufności do Boga Ojca, do Jezusa Chrystusa. Wystarczy po nią sięgnąć z ufnością.
Trzeba takiej osobie ofiarować kropelkę miłości każdego dnia, co nie jest łatwe, wiem, lecz co będziesz siała, to zbierzesz. Wpierw jednak prosząc Boga Ojca o pomoc w zobaczeniu w tej osobie tego, co jest w niej dobre, co kiedyś sprawiło, że ją pokochałaś i wybrałaś, i trzeba modlić się o tę kropelkę miłości dla tej krzywdzącej Cię osoby również każdego dnia. W kilku słowach mówiąc, zrzuć wszystko na Boga i poddaj się Jego kierownictwu. Wtedy nagle zauważysz, że nie prowadzisz więcej rachunku doznanych krzywd, zauważy to również Twój krzywdziciel i powoli ale skutecznie zacznie ta Twoja i jego kropelka miłości przemieniać się w strumień rzeźbiący jego i Twoje zranione ja od nowa.
Piszę tak dlatego, że wiem iż pielęgnowanie w sobie krzywd, rozdrapywanie ich, rodzi brzydotę myśli i jeżeli nie położysz temu kresu, w końcu doprowadzi to i Ciebie do miejsca, w którym jest Twój krzywdziciel. A wtedy nie będziesz w niczym lepsza od niego i niczego już nie będzie można naprawić i zmienić. Stworzycie sobie nawzajem piekło na Ziemi.
Ten proces uzdrawiania was oboje Twoją miłością jest uciążliwy i długi ale wart inwestowania każdego wysiłku z Twojej strony. Ponieważ to Ty rozumiesz więcej i jesteś bardziej świadoma masz dwie możliwości do wyboru: Walczyć, bądź poddać się.
Skoro zadajesz te pytania, które zadajesz, mówi mi to, że chcesz walczyć, więc walcz zarażaniem swojego krzywdziciela Twoją niesamolubną miłością.
Nie od razu, ale z czasem i on nasiąknie nią, czy tego chce, czy nie i zacznie oddawać Ci tym samym. Wtedy okazywane sobie nawzajem kropelki miłości, tak jak napisałam wyżej, przemienią się w jej strumienie i zrobią swoje, ukształtują wasze serca na nowo, ładniejszymi, dojrzalszymi i wzmocnionymi przeżytymi doświadczeniami. Już Bóg Ojciec o to zadba, tylko zaufaj Mu.
Miłość jest stawianiem granic, ponieważ to miłość pomoże Ci nazywać rzeczy po imieniu, wpierw w Twoim sercu, potem w rozmowach z krzywdzicielem, gdy on do tego dojrzeje, a to będzie już połowa zwycięztwa. Miłość pomoże Ci również pokonywać emocje i wyciszać narastające w Tobie gniew i chęć odwetu.
Czym będziesz napełniona, to będzie promieniować z Ciebie na zewnątrz i zmieniać obcujacych z Tobą bez jednego Twojego słowa. Tak właśnie działa ufność w Boga Ojca, której moc poznasz gdy wydobędziesz ją z siebie bez cienia wątpliwości, że Bóg Ojciec odpowie łaską uzdrowienia waszej chorej relacji gdy Mu całkowicie zaufasz w tym waszym problemie.
Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci błogosławieństwa Bożego! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz