To prawda, że Sowiety były piekłem na ziemi, którym dowodził Szatan we własnej osobie chociaż pod różnymi nazwiskami na przestrzeni całego XX wieku. Nie znaczy to jednak dla mnie, że Niemcy hitlerowskie były lepsze, mniej okrutne.
Gdybyśmy próbowali w rozmowie z byłymi cudem ocalałymi ofiarami hitleryzmu, NIEMIECKICH OBOZÓW ZAGŁADY, gestapowców, łapanek i ulicznych egzekucji przeprowadzanych każdego dnia, tym osieroconym na skutek tego rodzinom w czasie IIWŚ powiedzieć, że – no nie narzekajcie tak, Hitlerowcy nie byli jeszcze tacy źli w porównaniu z Sowietami, ci to dopiero byli kanaliami pozbawionymi wszelkich uczuć i człowieczeństwa, to od razu napotkalibyśmy ich sprzeciw, ich przejmujący do szpiku kości smutek malujący się w ich całych sylwetkach, a nie tylko w oczach. Smutek jakiego nie można nawet słowami opisać. Błędem jest więc twierdzenie, że jedni zbrodniarze/ludobójcy byli bardziej humanitarni od drugich.
Dla mnie LUDOBÓJCY TO LUDOBÓJCY, ZBRODNIARZE TO ZBRODNIARZE – nie ma dla nich usprawiedliwienia.
Zarówno hitlerowcy, jak i Sowiety wywozili ludzi jak bydło w bydlęcych wagonach, jedni do NIEMIECKICH OBOZÓW ZAGŁADY, drudzy do ŁAGRÓW na SYBERII, by ich tam uśmiercać na różne wymyślne sposoby. Jedni i drudzy dopuszczali się okrutnych tortur na człowieku, traktując ludzi gorzej niż bydło, niż dzikie zwierzęta. Nie mieli litości nawet dla swoich. Sowiety przeprowadzali czystkę etniczną między innymi tak jak na Ukrainie głodem, a hitlerowcy natomiast przeprowadzali ją w bardziej wymyślny sposób, np. poprzez nieludzkie eksperymenty i badania medyczne przeprowadzane na ludziach jak na królikach doświadczalnych. Moim zdaniem ani jedna z tych metod masowego uśmiercania ludzi nie była i nie jest bardziej humanitarna, a zezwierzęcenie oprawców nie ma usprawiedliwienia. Nie potrafię patrzeć na jednych czy drugich inaczej jak tylko na zbrodniarzy szalejących bezkarnie w swoich chorych, zbrodniczych systemach. Dla mnie jedni i drudzy byli i są wcielonymi diabłami, bo PRAWDZIWY BOŻY CZŁOWIEK NIGDY BY SIĘ TAKICH ZBRODNI NIE DOPUŚCIŁ NA DRUGIM CZŁOWIEKU.
Oprawcy z czasów hitleryzmu i sowietyzmu to byli demony Szatana, istoty bez poczucia winy, bezlitosne, bez sumienia. Ktoś, kto nie ma sumienia nie jest człowiekiem. Wszystko to, czego się dopuścili jedni i drudzy, a zatem czystek etnicznych w czasie IIWŚ i nawet po jej zakończeniu mieli zaplanowane wspólnie. Pracowali nad tym razem przez cały okres międzywojenny, a dzisiaj nadal kontynuują współpracę między sobą z oczywiście pomijaniem Polski i Polaków chociaż sprawy przez nich omawiane jak najbardziej dotyczą również nas i naszego Kraju. Przykładem niech tu będzie chociażby gazociąg puszczony po dnie Bałtyku.
Kiedyś ktoś w jakimś wywiadzie powiedział jaki Sowiety i Niemcy mieli stosunek do Polski i to od zawsze – „nazywali Polskę ziemią niczyją i tak ją traktowali, mimo iż miała ona i nadal ma swoich właścicieli.”
Patrząc na naszą historię przyznaję temu komuś rację. Dla naszych potężnych sąsiadów zawsze byliśmy tylko nikim na ziemi niczyjej. Właśnie dlatego wmawia się nam niewolnictwo jako rzecz dla nas naturalną, ponieważ jak samo nasze słowiańskie pochodzenie niby wskazuje jesteśmy stworzeni tylko po to by być niewolnikami. Nic bardziej mylnego! Wszyscy bowiem, zarówno Grecy, Germanie, Celtowie, Bałtowie, jak i Słowianie pochodzimy od ludności praindoeuropejskiej od pasterskich nomadów, którzy w czasach prehistorycznych zasiedlili szerokie stepy południowej Rosji, skąd następnie migrowali do zarówno Europy jak i Azji.
WSPÓŁPRACA NIEMIECKO-SOWIECKA
Nostalgiczne akcenty „Prawdy"
"Wszystko to tłumaczy, że w 1936, tylko w kadrach sowieckiego przemysłu ciężkiego można było naliczyć 6800. cudzoziemców, w tym 1700 Amerykanów i jeszcze prawie 300. Niemców, którzy pozostali na dziwnych warunkach, co do których nie mogłem odnaleźć zbyt wiele szczegółów, oprócz tego, że zarabiali siedem razy mniej niż Amerykanie. Rozumiemy teraz nostalgiczne akcenty „Prawdy" z 8 września 1955, gdy, przypominając Rapallo i jego wstrząs, podkreślała: „Jeżeli historia stosunków niemiecko-sowieckich zaznała ciemnych stron, to naród sowiecki nie zapomniał tych lat współpracy między naszymi dwoma krajami." Rozumiemy równocześnie apele, redagowane w 1935 przez niemieckiego profesora komunistę Niekischa, który zapraszał Niemcy hitlerowskie do podjęcia „w zgodzie z Rosją azjatycką drogi przymierza, która pozwoliłaby tym dwóm państwom żyć w pokoju, a Niemcom zapewnić dominację w Europie przeciw Francji". Trzeba będzie tylko przekonać Hitlera i pewną część jego otoczenia. Inna grupa, w MSZ-cie oraz w środowisku policyjnym SD i Gestapo, jest już gotowa do tego zbliżenia. To oni będą, w 1939, najbardziej chętni do współpracy z ich sowieckimi odpowiednikami w polowaniach na ludzi w Polsce, a często w całej Europie. A ci z nich, którzy przeżyją po 1945, przejdą łatwo na stronę Moskwy i stamtąd poszukają schronienia gdzieś w świecie, podczas gdy pewna ich część znajdzie natychmiast miejsce w aparacie wschodnioniemieckim. Zresztą atmosfera „Tygodnia przyjaźni niemiecko-sowieckiej" w 1929, o którym powiemy, pozwala zrozumieć pakt z 1939 (Mołotow-Ribbentrop - przyp. tłum.) i przyjęcie sowieckie od 1969 „Ost-Politik" Willy Brandta."
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/komunizm/kom3.html
Tak sobie myślę, że dzisiejsza ich wzajemna współpraca również nie polega na tym, by budować Polskę. Polskę to oni mają tam, gdzie Słońce nie dochodzi, jest ona dla nich jedynie poszerzeniem ich przestrzeni, a my Polacy jesteśmy tylko tanią siłą roboczą, białymi niewolnikami ich Europy. N I E S T E T Y!
Gdybyśmy próbowali w rozmowie z byłymi cudem ocalałymi ofiarami hitleryzmu, NIEMIECKICH OBOZÓW ZAGŁADY, gestapowców, łapanek i ulicznych egzekucji przeprowadzanych każdego dnia, tym osieroconym na skutek tego rodzinom w czasie IIWŚ powiedzieć, że – no nie narzekajcie tak, Hitlerowcy nie byli jeszcze tacy źli w porównaniu z Sowietami, ci to dopiero byli kanaliami pozbawionymi wszelkich uczuć i człowieczeństwa, to od razu napotkalibyśmy ich sprzeciw, ich przejmujący do szpiku kości smutek malujący się w ich całych sylwetkach, a nie tylko w oczach. Smutek jakiego nie można nawet słowami opisać. Błędem jest więc twierdzenie, że jedni zbrodniarze/ludobójcy byli bardziej humanitarni od drugich.
Dla mnie LUDOBÓJCY TO LUDOBÓJCY, ZBRODNIARZE TO ZBRODNIARZE – nie ma dla nich usprawiedliwienia.
Zarówno hitlerowcy, jak i Sowiety wywozili ludzi jak bydło w bydlęcych wagonach, jedni do NIEMIECKICH OBOZÓW ZAGŁADY, drudzy do ŁAGRÓW na SYBERII, by ich tam uśmiercać na różne wymyślne sposoby. Jedni i drudzy dopuszczali się okrutnych tortur na człowieku, traktując ludzi gorzej niż bydło, niż dzikie zwierzęta. Nie mieli litości nawet dla swoich. Sowiety przeprowadzali czystkę etniczną między innymi tak jak na Ukrainie głodem, a hitlerowcy natomiast przeprowadzali ją w bardziej wymyślny sposób, np. poprzez nieludzkie eksperymenty i badania medyczne przeprowadzane na ludziach jak na królikach doświadczalnych. Moim zdaniem ani jedna z tych metod masowego uśmiercania ludzi nie była i nie jest bardziej humanitarna, a zezwierzęcenie oprawców nie ma usprawiedliwienia. Nie potrafię patrzeć na jednych czy drugich inaczej jak tylko na zbrodniarzy szalejących bezkarnie w swoich chorych, zbrodniczych systemach. Dla mnie jedni i drudzy byli i są wcielonymi diabłami, bo PRAWDZIWY BOŻY CZŁOWIEK NIGDY BY SIĘ TAKICH ZBRODNI NIE DOPUŚCIŁ NA DRUGIM CZŁOWIEKU.
Oprawcy z czasów hitleryzmu i sowietyzmu to byli demony Szatana, istoty bez poczucia winy, bezlitosne, bez sumienia. Ktoś, kto nie ma sumienia nie jest człowiekiem. Wszystko to, czego się dopuścili jedni i drudzy, a zatem czystek etnicznych w czasie IIWŚ i nawet po jej zakończeniu mieli zaplanowane wspólnie. Pracowali nad tym razem przez cały okres międzywojenny, a dzisiaj nadal kontynuują współpracę między sobą z oczywiście pomijaniem Polski i Polaków chociaż sprawy przez nich omawiane jak najbardziej dotyczą również nas i naszego Kraju. Przykładem niech tu będzie chociażby gazociąg puszczony po dnie Bałtyku.
Kiedyś ktoś w jakimś wywiadzie powiedział jaki Sowiety i Niemcy mieli stosunek do Polski i to od zawsze – „nazywali Polskę ziemią niczyją i tak ją traktowali, mimo iż miała ona i nadal ma swoich właścicieli.”
Patrząc na naszą historię przyznaję temu komuś rację. Dla naszych potężnych sąsiadów zawsze byliśmy tylko nikim na ziemi niczyjej. Właśnie dlatego wmawia się nam niewolnictwo jako rzecz dla nas naturalną, ponieważ jak samo nasze słowiańskie pochodzenie niby wskazuje jesteśmy stworzeni tylko po to by być niewolnikami. Nic bardziej mylnego! Wszyscy bowiem, zarówno Grecy, Germanie, Celtowie, Bałtowie, jak i Słowianie pochodzimy od ludności praindoeuropejskiej od pasterskich nomadów, którzy w czasach prehistorycznych zasiedlili szerokie stepy południowej Rosji, skąd następnie migrowali do zarówno Europy jak i Azji.
WSPÓŁPRACA NIEMIECKO-SOWIECKA
Nostalgiczne akcenty „Prawdy"
"Wszystko to tłumaczy, że w 1936, tylko w kadrach sowieckiego przemysłu ciężkiego można było naliczyć 6800. cudzoziemców, w tym 1700 Amerykanów i jeszcze prawie 300. Niemców, którzy pozostali na dziwnych warunkach, co do których nie mogłem odnaleźć zbyt wiele szczegółów, oprócz tego, że zarabiali siedem razy mniej niż Amerykanie. Rozumiemy teraz nostalgiczne akcenty „Prawdy" z 8 września 1955, gdy, przypominając Rapallo i jego wstrząs, podkreślała: „Jeżeli historia stosunków niemiecko-sowieckich zaznała ciemnych stron, to naród sowiecki nie zapomniał tych lat współpracy między naszymi dwoma krajami." Rozumiemy równocześnie apele, redagowane w 1935 przez niemieckiego profesora komunistę Niekischa, który zapraszał Niemcy hitlerowskie do podjęcia „w zgodzie z Rosją azjatycką drogi przymierza, która pozwoliłaby tym dwóm państwom żyć w pokoju, a Niemcom zapewnić dominację w Europie przeciw Francji". Trzeba będzie tylko przekonać Hitlera i pewną część jego otoczenia. Inna grupa, w MSZ-cie oraz w środowisku policyjnym SD i Gestapo, jest już gotowa do tego zbliżenia. To oni będą, w 1939, najbardziej chętni do współpracy z ich sowieckimi odpowiednikami w polowaniach na ludzi w Polsce, a często w całej Europie. A ci z nich, którzy przeżyją po 1945, przejdą łatwo na stronę Moskwy i stamtąd poszukają schronienia gdzieś w świecie, podczas gdy pewna ich część znajdzie natychmiast miejsce w aparacie wschodnioniemieckim. Zresztą atmosfera „Tygodnia przyjaźni niemiecko-sowieckiej" w 1929, o którym powiemy, pozwala zrozumieć pakt z 1939 (Mołotow-Ribbentrop - przyp. tłum.) i przyjęcie sowieckie od 1969 „Ost-Politik" Willy Brandta."
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/komunizm/kom3.html
Tak sobie myślę, że dzisiejsza ich wzajemna współpraca również nie polega na tym, by budować Polskę. Polskę to oni mają tam, gdzie Słońce nie dochodzi, jest ona dla nich jedynie poszerzeniem ich przestrzeni, a my Polacy jesteśmy tylko tanią siłą roboczą, białymi niewolnikami ich Europy. N I E S T E T Y!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz