Podniesiony wiek emerytalny - to jest kara dożywotnich łagrów lub jak kto woli przymusowych robót. Tak, tak, to wcale nie żart. Tak to właśnie wygląda, przynajmniej w moich oczach. Dlaczego? Ponieważ w tym samym czasie gdy bezrobocie ludzi młodych w wieku od 15 – 35 lat sięga zenitu podnosi się wiek emerytalny. Przecież to jest nonsens, jakaś polityczna parodia.
Starsi wiekiem, spracowani już ludzie, na dodatek pozbawieni dzisiaj, głównie z powodów ekonomicznych możliwości leczenia, nie dożyją emerytury, przynajmniej większa ich część, ta ciężko pracująca fizycznie.
Młodzi ludzie natomiast przez przymusowe długotrwałe bezrobocie staną się najzwyklejszymi kalekami życiowymi bez względu na wykształcenie, nie mającymi żadnych szans na wejście do systemu emerytalnego i to ani we własnym kraju ani na ewentualnej emigracji za pracą. Staną się więc "szumowiną" i to nie tylko swojego kraju, "szumowiną" nie przydatną do niczego, a więc będą jak martwi dla swojego kraju i dla kraju swojego ewentualnego pobytu. Dlaczego jak martwi? Bo niczego do tych krajów nie będą wnosić, mało tego, nie będą ich obchodziły kraje, których oni nie obchodzą. Ich jedynym zmartwieniem będzie - JAK PRZEŻYĆ? – a nie troska o swoją starą, czy nową Ojczyznę. Raczej nie będą skłonni do zakładania rodzin, bo rodzina w ich przypadku byłaby tylko niepotrzebnym, dodatkowym balastem. O co więc tak naprawdę w tym wszystkim chodzi? Boję się, że stoi za tym chęć pozbawienia ludzi korzeni, ich wynarodowienie i w rezultacie redukcję „nadwyżki” w ludziach?
Nie rozmiem gospadarze kraju. Jak logika z przydluzaniem wieku pracy przed emerytora jak tyle moludych nie ma pracy.
OdpowiedzUsuń