Aż 41 tysięcy pierwszoklasistów szkoły podstawowej w Niemczech nie zdało do drugiej klasy z powodu nieznajomości niemieckiego języka - donoszą niemieckie media - są to głównie dzieci migrantów, którzy żyją w swoich enklawach i nie mają zamiaru integrować się.
Jakiś bystry obserwator zauważył, cytuję:
"Po co język niemiecki w muzułmańskim kraju?" - koniec cytatu.
Dokładnie!
Po co komu język niemiecki w kraju, który oddał swoją suwerenność muzułmanom, obcej religii i kulturze?
I to żeby tylko suwerenność! Niemcy, zgwałcili swoją własną kulturę, wiarę i swoją własną tożsamość niestety, i wychodzi na to, że chcą zgwałcić również kulturę, wiarę i tożsamość całej Europy (sic!).
Angela Merkel, matka muzułmanów, tak ją oni nazywają, nie chce już dbać o swoich adoptowanych, zaproszonych przez nią migrantów, mających ponoć ubogacić Niemcy (?). Ona jak kukułka podrzuca ich teraz do krajów sąsiednich z pomocą Ursuli von der Leyen, a może jest odwrotnie, Merkel pomaga w tym procederze von der Leyen, co nie ma większego znaczenia. Naprawdę: "Gdzie diabeł nie może tam babę pośle." - mówi stare przysłowie. No i posłał, aż dwie baby (sic!), i za ich pomocą niszczy cały świat chrześcijańskiej niegdyś Europy.
I jak zwykle, gdy te "wspaniałe" Niemcy napytały sobie biedy, gdy nagromadziły masę problemów, które ten kraj, a raczej, te tak zwane samozwańcze elity tego kraju, uważające siebie za "nadludzi" i za władców Europy, którzy nie muszą się liczyć z niczyim zdaniem (?), gdy te samozwańcze, niemieckie elity zauważyły, że te nagromadzone przez nie problemy ich przerosły, to starym sprawdzonym sposobem próbują oni teraz obarczyć tymi swoimi problemami sąsiednie kraje. I na dodatek robią to pod hasłem "solidarności", a jakże by inaczej!
Niemcy przecież nie chcą tonąć same, nigdy nie chciały, dlatego wywoływały wyniszczające Europę wojny, aby przysłonić nimi fakt, że tak naprawdę, są słabe i niekompetentne aby rządzić swoim krajem, a co dopiero imperium europejskim (czytaj: IV rzeszą niemiecką), o którym marzą. Jeżeli im się nie uda zepchnąć problemu migracyjnego na kraje sąsiednie aby je osłabić i w rezultacie zniszczyć narodowo i kulturowo, to w nadziei, że zbudują europejską (czytaj niemiecką) armię na koszt krajów członkowskich UE oczywiście, to będą dążyć, a właściwie już dążą do wywołania kolejnej wojny (sic!) w Europie.
Samozwańcza "cesarzowa" Europy Ursula von der Leyen na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium nawet już nie ukrywała, że Niemcy chcą zabrać resztkę suwerenności narodowej i stworzyć z UE superpaństwo rządzone z Brukseli - na co zwraca uwagę europoseł Ewa Zajączkowska Hernik. Donosi ona, że Ursula von der Leyen wprost wezwała do likwidacji prawa veta państw członkowskich i podejmowania decyzji większością głosów.
Co za tym idzie w praktyce?
Tego chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, ponieważ wiadome jest wszystkim nie od dzisiaj, że tak zwana większość w PE, licząca na awanse głosuje tak, jak Niemka Ursula von der Leyen podpowie. A ona zawsze podpowiada tak, aby to było w interesie i na korzyść Niemiec, oczywiście z obietnicą kariery dla spolegliwych, aby pozyskać ich głosy.
Zatem, jeżeli do tego dojdzie, jeżeli ta samozwańcza "cesarzowa" UE osiągnie swój cel, to niestety, Niemcy zaleją swoimi, zbędnymi im migrantami, których do siebie wpierw zaprosiły, zaleją nimi Europę Wschodnią, czyli również Polskę, aby z ich pomocą dokonać podmiany ludności Europy Wschodniej, dokładnie jak to ma miejsce w Europie Zachodniej. Nie łudźcie się co do tego, że tak się nie stanie! Stanie się, jeżeli nadal narody wschodnioeuropejskie będą bagatelizować tą hybrydową wojnę prowadzoną przez Niemcy z nimi!
Tomasz
OdpowiedzUsuńNiemcy boją się "rewolucji" dlatego chcą to "rozwodnić" .... aby opóźnić wybuch u siebie. Bądźmy rozumni.
marabut
OdpowiedzUsuńKoranu będą po niemiecku uczyć?
mechaniczny
Usuńmarabut już uczą...