Człowieku, o czym Ty mówisz?
50 lat temu, w PRL-u, moja babcia i mama miały pralki elektryczne, a nie żadną tarę, które potem wymieniły na pralki automatyczne. Sama też taką miałam, już czterdzieści lat temu. Tara to była, ale w okresie międzywojennym i krótko po wojnie. Babcia mieszkała na wsi, a moi rodzice w mieście, a więc nie było różnicy miedzy wsią a miastem, jeżeli chodzi o sposób prania.
Kto wam takie bajki wkłada do głów, że 50 lat temu w Polsce było średniowiecze?
Poza tym, 50 lat temu, w Polsce były już kombajny pracujące na polach, nazywały się BIZON. Kos używali jedynie małorolni chłopi i to najwyżej po to aby skosić niewielką łąkę.
Chociaż Polska była bardzo zniszczona po II wojnie światowej, to już w roku 1948 powstała Fabryka Maszyn Żniwnych. W 1974, roku ten zakład został połączony z Państwowym Ośrodkiem Maszynowym w Żurominie – przedsiębiorstwo nazywało się Fabryka Maszyn Żniwnych im. Marcelego Nowotki „Agromet” w Płocku. W tej fabryce rozpoczęto produkować serie kombajnów o nazwie Bizon.
Błagam, czytajcie historię, żeby nie opowiadać bzdur, które wkłada wam w głowy propaganda wroga Polsce.
Prawda, młody człowieku jest taka, że w PRL-u powstawały fabryka za fabryką, zakłady przemysłowe o różnych profilach. Polska miała swoje huty, stocznie, fabryki samochodów małolitrażowych, autobusów, ciężarówek, traktorów, rowerów, miała kopalnie, cukrownie, elektrownie, fabryki słodyczy, fabrykę kotłów RAFAKO i jeszcze mogłabym ich wiele, wiele wymienić. Pytanie jest:
Gdzie to wszystko dzisiaj jest?
Komu nasz polski przemysł przeszkadzał, że musiano to wszystko zniszczyć zamiast zmodernizować?
W produkcji statków np. nasze polskie stocznie zajmowały drugie miejsce na świecie, a dzisiaj, co mamy dzisiaj?
Po tej nieszczęsnej transformacji z komunizmu na jeszcze gorszy komunizm, cały nasz przemysł został zrujnowany, zniszczony, bo ponoć był nierentowny (?). Spod Moskwy wpadliśmy pod Brukselę, z jednego kołchozu do drugiego. Można się zastanawiać dzisiaj, który z nich był/jest gorszy, ten dawny, czy ten dzisiejszy?
Ten dawny okradał Polskę, ale i pozwalał jej się rozwijać gospodarczo, ten dzisiejszy również okrada Polskę i na dodatek nie dopuszcza do jej rozwoju. Mało, że zniszczył polski przemysł, to jeszcze teraz niszczy polskie rolnictwo i zadłuża Polskę przy tym gigantycznie.
Przestańcie więc bezrefleksyjnie powtarzać te bajki o tym, jak to strasznie Polska była zacofana jeszcze 50 lat temu, wpajane wam przez propagandę, bo są to tylko ich nieprawdy wkładane młodym Polakom do głów, aby myśleli, że bez zachodnich "dobrodziejów" byliby nikim i klepaliby biedę.
Zamiast słuchać tych bzdur, sięgnijcie po historię, aby w przyszłości nie pozwalać się więcej okradać, bo prawda jest taka, że to dzisiaj Polska jest naprawdę biedna, i nie może być inaczej, ponieważ życie ponad stan - na długach, prowadzi do całkowitego bankructwa i to już w niedalekiej przyszłości, ponieważ długi zawsze trzeba spłacać. A czym je Polska spłaci, skoro nie ma już własnego przemysłu, a i polskie rolnictwo brukselska banda chce zabić?
Zacznijcie myśleć, aby ratować to, co jeszcze wam zostało.
maciejs
OdpowiedzUsuńW latach 70-tych jeszcze z pół miliona gospodarstw domowych nie miało prądu a to jest z 2-3 miliony ludzi.
Pewnie te pralki pod agregaty podłączali.
maciejs Macieju drogi, nie, nie podłączali tych pralek pod agregaty, bo mieli prąd z sieci.
Usuń2-3 milionów ludzi bez prądu w latach siedemdziesiątych, czyli, jak piszesz ok. pół miliona gospodarstw, to bardzo mało, zważywszy na to, że Polska była wtedy zaledwie 25 lat po wojnie i miała 32 mil. mieszkańców.
Pamiętaj też o tym, że Polska po II wojnie światowej była bardzo zniszczona, właściwie to zrównana z ziemią, podobnie jak dzisiejsza Gaza. Ciągle więc musiała się odbudowywać zdana jedynie na siebie. Nikt jej w tym nie pomagał, przeciwnie, sowieci, pod których but, nasi zachodni "sojusznicy" nas oddali, kradli po wojnie jeszcze to, co można było ukraść z tej ograbionej i zniszczonej przez Niemców Polski.
Podziwiam polski naród, mój naród, który w tak krótkim czasie zdołał w dużej mierze nie tylko odbudować z ruin i zgliszcz swój kraj, ale zaczął też powoli go rozbudowywać w miarę swoich możliwości i zelektryfikować ten na tyle, że jedynie pół miliona gospodarstw w latach 70-tych nie miało prądu. Mogę śmiało powiedzieć, że dokonali niemożliwego w tak krótkim czasie bez niczyjej pomocy i małymi środkami.
Zauważ też, że dokonali tego bez jednej złotówki długu. Dopiero Edward Gierek, I sekretarz partii w latach 1970-1980 zadłużył Polskę.
W 1970 roku zadłużenie zagraniczne było minimalne, pod koniec 1971 roku wyniosło 1,2 mld, w 1975 osiągnęło już 8,4 mld dolarów amerykańskich, w 1977 – 14,9 mld, a w 1979 roku przekroczyło już kwotę 23,8 mld.
Pieniądze te przeznaczono na unowocześnianie przemysłu, zakładając, iż produkcja nowoczesnych artykułów pozwoli na sprzedaż ich na Zachód i na spłatę zaciągniętych kredytów.
W porównaniu z dzisiejszym zadłużeniem Polski, dług zaciągnięty przez Edwarda Gierka, był po prostu śmiesznie niski, no i do spłacenia, ponieważ polski przemysł wtedy się rozwijał, a nie zwijał, jak to ma miejsce dzisiaj.
iw
OdpowiedzUsuńCały ten film to stek bzdur. A najbardziej te wyliczenia ile to super jedzenia można sobie kupić za minimalną krajową. 😂
jurabielyj
OdpowiedzUsuńNie opowiadaj BZDUR! Przez cała komunę NIE potrafiono wyprodukować... papieru do dupy! O tak zaawansowanym produkcie, jak SZNUREK do snopowiązałek, nie wspomnę! W czasie najlepszej koniunktury, (czyli ZACHODNICH KREDYTÓW gierkowskich~!), wprowadzono kartki na cukier! Jak za jakiejś okupacji...😂 Olbrzymie marnotrawstwo, bylejakość, kumoterstwo, złodziejstwo, itp. No i niewyobrażalna głupota rządzących komuchów! Fakt, że Polska była więzieniem, paszport tylko dla wiernych piesków komuny, oddawany po powrocie. Stąd miliony Polaków, którzy po otwarciu granic gremialnie uciekło z komuszego "raju"!
jurabielyj Bzdury to nie ja opowiadam, ale Ty je powtarzasz bezrefleksyjnie za tymi wszystkimi, którzy są ignorantami historii własnej Ojczyzny. Papier toaletowy stał się towarem deficytowym dopiero podczas sztucznie wywołanego kryzysu w Polsce za czasów PRL-u w drugiej połowie lat siedemdziesiątych i w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Ten sztucznie wywołany niedobór nie tylko papieru toaletowego, ale i wielu innych produktów, tak przemysłowych jak i spożywczych, miał na celu doprowadzić społeczeństwo polskie do niezadowolenia, co też się i stało. Rezultatem tego społecznego niezadowolenia były strajki, stan wojenny i "obalenie" komuny. Ujęłam słowo obalenie w cudzysłowie ponieważ osobiście uważam, że komuna w Polsce nigdy nie została obalona lecz przepoczwarzona i ma się świetnie do dzisiaj, a nawet coraz lepiej. Tak jak pisałam wyżej, Polska z komuny moskiewskiej wpadła pod komunę brukselską. Aby mogło do tego dojść potrzebny był przewrót i okres przejściowy, w którym to właśnie przepoczwarzone w "demokratów" komuchy doprowadzili do demontażu (czyt. rabunku) całego polskiego przemysłu. Przecież ci wszyscy nowobogaccy w Polsce tuż po tak zwanej transformacji (cokolwiek to znaczy) nie wzięli się znikąd ani nie spadli z drzewa.
UsuńJeżeli chodzi o kartki, czyli o reglamentację towarów, to też muszę Cię rozczarować, ponieważ początek historii ich wprowadzenia w Polsce sięga czasów okupacji niemieckiej w latach 1939-1945 podczas, której na kartki sprzedawano chleb, mąkę, kaszę, ziemniaki, warzywa, mięso, tłuszcze, cukier, słodycze, mleko, kawę lub herbatę, sól, ocet, naftę, zapałki, mydło, a nawet wyroby dziewiarskie. Reglamentacja towarów w Polsce bezpośrednio po wojnie, w latach 1945-1949 była zatem kontynuacją reglamentacji towarów z czasów okupacji niemieckiej. I zważywszy na zniszczoną wojną i ograbioną, tak przez Niemców jak i przez Sowietów naszą Ojczyznę, nie było w tym nic dziwnego, że towary musiały podlegać reglamentacji. Ten okres systemu reglamentacyjnego towarów przestał obowiązywać 1 stycznia 1949 roku. Wcześniej zniesiono reglamentację towarów jedynie w Szwajcarii i w ZSSR, i nie dlatego, że nie brakowało już towarów, ale z powodów politycznych. Jednak z końcem roku 1951 na nowo wprowadzono system reglamentacji, tym razem na mięso, produkty nabiałowe, oleje roślinne i częściowo przemysłowe, zniesiony został on z początkiem stycznia 1953 roku i zastąpiony podwyżką cen towarów, w niektórych przypadkach, nawet o 100%.
c.d.n.
c.d. mojego komentarza:
UsuńTrzeci okres systemu kartkowego rozpoczął się za czasów rządów Piotra Jaroszewicza i trwał z różnym nasileniem aż do czasów rządów Mieczysława Rakowskiego, czyli od roku 1976 do 1989.
Edward Gierek zaciągnął kredyty na Zachodzie w latach siedemdziesiątych na rozwój kraju, a nie jedynie na konsumpcję, tak jak to ma miejsce dzisiaj. I zgodnie z tym przeznaczył te kredyty na rozwój przemysłu i budownictwa. Historia donosi, że za czasów Gierka budowano 300 tys. mieszkań rocznie, co nie było bez znaczenia w ciągle jeszcze odbudowującej się po zniszczeniach wojennych Polsce i ówczesnego wyżu demograficznego. Pomimo to, pomimo iż w dziesięcioleciu Gierkowskim wybudowano od 3 - 3,5 mil. mieszkań, ciągle tych mieszkań było dużo za mało. I to jest tylko jeden przykład rozwoju Polski powojennej, pełnego niedomagań, ale jednak rozwoju.
Co do marnotrawstwa, bylejakości, kumoterstwa i złodziejstwa to powiem tak: To, raczej to z czasów PRL-u nie przebije dzisiejszego marnotrawstwa, dzisiejszej bylejakości, kumoterstwa i złodziejstwa i to w wykonaniu głównie "naszych miłościwie nam panujących" głupich komuchów, bez znaczenia czy to tych z prawa czy z lewa, którzy w przeciwieństwie do Edwarda Gierka zadłużyli już Polskę do niebotycznych wysokości i to głównie z przeznaczeniem tego długu na konsumpcję (sic!).
Ci Polacy nie uciekli z PRL-u, który przestał już istnieć, ale uciekli z Polski po PRL-owskiej, głównie dlatego, że przepoczwarzone komuchy sprzedały zachodnim biznesmenom i to za grosze polski przemysł, aby oni z kolei mogli demontować wszystko co polskim przemysłem było i w jego miejsce stawić swoje firmy, i odprowadzać podatki do swoich krajów, a nie do budżetu Polski. Tym sposobem pozbawili wielu Polaków pracy i chleba, a innych zatrudniali na śmieciowych umowach, i to był główny powód masowego wyjazdu Polaków na Zachód - poszukiwanie pracy i chleba. Zresztą Zachód zawsze tak działa, rozwala jakieś państwo aby ukraść tego państwa dobrze wykształconą siłę roboczą, tanią siłę roboczą zresztą. Taką akcję przeprowadza ten ciągle starzejący się Zachód, mniej więcej, co dziesięć lat, ponieważ jest w potrzebie taniego, dobrze wykształconego pracownika i robotnika, który mógłby na ten Zachód pracować.
Zacznij więc czytać historię i doceniać swój kraj, który zawsze wstaje z popiołów ponieważ jest bogaty w zdolnych, pracowitych ludzi, którzy, gdyby nikt im nie przeszkadzał, uczyniliby z Polski kraj prawdziwie wolny, wysoko rozwinięty i godny poważania.