Iran z Izraelem współdziałają, chociaż dla wielu może się to wydawać co najmniej dziwne, ale dokładnie tak jest.
Początkiem nowo powstałego konfliktu - sztuki teatralnej - na Bliskim Wschodzie pomiędzy Izraelem a Iranem było zaatakowanie przez Izrael Ambasady irańskiej w Syrii, co spowodowało spodziewany "odwet" Iranu na Izrael. W tym nowo wywołanym zamieszaniu chodzi jednak nie o odwet Iranu, a o odwrócenie uwagi opinii świata od Strefy Gazy. Działa to tak:
Wpierw Izrael zabija pracowników największej organizacji humanitarnej niosącej pomoc głodującym Palestyńczykom, efektem czego jest wycofanie się tej organizacji z pomagania uwięzionym w Gazie cywilom. Teraz odwet Iranu za napaść Izraela na irańską Ambasadę w Syrii. Cały świat nagle zapomina o Gazie i Palestyńczykach, zamiast tego, skupia się na nowo powstałym konflikcie - temat zastępczy - i o to chodzi!
W czasie tego odwróconego skupienia świata z niszczonej przez Izrael Gazy na Irański odwet, Izrael bezkarnie może dokonywać czystki etnicznej na Palestyńczykach, których problem zasłonił nowo powstały konflikt.
Iran nigdy tak naprawdę nie był wrogiem Izraela i nie jest. Lecące na Izrael rakiety, niemalże wszystkie zostały przechwycone i nie spowodowały prawie żadnych szkód w Izraelu. Pomogła w tym Izraelowi nie tylko tarcza ochronna, ale i amerykańskie i angielskie siły powietrzne, o czym donoszą media. Poza tym Ameryka nie chce wspierać Izraela w tym nowo powstałym konflikcie izraelsko irańskim, nie chce też wojny z Iranem (?).
Świetnie wyreżyserowana sztuka teatralna, pod tytułem "Odwieczni wrogowie", dla coraz bardziej ogłupiałej opinii światowej, nadal trwa i będzie trwał tak długo, aż Izrael osiągnie swój zamierzony co do Palestyńczyków cel. A celem tym jest ostateczne rozwiązanie kwestii palestyńskiej.
OdpowiedzUsuńuser
Zachęcam do zapoznania się z oceną skutków irańskiego ataku, przeprowadzoną przez źródła irańskie, izraelskie, amerykańskie, tureckie oraz saudyjskie. We wszystkich krajach, które wymieniłem, bez problemu znaleźć można materiały źródłowe w językach angielskim oraz francuskim.
Również jestem miłośnikiem Pana Michalkiewicza, na tyle dużym że kupuję wszystkie jego książki, ale o ile bardzo trafnie diagnozuje bieżącą sytuację w Polsce, to polityka zagraniczna, a zwłaszcza bliskowschodnia, ewidentnie nie jest jego mocną stroną (z grzeczności nie użyję o wiele mocniejszego określenia). Pozdrawiam z normalnego kraju na końcu świata.
piotrpe
OdpowiedzUsuńCiekawe spojrzenie. Niezależnie od tego czy masz rację czy nie, przynajmniej myślisz samodzielnie. Szkoła nas skrzywdziła, bo samodzielne myślenie powinno być NAWYKIEM, a dzisiaj ludzie na ten przykład wybierają sobie autorytety i cokolwiek taki autorytet powie, biorą za dobrą monetę. Iran może współpracuje, może nie, ale faktycznie konsekwencją jego działań jest "przykrycie" mordów na Palestyńczykach i służby powinny były sobie zdawać sprawę jak odwet zostanie wykorzystany medialnie.