Nie interesuje mnie poprawność polityczna pana Morawieckiego, ani tym bardziej jego "jedynie słuszna" prawda.
Każdy zakaz samodzielnego myślenie utwierdza mnie tylko w tym, że tak politycy jak i gadające głowy nie mówią nam prawdy. Dlatego poszukuję jej sama i nie obchodzi mnie, jak kto będzie mnie nazywał z tego powodu. Niech żyje wolność!
Przeniesiona odpowiedź K0zl0wski na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Uszi, zatytułowanym: "Nowy pomysł Mateusza Morawieckiego! Zakaz rosyjskiej propagandy w Unii Europejskiej!"
OdpowiedzUsuńZgoda myślenie nie boli, ale większość naszego społeczeństwa ma z tym problem i to wielki. A meslacy tacy jak my to zielone ludki. Pozdrawiam.
@K0zl0wski
UsuńTak, wiem i bardzo ubolewam nad tym, że tak jest, jednak sama wolę już być nazywana zielonym ludzikiem, niż postępować wbrew sobie samej, tylko dlatego aby uniknąć konsekwencji przeciwstawienia się poprawności politycznej.
Strachy na Lachy nie działają, wprost przeciwnie, wyzwalają w nich ducha oporu i walki.
Dziękuję za pozdrowienia, które odwzajemniam.
Przeniesiona odpowiedź Halina Trolle:
OdpowiedzUsuńTak, tylko,ze jesli takich matoluszy i ich pomyslow pojawi sie wiecej, nie bedzie juz ani prawdy, ani tez w czym jej 'poszukiwac'. Pozdrawiam.
@Halina Trolle
UsuńNic podobnego. Prawda jest nieśmiertelna i każdy kto chce może się do niej dogrzebać, nawet gdyby armie matołuszy, jak ich nazywasz, zachwaściły pole nią obsiane i przez to chwilowo ją zagłuszyły.
Ziarna prawdy przechowywane w szlachetnych naczyniach, wysiewane na szlachetny grunt, w końcu wzejdą i wydadzą szlachetne owoce w przeciwieństwie do chwastów, których życie jest krótkie jak życie każdego kłamstwa.
Na to, że tak właśnie się dzieje, mamy mnóstwo dowodów w historii naszej Ojczyzny i naszego narodu. Już nie raz i nie dwa próbowano nas uśmiercić, a nawet usunięto nas z map świata na ponad sto lat, a jednak jesteśmy, nigdy nie przestaliśmy istnieć.
Zawdzięczamy to właśnie prawdzie o nas przechowywanej w szlachetnych naczyniach i przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
To prawda jest naszą siłą, naszym orężem, dzięki któremu nadal trwamy i zwyciężamy naszych wrogów, ponieważ dzięki prawdzie wiemy kim jesteśmy i gdzie są nasze korzenie.
Dziękuję za pozdrowienia, które sercem całym odwzajemniam.
Przeniesiona odpowiedź anna koncz:
OdpowiedzUsuńJedyna sluszna sprawa juz to bylo.
@anna koncz
UsuńTak, to już było, jest i będzie. Wolność jest jedyną słuszną sprawą, ponieważ wolność jest obok życia, darem miłości Boga dla ludzi.
A skoro wolność tak jak życie, jest darem miłości, to i skarbem bezcennym, którego to skarbu każdy z nas powinien chronić i bronić ze wszystkich swoich sił, ponieważ raz utracony ten skarb, może być już nie do odzyskania, podobnie jak raz utracone życie.
To dlatego wolność jest warta każdej walki, a nawet utraty życia za nią, gdyż tracąc życie za wolność, zyskujemy życie, jakkolwiek nie zabrzmi to dla kogoś filozoficznie.
Przeniesiona odpowiedź Mirosław Król:
OdpowiedzUsuńKarolina Kajtek
W normalnym, prawnym państwie obowiązuje zasada: ,,Jeżeli jedna strona jest blokowana przez drugą stronę [np. nie mogę przedstawić umowy ze spółdzielnią mieszkaniową, ,,... nie rozmawiamy z Panem, gdyż jest pan tylko mężem członka spółdzielni...", a ,,członek": spółdzielni twierdzi, że: ,, ja wybrałem (legalnie) dokumenty (na nieswoje nazwisko i imię!) ze spółdzielni i je zniszczyłem"], to każdy dowód jest na korzyść strony blokowanej, ale to w normalnym, prawnym państwie.
@Mirosław Król
UsuńCzym jest dzisiejsze prawo ubrane w poprawność polityczną, jak nie blokowaniem wolności człowieka, wolności narodu, a wreszcie wolności ludzkości do samostanowienia o tym, co dla kogo jest dobre i słuszne wg. wolnej woli każdego z nich?
Poprawność polityczna nie jest zatem żadnym prawem, a raczej jest narzucanym ludziom bezprawiem.
Dekalog powinien być dla ludzi drogowskazem jak żyć i postępować, aby nie gwałcić wolności innych ludzi i nie być samemu gwałconym przez nich. Powinien być podstawą prawa w prawnym państwie.
Jednak wielu odrzuca Dekalog. Zamiast tego, kieruje się w życiu prawem opartym nie na moralności Bożej, a jedynie na obowiazujących miernikach społecznych wymyślanych przez ludzi wg. ich i epoki, w której żyją, interesu. To dlatego mamy dzisiaj to co mamy, mianowicie, narzucane ludzkie widzi mi się na życie ludzkie.
Mierniki Boże są niezmienne, jak Bóg jest niezmienny, są doskonałe, w przeciwieństwie do mierników społecznych, które można do woli naciągać ile sie chce i, w którą stronę akurat komu pasuje. I to jest przekleństwem dzisiejszego człowieka. Człowiek, zamiast postępując wg. Dekalogu i dzięki temu móc cieszyć się swoją i innych wolnością, ubzdurał sobie, że ma prawo panować nad drugim człowiekiem niczym Bóg, który de facto, obdarował ludzi całkowitą wolnością.
Z tego powodu, Bóg nie panuje nad człowiekiem, nie rządzi nim. Jedynie doradza mu, jak to kochający Ojciec, co jest dla niego dobre, co przyniesie mu korzyść, a co nie, jednocześnie nie ingeruje w człowieka wybory, ponieważ uczynił go całkowicie wolną istotą, panem nad samym sobą. Każdy więc przymus nie pochodzi od Boga.
W tym miejscu pozwolę sobie zacytować jakże mądre słowa zapisane w 1 Liście do Koryntian 6,12: "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.".
Kto tę mądrąść właściwie pojmuje, ten nie błądzi i nie zbiera zła tam, gdzie posiał dobro.
Przeniesiona odpowiedź Halina Trolle:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek : To wszystko piekne i prawdziwe,ale nasza obecna rzeczywistosc ma niewiele wspolnego z 'poetyka' tamtych czasow. Swiat stoi 'na glowie' falsz miesza sie z prawda o na odwrot. 'Niesmiertelnosc prawdy' zostala pogrzebana a wlasciwie jest w trakcie. Umrze starsze pokolenie , 'prawda' bedzie nowa, calkowinie odmienna od tej starej. - pozdrawiam-
@Halina Trolle
UsuńJest wiele racji w tym co napisałaś, jednak, z uporem maniaka twierdzę, że to wszystko zależy od nas. Od tego jak wychowywujemy nasze dzieci, co im przekazujemy, jakie wartości, jakie mierniki.
Polska i Polacy całe wieki walczą z przeciwnościami losu, nie jest to dla nas żadna nowina. Istniejemy nadal właśnie dlatego, że się nie poddajemy, że nawet w okresach największego ucisku zachowywaliśmy i naszą kulturę, i język, i wiarę.
Pamiętam, jak moi rodzice dbali o to aby prostować kłamstwa historyczne, których uczono mnie w szkole. Bardzo im zależało na tym, aby je odkłamywać. Zainfekowali mnie grzebaniem w historii, sprawdzaniem faktów, zadbali o to, abym miała kontakt z żywymi książkami, czyli z ludźmi, którzy byli naocznymi świadkami wydarzeń historycznych. Nauczyli mnie szukać prawdy we wszystkich dostępnych mi źródłach a nie tylko czerpać ją z jedynie słusznego.
Ja tą dociekliwość przekazuję moim dzieciom, oni swoim, tak jak moi dziadkowie przekazali ją moim rodzicom. I na tym to polega. Jezus również nas nauczał abyśmy wszystko sprawdzali nie siedem, a siedmdziesiąt siedem razy, czyli w nieskończoność. Jest to i mądre i właściwe, ponieważ chroni nas przed zwątpieniem i upadkiem, ponieważ chroni prawdę przed jej zakłamaniem i przed śmiercią.
Również pozdrawiam Ciebie.
Przeniesiona odpowiedź Halina Trolle:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek : Tak, tylko ,ze tego jakby nie widac, chyba ,ze jest to 'walka z ukrycia'. Nawet ci, ktorzy byli oredownikami prawdy, okazali sie zwyklymi hohsztaplerami. Brakuje prawdziwego przywodztwa, lub rozproszenia, tzn lokalnych spolecznosci kooperujacych ze soba, podtrzymujacych tradycie prawdziwej polskosci. Byc moze to jeszcze sie zdarzy, gdy czasy stana sie trudniejsze a wrog bedzie znany i okreslony, poniewaz Polacy jednocza sie wylacznie wobliczu totalnego zagrozenia. Tradycja, kultura, historia przekazywana dzieciom, to piekna idea,ale czy te dzieci rzeczywiscie beda chcialy tego sluchac i przekazywac dalej? One sa juz inne, spoleczenstwo jest zdemoralizowane i spolaryzowane. Sorry, ze jestem taki 'kubel zimnej wody',ale tak to niestety widze a przezylam juz w tej Polsce wiele, o wiele za duzo i nie stac mnie na optymizm.
@Halina Trolle
UsuńJak nam historia nasza donosi, Polaków walki z ich wrogami najczęściej były prowadzone z ukrycia, w konspiracji, ponieważ do tego zmuszała nasz naród nasza rzeczywistość, która była przeważnie pozycją słabszego. Z takim typem walki jesteśmy dobrze obeznani.
Każdy nasz najeźdzca, czy zaborca bardzo się starał o to aby w pierwszej kolejności i głównie niszczyć, bądź likwidować inteligencję Polski. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że brakuje nam prawdziwego przywództwa, a przynajmniej tak może się wydawać tym, którzy nie doceniają Polaków, których z kolei ich historia nauczyła przezorności i nie wychylania się przed czasem.
Nie wystarczy dzieciom tylko przekazywać wartości, trzeba im pokazywać własnym przykładem, że te wartości mają rzeczywistą wartość. Wtedy dzieci nie będą miały żadnych problemów z przyjmowaniem i przekazywaniem ich dalej. Moim zdaniem, dzisiejsze dzieci wcale nie są inne, są takie, jak zawsze były, ciekawe świata, ale i swoich korzeni.
Patrząc na historię ludzkości, dochodzę do wniosku, że społeczeństwa zawsze miały te same problemy, chociaż na trochę różną skalę. Od zawsze borykały się z demoralizacją, deprawacją i polaryzacją. Wystarczy wziąć do ręki takie książki jak np. "Rok tysięczny", autorstwa Karola Bunscha, albo "Potop", czy "Krzyżaków" Henryka Sienkiewicza, aby się przekonać, że w czasach, które są w nich opisane ludzie myśleli dokładnie tak, jak ludzie myślą dzisiaj gdy patrzyli na to, co się wokół nich działo, mianowicie widzieli w czasach, w których żyli zbliżający się koniec świata i bezradność ludzką aby temu zapobiec. Szczęściem nie wszyscy. Byli wśród nich tacy, którzy nie poddawali się zwątpieniu, którzy walczyli z przeciwnościami losu i z wrogiem, patrzyli w przyszłość z ufnością dzieci Bożych i dzięki temu, świat nadal istnieje. My istniejemy jako naród.
Ja, w mojej wolności wyboru, chcę brać przykład z tych drugich, aby przekazać przyszłym pokoleniom naszą Ojczyznę, narodowość, tradycję, nasze wartości i religię. W żadnym wypadku nie zgadzam się na pozbawienie mnie i moich potomnych naszych korzeni. Nie zgadzam się na życie w jakiejś tam globalnej wiosce pozbawionej tego wszystkiego, co ma prawdziwą wartość i sens.
Patrzę w przyszłość z ufnością dziecka Bożego, tak jak to robili moi przodkowie, tym bardziej, że jestem nieuleczalną optymistką i wierzę, że każde zło z góry jest na pozycji przegranej. Tak jest i tym razem.
Życzę Ci miłego wieczoru
Przeniesiona odpowiedź Halina Trolle:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek : I co nam z tego przyszlo, oprocz 'glorii i chwaly', ktora juz wlasnie teraz dostaje amnezji ? Cale ponad siedzemdziesieciolecie zbyt ciezkiego zycia ( nie mam na mysli jednostek), zbyt niskich plac, niestabilnej sytuacji gospodarczej, opieki zdrowotnej, emerytalnej, dlaczego? Kto mial na to wplyw, aby Polska sie nie rozwijala od zakonczenia IIWS ? Kto teraz ma wplywa na to, aby Polska nie tylko tracila znaczenie miedzynarodowe, ale takze ekonomiczne, energetyczne, strategiczne i militarne ? Komu zalezy na tym, aby Polska stracila tozsamosc narodowa? Piszesz - 'walka z ukrycia', chyba z 'perfekcyjnego' z piffkiem w lapie , z telefonem w drugiej, siedzac na kanapie, przed tvp. W takiej 'walce z ukrycia', zwyciezcow moze juz nie byc.
@Halina Trolle
UsuńDobrze wiemy i Ty i ja, że o te rzeczy trzeba ciągle walczyć. One nie są dane człowiekowi raz na zawsze. Polsce i Polakom nie były one dane również po II wojnie światowej, którą niby wygraliśmy, stąd Polaków ciężkie i biedne życie w czasach PRL-u.
W maju, 1945 roku świat cieszył się zakończeniem wojny, witał pokój, Polacy natomiast dostali się pod sowiecki but z winy zachodnich przywódców oczywiście, bo jakżeby inaczej. Zawdzięczamy to bowiem Churchillowi i Rooseveltowi. Świat zachłysnął się pokojem, zaczął się rozbudowywać i rozwijać, Polakom natomiast ci wymienieni wyżej, miedzy innymi, wielcy ówczesnego świata zabrali tę możliwość. Po mimo to, trwamy. To co nas nie zabiło, wzmocniło nas tylko. Tak uważam i nie jestem w tym sama.
Nadal mamy przeciwko sobie wielkich tego świata, nie tylko my zresztą, ponieważ apetyt pański w miarę jedzenia rośnie, tak że wielcy dzisiejszego świata kalają się obżarstwem. Im więcej mają, tym więcej pragną.
Tym razem marzy im się, tym samozwańczym panom i bogom, czyli globalistom, panowanie nad całym światem, dlatego ciągle niszczą życie ludzkie aby zarabiać, aby mieć, aby panować nad tymi, którzy pozwalają im na to. Nad tymi, którzy im na to nie pozwalają, nie mają oni żadnej władzy, a jeżeli już, to bardzo niewielką.
Telefony, laptopy i inne takie tam gadżety współczesnej techniki są dla naszego użytku, a nie odwrotnie. Wystarczy nie uzależniać się od nich, a świat od razu staje się piękniejszy i wcale nie taki straszny, nie taki okupowany przez tych, którzy chcą nad wszystkimi i wszystkim panować. Sęk w tym, jak ludzie podchodzą do dzisiejszych wynalazków technicznych. To jest dokładnie tak jak z, powiedzmy, papierosami i alkoholem. Te używki zawsze były z człowiekiem, jednych uzależniały od siebie, innych nie.
Kanapa i TV to fajne rzeczy i nawet potrzebne od czasu do czasu, błąd pojawia się wtedy, gdy człowiek uzależnia się od nich, od wygody kanapy i od siły przyciągania źródła degradacji człowieka, jakim jest TV.
W tym miejscu zacytuję Ci słowa mojego Tatki: "To nie rzeczy mną, lecz ja rzeczami rzadzę, nie one nade mną, lecz ja nad nimi panuję.". I ja tej jego mądrości się trzymam.
W historii człowieka zawsze były pomniejsze rzeczy, które odciągały go od rzeczy ważnych, lecz jedynie wtedy, gdy człowiek na to pozwalał. Tak jest i dzisiaj.
Dzisiejszym, największym wrogiem człowieka rozumnego jest wygoda, jednak tylko wtedy, gdy człowiek jej ulega, gdy nie stawia jej granic. Gdy człowiek tej wygodzie się podda, to, masz rację, zwycięzców może już nie być.
Gdy jednak, tak jak to Żydzi mają w zwyczaju, wyrzucimy zbędne wygody z naszego życia, wtedy, jak Żydzi zwyciężać będziemy i nie tylko nad własną pożądliwością.
Pozdrawiam Ciebie i miłego dnia Ci życzę.
Przeniesiona odpowiedź Halina Trolle:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek : Praktycznie, nasze konkluzje ida rownolegle, kazda z nas ubiera rzeczywistosc w troche inne slowa, lecz efekt jest ten sam : wszystko sprowadza sie do polaryzacji, lenistwa, dbalosci o wlasna wygode bardziej, niz o dobro kraju, liczenie na to ,ze -'aaa....jakos tam beeee...' a w tzw miedzyczasie 'rozdziobia nas kruki, wrony'. Martwie sie o Polske, zle wiesci docieraja, mam tylko nadzieje, zle prognozy sie nie sprawdza, ale to tylko wtedy, gdy Polacy w Polsce zjednocza sie i zaczna myslec w tym samym kierunku. Pozdrawiam serdecznie.