Uprzedźmy rządy i wyłączmy Internet sami i to co najmniej na miesiąc, wtedy zobaczymy, kto bardziej na tym straci i kto bardziej będzie piszczał z tego powodu.
Wróćmy do dawnego "Internetu", to znaczy, do żywego kontaktu z żywymi ludźmi, których rozmów nie będzie można podsłuchać, przeczytać, ani ocenzurować. To był naprawdę piękny świat i dużo bezpieczniejszy.
Przeniesiona odpowiedź dobzi buniek na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Uszi, zatytułowanym: "Szefowa Youtube zaleca rządom uchwalanie ustaw, by zwiększyły kontrolę nad informacjami w Internecie"
OdpowiedzUsuńPierwsza rozsądna myśl! To jedyne co człowiek w ogóle mógłby zrobić.oprócz ; wyjść na ulicę i dać się opsikać gazem albo oblać woda.
@dobzi buniek
UsuńUlica to zaprzeczenie konspiracji. Jest odkryta, tak jak i zamiary tych, co na ulicę wychodzą są odkryte.
Rządy, jak słusznie zauważyłeś, lekceważą sobie takie uliczne spotkania. W razie czego obleją niezadowolonych zimną wodą i po kłopocie.
Natomiast powrót do dawnego "Internetu", nooo . . . to jest już zupełnie inna bajka. Gdy rządy nie wiedzą, co w trawie piszczy, to i pewność siebie tracą, bo nigdy nie wiadomo, z której strony wyskoczą wilki i podgryzą gardła rządzących.
Gdy siły są nierówne, w grę wchodzi jedynie dopinanie swego przez zaskoczenie.