Przeniesiona odpowiedź Wiktor Kauf na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Wirtualna Polska, zatytułowanym: "Zmiany w Kościele. Kary także dla wiernych".
Masz rację Bóg nie zaraża. Zarażają ludzie. Jest było dużo przypadków zarażania się w kościele co obaliło hipotezę że w miejscu świętym się nie zaraża, zaraża się dokładnie tak samo
@Wiktor Kauf Masz rację, zarażają ludzie, a najbardziej swoją głupotą. To określenie nie jest skierowane do Ciebie, więc się nie obrażaj. Na głupotę, jak Ci zapewne wiadomo, nie ma lekarstwa, podobnie jak nie ma lekarstwa na wirusa. Jednak w przypadku zarażenia się człowieka jednym, czy drugim patogenem, organizm ludzki sam jest w stanie sobie poradzić. Wystarczy nie utwierdzać człowieka w głupocie, która go dopadła i nie przeszkadzać jego organizmowi w pozbyciu się intruza (wirusa) dzięki własnemu systemowi odporności, który jest, uwierzysz w to czy nie, bardzo inteligentny i od wieków świetnie sobie radzi z nieproszonymi gośćmi. Kiedyś moja praca polegała na spotykaniu się z różnymi wirusami i bakteriami każdego dnia. Nie raz i nie dwa zaatakowały mnie te maleństwa i przyprawiły o cierpienie, i za każdym razem lekarzy pomoc w pozbyciu się intruzów z mojego organizmu, ograniczała się do podpowiedzi, cytuję: "Wygrzać, wypocić, wykasłać, wypsikać, wysmarkać, ponieważ na wirusy nie ma lekarstwa. Twój organizm sam musi sobie z nimi poradzić i lepiej nie przeszkadzaj mu w tym. Nie obniżaj zbyt szybko gorączki, nie zatykaj nosa, ani ust gdy psikasz czy kaszlesz. W ten sposób szybko wyrzucisz go z siebie. Zmieniaj często pidżamę i pościel, i to wszystko. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.". To byli doświadczeni, starej daty lekarze i wiedzieli co mówią. Zawsze i dosyć szybko wracałam do zdrowia, gdy stosowałam się do ich zaleceń. Podobnie było z wirusem celebrytą. Wprawdzie walka z nim trwała trochę dłużej, ale pozbyłam się go, bez większych problemów i komplikacji. Dzisiejsze niedouki z nosami utkwionymi w komputerach i leczący ludzi przez telefon, radzą wszystko na odwrót: "Zbijaj gorączkę, zasłaniaj twarz szmatą, aby nie zarażać innych (?), (w rzeczywistości, chodzi im o to abyśmy zbyt szybko nie pozbyli się intruza z naszych organizmów), bierz preparat taki i siaki, bo tylko ten zapewni ci zbawienie i powrót do zdrowia (?). Głupota nie boli, wiem, ale kosztuje. Często ludzie płacą za nią utratą zdrowia, bądź nawet życia. Wirusy zawsze były z nami, są i będą. Nie walczy się z nimi lockdownami, ani preparatami od nie wiadomo czego i na co, ponieważ to tylko pogarsza sprawę i bez sensu burzy życie całych społeczeństw. Gdyby nie te idiotyczne obostrzenia, ludzie już dawno nabyliby odporności stadnej i mogliby powrócić do normalności. Prawda jednak jest taka, że komuś bardzo zależy na tym, aby tak się nie stało, dlatego przedłużane jest i będzie to turne wirusa celebryty tak długo, jak długo uda się podtrzymywać strach przed nim u ludzi.
Przeniesiona odpowiedź Wiktor Kauf na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Wirtualna Polska, zatytułowanym: "Zmiany w Kościele. Kary także dla wiernych".
OdpowiedzUsuńMasz rację Bóg nie zaraża. Zarażają ludzie. Jest było dużo przypadków zarażania się w kościele co obaliło hipotezę że w miejscu świętym się nie zaraża, zaraża się dokładnie tak samo
@Wiktor Kauf
UsuńMasz rację, zarażają ludzie, a najbardziej swoją głupotą. To określenie nie jest skierowane do Ciebie, więc się nie obrażaj.
Na głupotę, jak Ci zapewne wiadomo, nie ma lekarstwa, podobnie jak nie ma lekarstwa na wirusa. Jednak w przypadku zarażenia się człowieka jednym, czy drugim patogenem, organizm ludzki sam jest w stanie sobie poradzić. Wystarczy nie utwierdzać człowieka w głupocie, która go dopadła i nie przeszkadzać jego organizmowi w pozbyciu się intruza (wirusa) dzięki własnemu systemowi odporności, który jest, uwierzysz w to czy nie, bardzo inteligentny i od wieków świetnie sobie radzi z nieproszonymi gośćmi.
Kiedyś moja praca polegała na spotykaniu się z różnymi wirusami i bakteriami każdego dnia. Nie raz i nie dwa zaatakowały mnie te maleństwa i przyprawiły o cierpienie, i za każdym razem lekarzy pomoc w pozbyciu się intruzów z mojego organizmu, ograniczała się do podpowiedzi, cytuję:
"Wygrzać, wypocić, wykasłać, wypsikać, wysmarkać, ponieważ na wirusy nie ma lekarstwa. Twój organizm sam musi sobie z nimi poradzić i lepiej nie przeszkadzaj mu w tym. Nie obniżaj zbyt szybko gorączki, nie zatykaj nosa, ani ust gdy psikasz czy kaszlesz. W ten sposób szybko wyrzucisz go z siebie. Zmieniaj często pidżamę i pościel, i to wszystko. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.".
To byli doświadczeni, starej daty lekarze i wiedzieli co mówią. Zawsze i dosyć szybko wracałam do zdrowia, gdy stosowałam się do ich zaleceń. Podobnie było z wirusem celebrytą. Wprawdzie walka z nim trwała trochę dłużej, ale pozbyłam się go, bez większych problemów i komplikacji.
Dzisiejsze niedouki z nosami utkwionymi w komputerach i leczący ludzi przez telefon, radzą wszystko na odwrót: "Zbijaj gorączkę, zasłaniaj twarz szmatą, aby nie zarażać innych (?), (w rzeczywistości, chodzi im o to abyśmy zbyt szybko nie pozbyli się intruza z naszych organizmów), bierz preparat taki i siaki, bo tylko ten zapewni ci zbawienie i powrót do zdrowia (?).
Głupota nie boli, wiem, ale kosztuje. Często ludzie płacą za nią utratą zdrowia, bądź nawet życia.
Wirusy zawsze były z nami, są i będą. Nie walczy się z nimi lockdownami, ani preparatami od nie wiadomo czego i na co, ponieważ to tylko pogarsza sprawę i bez sensu burzy życie całych społeczeństw. Gdyby nie te idiotyczne obostrzenia, ludzie już dawno nabyliby odporności stadnej i mogliby powrócić do normalności. Prawda jednak jest taka, że komuś bardzo zależy na tym, aby tak się nie stało, dlatego przedłużane jest i będzie to turne wirusa celebryty tak długo, jak długo uda się podtrzymywać strach przed nim u ludzi.