poniedziałek, 30 września 2019

Empatia "prymitywnego", a prymitywnego

Lepiej być "prymitywnym" posiadając własny dom (kraj), niż mędrcem będąc bezdomnym (bezpaństwowcem).

Empatia nie znaczy być głupim, a miłość bliźniego nie znaczy pozbawianie go jego domu (kraju) zaproszeniem go do domu (do kraju), który nie jest ani jego, ani zapraszającego, aby się w tym domu (kraju) rozgościł i robił w nim bezkarnie co tylko chce. Empatia jest wtedy, gdy potrzebującemu daje się możliwość rozwoju we własnym jego domu (kraju) i pomaga mu się w tym przynajmniej nieprzeszkadzaniem w robieniu przez niego na swojej ziemi tego co uważa on, że jest dla niego dobre i słuszne.

Nie jest więc prymitywnym ten, kto dba nie tylko o swój dom (kraj), ale i o dom (kraj) sąsiada, swojego bliźniego, zwykłym tylko nie wtrącaniem się w jego gospodarstwo, zwykłym uszanowaniem jego własności. Prymitywnym jest natomiast każdy, kto chce wejść w posiadanie cudzej własności podstępem i zdradą ubraną w np. fałszywą empatię. Prymitywnym jest ten, kto wdziera się bezprawnie do cudzego domu (kraju), aby go zburzyć np. buldożerami i przywłaszczyć sobie siłą cudzą ziemię wypędzając z niej właściciela w tym tylko co ma na sobie. Prymitywnym jest ten, kto szarogęsi się w nie swoim domu (kraju) i doprowadza ten dom (kraj) do ruiny przez dewastację mienia właścicieli, by w ten sposób pozbyć się ich z tego domu (kraju) i w rezultacie przywłaszczyć go sobie.


niedziela, 29 września 2019

Zastanawiam się

Czy Eucharystią nie jest samo Słowo - Jezus, Którego rozpoznaje nasze serce podczas czytania i słuchania Jego - ziarna dotykającego naszego serca i obumierającego w nim napełniając je obfitością żywego Świętego Chleba - Bogiem, przemieniającego nas duchowo w trwałą świętość Chrystusową?

Jest napisane w Ew. Św. Jana 1, 1-5, cytuję: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na poczatku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było swiatłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."

Czy słowa te nie są dowodem na to, że to Słowo - Jezus ożywia nas podczas czytania (spożywania) Go?

piątek, 20 września 2019

Bóg Ojciec nie jest małostkowy.

Kontakt z Bogiem Ojcem można mieć zawsze. Można z Nim rozmawiać nieustannie i wszędzie, nawet jadąc rowerem, zmywając naczynia, czy wykonując jakąkolwiek pracę fizyczną.

On Jest i kocha, jest naszym Ojcem, stoi tuż obok każdego z nas, Jest w nas i czeka aż to zauważymy i po prostu przyjmiemy Jego obecność za pewność, że On Jest, jest konkretną osobą, której bardzo zależy na nas, na naszym szczęściu, która uwielbia dawać nam Swój czas, uwielbia gdy przychodzimy do Niego dosłownie ze wszystkim, z tym co nas cieszy i z tym co nas boli, gdy przeżywamy siebie, swoje życie razem z Nim.

Wcale nie wymaga od nas, jak to kochający Ojciec ma w zwyczaju, abyśmy ciągle padali przed Nim na kolana i bili pokłony z obawą i lękiem w sercu, nie. Wystarczy wejść do komnaty swojego serca i w jej ciszy szukać Boga Ojca Wszechmogącego, szukać kontaktu z Nim, a On natychmiast pozwala nam Siebie odnaleźć.

Mamy być jak dzieci, nauczał Jezus, ufni jak dzieci, spontaniczni jak dzieci, przychodzący do Boga Ojca w porę i nie w porę, jak dzieci, bez zastanowienia, bez rozumienia, że Ojciec jest w tej chwili czymś bardzo zajęty i być może nie ma dla nas czasu, że rozgniewamy Go naszą nachalnością.

Nie, Bóg Ojciec zawsze ma dla nas czas, kto twierdzi inaczej, ten nie zna Boga Ojca.

Pamiętajmy, że On Jest Miłością i zawsze spogląda na nas z miłością, a gdy musi nas skarcić, to również posługuje się miłością, tak jak kochajacy rodzice to robią w stosunku do swoich dzieci, dla ich dobra.

Czasami Bóg Ojciec dopuszcza abyśmy cierpieli, dopuszcza by dotknęło nas zło. Dzieje się tak wtedy, gdy nie trafiają do nas Jego argumenty, typu: Nie dotykajcie pieca (grzechu), bo się sparzycie, lub wtedy, gdy chce nas zawrócić z drogi, która nie jest dobra dla nas, ale my upieramy się przy swoim i nadal kroczymy po niej, bo przecież wydaje nam się, że wiemy lepiej, poza tym wiemy, że Bóg Ojciec niczego nam nie narzuci, bo stworzył nas wolnymi istotami.

Wykorzystujemy ten fakt naszym egoizmem, a potem mamy pretensje do Boga Ojca zamiast do siebie. Gdy ponosimy konsekwencje własnych wyborów krzyczymy wtedy: Boże gdzie jesteś? ... albo: Dlaczego to mnie spotyka? ... albo: Gdybyś istniał, nie dopuściłbyś do tego! Tym czasem możemy mieć jedynie do samych siebie pretensje, a nie do Boga Ojca, ponieważ poszliśmy za głosem, który nie pochodził od Niego. Dlaczego?

Ponieważ nikt nie może rozpoznać głosu Boga Ojca, kto wpierw nie nawiązał z nim poufnej, a więc przyjacielskiej bliskości, kto rozmawia z Nim jedynie na klęczkach, kto podchodzi do Niego ze strachem i obawami zamiast z miłością i pełnym zaufaniem i nie ważne na klęcząco, siedząco, czy leżąco, w biegu, czy podczas jazdy na rowerze. Bóg Ojciec nie jest małostkowy.

czwartek, 12 września 2019

Nauka o reinkarnacji jest nauką demoniczną.

W Szatana nie należy wierzyć, jednak należy sobie uświadomić, że on istnieje i szaleje w czasie ostatnich swoich pięciu minut jakie mu pozostało, aby zwieść jak najwięcej dusz ludzkich i odwieść je od Jezusa Chrystusa, Boga Ojca Wcielonego, w Trójcy Świętej Jedynego Prawdziwego Boga, Przed Którym cały świat demonów, nazywany przez wielu kosmitami, drży.

Nie ma żadnych kosmitów, ale ten niewidzialny i zagadkowy dla nas wszechświat wypełniony jest upadłymi aniołami, tymi, którzy podnieśli bunt przeciwko Bogu Ojcu w Niebie i po przegranej bitwie z zastępami Boga Ojca, razem z ich przywódcą Lucyferem= Szatanem zostali wyrzuceni z Nieba. W późniejszym czasie dołączyli do nich następni upadli aniołowie, ci rozkochani w kobietach, którzy przed potopem materializowali się i zeszli na Ziemię aby z tymi kobietami współżyć.

To z tych związków rodziły się olbrzymy, których szkielety co i rusz zostają odkryte przez archeologów. Byli oni dla ludzi bardzo okrutni i czynili na Ziemi dużo zła. Gdy nastał potop zmiótł z Ziemi te pół ludzkie, pół anielskie istoty i całe ówczesne zło. Ocalał jedynie Noe z rodziną i jeszcze ktoś, upadli aniołowie, którzy dematerializowali się i chcieli wrócić do Nieba, ale Niebo zostało przed nimi zamkniete i od tej pory przebywają w kosmicznych przestworzach jako demony. Mogą schodzić na Ziemię, co też robią gdy nadarza im się taka okazja. Mogą zamieszkiwać zwierzęta, gdy nie znajdują lepszego, ludzkiego ciała.

Nauka o reinkarnacji jest nauką demoniczną.

Wiara ludzi w reinkarnację jest demonom potrzebna ponieważ są one w wielkiej potrzebie zdobycia mieszkań aby się mogli zmaterializować. Tymi mieszkaniami są ludzkie ciała. Bardzo lubią udawać ludzi i w imieniu ludzi czynić wiele zła ludziom, których nienawidzą z powodu tego, że jako jedyne istoty, ludzie zostali stworzeni przez Boga Ojca na wzór i podobieństwo Jego.

Jak pisałam wyżej jest to czas końca panoszenia się Szatana na Ziemi. Miał on całe tysiąclecia na to aby udowodnić Bogu Ojcu i całemu stworzeniu, temu widzialnemu i niewidzialnemu swoje racje, które postawił Bogu Ojcu w Niebie jako niesłuszny zarzut, jakoby nie za darmo całe stworzenie Boże, Bogu Ojcu służy, co doprowadziło do wojny w Niebie.

Jego wojsko, demony potrzebują ciał ludzkich aby walczyć z Bogiem Ojcem, aby przekonywać jako "ludzie", prawdziwych ludzi, że Boga Ojca nie ma. Robią to na wszystkie możliwe sposoby i bardzo się już spieszą, bo wiedzą, że ich czas mija.

Murowane Świątynie ku czci Boga Ojca są już przez demony zdobyte i prawie w całości opanowane, trudniej jest im zniszczyć żywą Świątynię Boga Żywego, Boga Ojca, której my, chrześcijanie jesteśmy żywymi cegiełkami tworzącymi ją, to dlatego demony przypuszczają atak na ludzi, głównie chrześcijan, bronią nazwaną przez siebie reinkarnacją.

Nie ma czegoś takiego jak reinkarnacja człowieka. To jest oszustwo Lucyfera przeciwnika Boga Ojca! Reinkarnują się natomiast demony, bo ciągle potrzebują nowych ciał ludzkich, gdyż ciało ludzkie, w przciwieństwie do duszy, starzeje się i umiera.

Bóg Ojciec po to właśnie wcielił się w człowieka, w Jezusa, aby to oszustwo zdemaskować. Żył i umarł jak każdy człowiek, a potem, trzeciego dnia zmartwychwstał do życia wiecznego.

Bóg Ojciec każdego z nas zna po imieniu, każdy włos na naszej głowie jest policzony i gdy zawoła nas z martwych powstaniemy aby oddać Mu należną cześć i chwałę i móc żyć i cieszyć się życiem już na zawsze w Jego Królestwie. Wiara w reinkarnację odbiera każdemu, kto w nią uwierzy tę szansę.

Piekło naprawdę istnieje i jest pełne demonów cierpiących z powodu oderwania się od Żródła Życia, Którym jest Bóg Ojciec. Takie samo piekło czeka ludzi (czyt. dusze), którzy pójdą za ich, demonów głosem i naukami, i na własne życzenie odłączą się od Jedynego Boga Prawdziwego, od Jezusa Chrystusa, przed Którym zegnie się każde kolano, wg. obietnicy Boga Ojca, ale nie wszyscy dostąpią łaski zbawienia. Jedni zmartwychwstaną na śmierć (czyt. piekło=odłączenie od źródła życia, od Boga Ojca, do wiecznych ciemności), a inni do życia (czyt. do Nieba).

wtorek, 10 września 2019

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Pan i Zbawiciel nasz!

Bóg Ojciec jest Życiem, jest Wszystkim we wszystkim, Bóg Ojciec Jest Niebem, Ziemią, Wodą, Powietrzem, Czasem, Przeszłością, Teraźniejszością i Przyszłością, Jest Jednym we wszystkim i wszystkich, Jest Wiecznością, Alfą i Omegą. Nie ma poczatku ani końca. Bez Boga Ojca nic i nikt by nie zaistniał. Bóg Ojciec chce i staje się to, Bóg Ojciec wypowiada słowo i ono staje się żywe. Wszystko co Bóg Ojciec stwożył jest życiem, dlatego Imię Jego jest: Ja Jestem! Amen. 

Naszą wiecznością jest życie w Bogu Ojcu, w Ja Jestem, dlatego jest napisane: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie." (Źródło: Nowy Testament, Ew. wg Św. Mateusza 10, 28-33)

Zatraceniem duszy, jej śmiercią (piekłem), jest odłączenie się od Boga Ojca na własne życzenie, bo czym jest śmierć, jak nie odłączeniem się od Źródła Życia, którym jest Bóg Ojciec? Trwanie w Bogu Ojcu jest pokonaniem śmierci (Niebem), która w Nim nie istnieje. I to jest Jezusa Chrystusa zwycięstwo nad nią, nad śmiercią (piekłem)! To jest to co Jezus Chrystus, Bóg Wcielony pokazał nam ludziom, że jest możliwe dla człowieka.

Gdy grzesznik (człowiek) umrze w Bogu Ojcu, w Ja Jestem, zmartwychwstanie i będzie żył.

Taka jest obietnica Jezusa Chrystusa, Boga Ojca Wcielonego, Który mówił o Sobie: Ja Jestem. Cyt: "Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. ...". (Źródło: Nowy Testament, Ew. wg. Św. Jana 11, 25-26)

sobota, 7 września 2019

Bądźmy ambasadorami Polski

Mówię NIE dla wszystkich polskojęzycznych obrażających Polaków fałszywym o nas świadectwem! Nie macie racji!

Polacy nie są głupim narodem, wprost przeciwnie, ale nad tym żeby wielu samych Polaków i świat tak myślał pracowali, swoim postępowaniem wyrabiającym taką opinię o Polakach i to od dawna, polskojęzyczni, podający się wszędzie gdzie byli i są na świecie za Polaków.

Proszę spojrzeć w tył, na naszą historię sprzed czasu, gdy wstąpiliśmy do Unii. Który Polak mógł wtedy wyjeżdżać na Zachód? Wyjeżdżali jedynie ci uprzywilejowani z polskimi paszportami ale nie z polską duszą, niestety, nie Polacy. To oni pracowali nad tym, aby psuć opinię o Polakach na całym świecie, czego Polacy byli w ogóle nie świadomi z powodu przymusowego życia za żelazną kurtyną. Nie mieli nawet szans ani możliwości na prostowanie rozsiewanego wokół nieprawdziwego obrazu o sobie.

To polskojęzyczne plemię zawsze pracuje podstępnie i długoplanowo.

Ps.
Teraz mamy możliwość bycia w świecie, mieszkamy w różnych jego stronach, władamy różnymi językami, bądźmy więc ambasadorami Polski. Całą naszą postawą, zachowaniem zmieniajmy opinię świata o nas. Pracujmy nad tym, tak jak polskojęzyczni pracowali i nadal pracują nad psuciem opinii o nas. Jeżdżąc po świecie, już nie raz musiałam udzielać odpowiedzi na pytanie: Ty jasteś jakaś inna Polka, dlaczego? I miałam wtedy okazję świadczyć o naszym narodzie, o naszej historii.

Polskojęzyczni natomiast plugawili i nadal plugawią imię Polaka bez pardonu. Rozsławili nas na świecie jako "złodziei" i "dziwki", jako kombinatorów i tępych roboli. To jest ich celowe działanie aby obrzydzić nas światu, aby później gdy będą sobie przywłaszczać nasz kraj nikomu na świecie nie przyszło do głowy by stanąć w naszej obronie.

Patrzenie oczami Boga

Spoglądaj na bliźniego swego oczami jego. 

Patrzenie na braci i siostry oczami Boga, a więc bez uprzedzeń, rodzić może w patrzącym jedynie zrozumienie i miłość do nich.

Z czasem ta miłość staje się widzialna dla nich i zaczyna formować nie tylko nasze, ale i przemieniać ich serca z kamiennych na mięsiste.

Ponieważ miłość jest największym owocem Ducha Świętego, owocem, z którego rodzi się nawrócenie dodatkowa modlitwa w tej intencji za braci i siostry jest nie potrzebna.

Miłość też jest modlitwą i to bardzo, bardzo skuteczną.

wtorek, 3 września 2019

Karcenie to miłość, chociaż wydaje się to być paradoksem.

Może wyda Ci się to dziwne, albo niezrozumiałe, ale czasami, a nawet bardzo często pomoc od Boga przychodzi właśnie przez cierpienie. Zobrazuję Ci to tak:

Karcenie dziecka jest bardzo bolesne i dla dziecka i dla rodzica tego dziecka. Powoduje cierpienie, ale jest konieczne, wręcz niezbędne w ciągu lat dorastania dziecka. Kształtuje je na porządnego człowieka, ponieważ jest podyktowane miłością rodzica. Rodzic, który nie karci swojego dziecka, nie kocha go. Karcenie to nie jedynie rózga, ale przede wszystkim słowo, żywe, kształtujące i formujące osobowość. Karcenie to miłość, chociaż wydaje się to być paradoksem.

Cierpienie to forma takiego właśnie karcenia z miłością. Bóg Ojciec dopuszcza do niego ponieważ chce uchronić cierpiącego przed czymś jeszcze gorszym, przed cierpieniem nie pochodzącym od dopustu Boga Ojca.

Moja śp. Mamcia zawsze, przy okazji spadającego na mnie cierpienia przez jej miłość, mówiła do mnie tak: "Córko, lepiej ja teraz ciebie skarcę moją miłością, niż w przyszłości obcy mieliby ciebie karcić swoją nienawiścią."