piątek, 4 grudnia 2015

Góry - nie koniecznie literalne

"Muszę całkowicie oddać się otaczającej mnie przyrodzie. Zespolić w moimi chmurami i skałami, aby udało mi się pozostać tym, kim jestem." - Caspar David Friedrich

Człowieka górami może być samo jego życie, z którym jeżeli nie będzie on żył w zgodzie, to przegra je. Mam tu na myśli własną realizację, zgodną z tym co nas interesuje, co lubimy robić, zgodną z motywami jakie nami w tym wszystkim kierują, z naszą subtelnością, bądź jej brakiem, z duchowością naszego ja, jego wrażliwością na piękno i brzydotę i w końcu z wyborem źródła motywacji, z którego czerpiemy aby móc doścignąć własne marzenia i mieć siłę spełnić je. Chmurami może być codzienność ze swoimi problemami do rozwiązania. Skałami, przeciwności losu często nie do przeskoczenia, nie do pokonania. Przyroda może być symboliką otaczającej nas z wewnątrz, z naszego ja siły pobudzającej do działania i wiary we własne zwycięstwo.

sobota, 7 listopada 2015

Demokracja spełniła już swoją rolę, demokracja może odejść!

W odpowiedzi na: "Oto jak islamiści chcą zniszczyć Europę!" tu

Sami w sobie są bronią! Szkoda, że dzisiejsi politycy tego nie rozumieją! Wróć! Oczywiście nie wszyscy! Są tacy, którzy doskonale wiedzą po co i dlaczego jest potrzebna cała ta inwazja ludzka na Europę!

Amerykanin i Ruski dogadali się, chcą zniszczyć Stary Kontynent pod względem ekonomicznym, kulturowym i politycznym! To ułatwi im globalizację i wprowadzenie nowego porządku świata!

Ruski bombarduje Syrię, aby przepędzić z niej jak najwięcej ludzi! Przy okazji inne narody Bliskiego Wschodu skorzystają i zaleją sobą Europę, i o to chodzi! Amerykanin ma pretekst aby wejść w rolę dobrego policjanta!

Naiwna Merkel i jej podobni wciskają narodom kit, że to uchodźcy, że w przyszłości będą oni pracować na nasze emerytury i bla, bla, bla! Tak jakby nie wystarczyło, moim zdaniem, jedynie stworzenie odpowiednich warunków dla rodzin i problem starzenia się Europy byłby rozwiązany! Nie potrzebne byłoby dla niej to wątpliwe wsparcie płynące z Bliskiego Wschodu!

Samo to mówi mi, że problem demograficzny Unii, to tylko przykrywka! Prawda jest taka, że ludzi jest za dużo i dlatego trzeba nadwyżkę tę zredukować! Najlepszym na to sposobem w czasach demokracji jest użycie jej samej w celu zniszczenia jej, zniszczenia praw człowieka, którymi demokracja się szczyci i od których, jako taka, nie może odstąpić!

Globaliści osiągnęli już co chcieli i potrzebują teraz przejść do następnego etapu, w którym ma panoszyć się zamordyzm! Człowiek ma stać się jedynie towarem! Demokracja spełniła już swoją rolę, demokracja może odejść! Podobnie jak to było z komunizmem!Jak to zrobić? Ludzie przywykli już przecież do wolności i praw człowieka, przywykli do demokracji i nie pozwolą jej sobie ot tak, po prostu odebrać!

I stąd właśnie mamy najazd islamistów na Stary Kontynent! Po pierwsze - opuszczają oni swoje ziemie bogate w złoża ropy, co jest na rękę tym, którzy chcą je przejąć! Po drugie - ich rękami załatwi się całą resztę, zniszczy się demokrację, a na końcu łatwo sterowalnych, mało inteligentnych muzułmanów! Jak? Wystarczy kontrolowana broń biologiczna! Pozostała reszta, w roli niewolników globalistów, będzie służyć swoim panom!

niedziela, 1 listopada 2015

Antysemityzm - wymyślona broń przez Żydów do walki z Narodami

Tak! Włos się jeży na głowie! O tym to ja już od dawna pisałam z różnym skutkiem. Najczęściej usuwania moich szerokich komentarzy z forów, na których je umieszczałam, z przeprosinami, że nastąpił błąd lub pomyłka, albo wręcz wyśmiewaniu mnie i oskarżaniu o naiwność, homofobię i antysemityzm oczywiście, bądź niedojrzałość myślową, że nie wspomnę już nic o moherze, czy innych takich tam "obraźliwych" przezwiskach! Piszę obraźliwych w cudzysłowie, ponieważ dla mnie te wszystkie wyzwiska nie były obraźliwe, a wprost przeciwnie - były i są dla mnie świadectwem i dowodem na to, że się nie myliłam i nie mylę w swojej ocenie, że mam rację, bo dotykam czułych punktów wrogów Narodu polskiego, wrogów polskości!

Nie zrażało mnie to jednak i nie zraża! Skoro jest tak wielu antypolaków i wrogów wszystkiego co Polską się nazywa, mogą mnie nazywać antysemitką i jak tylko chcą, bo milczeć nigdy nie milczałam i nie zamierzam milczeć w tym temacie!

Zawsze pisałam i pisać będę, że Holokaustem prostych Żydów przykrywano prawdziwy, nie współmiernie większy Holokaust, Holokaust Polaków, przykrywano nim czystkę etniczną przeprowadzaną, do tej pory zresztą, na Polakach!

Żydowskie dwie zasady, jakimi oni się kierują w swoich działaniach to: "Dziel i rządź" oraz "Cel uświęca środki"! Żydzi to nie tylko zbrodniarze, Żydzi to również są kanibale, ponieważ gdy zachodzi taka potrzeba w ich interesach, to pożerają nawet swoich, co miało miejsce między innymi w czasie IIWŚ i co nazwali potem Holokaustem Żydów, aby potem szantażować tym cały świat i w ten sposób zamykać Narodom usta i zniewalać je dla własnych interesów.

Piszę, że Żydzi to zbrodniarze i kanibale, bo oni zawsze działają z premedytacją, z długoletnim wyprzedzeniem planują to co ma nastąpić i wszelkimi możliwymi sposobami dążą do zrealizowania swoich planów!

Ten naród, to przeklęty naród, naród bez duszy! To szatańscy niewolnicy, gotowi posunąć się do każdej podłości, dla osiągnięcia chwilowych korzyści! Ich walką jest głównie walka z Chrześcijaństwem, a to jako takie nadal istnieje w Polsce, w której Kościół Katolicki ciągle jeszcze nazywa siebie Kościołem Bożym, którego wierni próbują z całych sił stać po stronie Boga! Nie podoba to się władcy tego żmijowego plemienia, którym jest sam Szatan i dlatego walczą oni z Polską i z Polakami na różne możliwe sposoby! Próbowali już wszystkiego i rozbiorów i germanizacji, rusyfikacji, faszyzmu, komunizmu, i "dobrowolnej" banicji, i "demokracji" niosącej ze sobą demoralizację, i NIC! I NIC! Polak ciągle, jak "chwast" dla nich, odrasta i odradza się, jest niezniszczalny, niereformowalny w ich pojęciu, ponieważ twardo stoi przy wartościach z najwyższej półki!

Teraz sprowadzają do UE "uchodźców" z Bliskiego Wschodu, z wojen, które oni sami wywołali! Po co to robią? Odpowiedź jest prosta: Skoro zawiodły wszystkie dotychczasowe sposoby i metody unicestwienia tego Bastionu Chrześcijaństwa, jakim jest Polska i Polacy, to mają nadzieję, że tym ostatnim, skutecznym środkiem zniszczenia go będzie skierowanie dwóch największych wyznań religijnych przeciwko sobie! Chrześcijanie raczej na Bliski Wschód masowo się nie wybierają, więc trzeba zgromadzić Muzułmanów na ziemi Chrześcijan!

Tym sposobem, mają nadzieję, że jednym kamyczkiem unicestwią znienawidzonych przez siebie Chrześcijan i przy okazji zniszczą Muzułmanów, którzy są dla Żydów kolejną kulą u nogi, ale już bardziej jako konkurujący z nimi system polityczny i jako równie jak oni, cwani bracia semici! Ponieważ, proszę zauważyć, Islam podobnie jak i Judaizm, to nie tylko religie, ale przede wszystkim systemy polityczne, którymi ich wyznawcy żyją! Tak! Oni nie żyją w tych systemach, ale żyją nimi, ponieważ tylko wtedy mogą bez żadnych wyrzutów sumienia wykorzystywać Chrześcijan i ich pokojowe usposobienie, do walki jaką prowadzą tak naprawdę pomiędzy sobą o władanie światem! 

wtorek, 27 października 2015

Ślepa wiara, to marna wiara


Ślepa wiara jest niebezpieczna, ponieważ człowiek wtedy nie wie, kto go tak naprawdę prowadzi i gdzie! Wiara jest bogactwem, którego, jeżeli się nie chroni, możemy być łatwo pozbawieni! W końcu, wiara to światło i mądrość, a nie głupota i zaślepienie! Światło, bo wyprowadza nas z mroku, mądrość, bo kto wierzy w Boga ten nie błądzi!

Wierzę przede wszystkim w Boga, a Kościół?


Wierzę przede wszystkim w Boga, a Kościół? No cóż!

Jest napisane w Piśmie Świętym abyśmy mieli oczy i uszy otwarte i nie wierzyli ślepo we wszystko co ten głosi, bo szeroka jest droga, która wiedzie ku zagładzie, a wąska, która wiedzie ku zbawieniu! Jest też napisane, że mamy słuchać nauk księży, ale nie postępować wg ich uczynków! To znaczy, że każdy z nas i tak sam odpowie za swoje czyny przed Bogiem i nie będzie miał wymówki, że wierzył Kościołowi i postępował wg jego nauk, a ten go zwiódł. Kościół to w końcu nie budynek mszalny, ale my sami, to nas wiernych tak nazwał Jezus, a dokładnie nazwał nas żywą Świątynią Boga żywego!

W końcu nie po to otrzymał człowiek wolną wolę i inteligencję od Boga, aby potem szukać usprawiedliwienia w niewiedzy! Cóż by to było za marnotrawstwo tych darów, jaka niewdzięczność! Nie po to nakazał nam Bóg abyśmy sprawdzali to co nam Kościół głosi, abyśmy my ignorowali Jego wolę w tym zleceniu!

Księża to też są tylko ludzie, niedoskonali ludzie, którzy są pełni grzechu, podobnie jak i my, jednak są oni też i naszymi pasterzami, który to fakt nie zwalnia nas z odpowiedzialności za siebie samych!

Co do radykalizmu religijnego, to jest to jakieś ogromne nieporozumienie wiernych, to broń w rękach Samego Szatana skierowana na samych wiernych! Bóg nie wymaga od nas ślepej wiary, ale zdrowej, podyktowanej miłością, a nie nienawiścią! Radykalizm sprowadza się do nienawiści człowieka, a nie jedynie jego podłych uczynków, a więc zaślepia i prowadzi wierzących ku coraz to gorszemu, ku wszystkiemu czym Bóg się brzydzi, co nigdy nie miałoby miejsca, gdyby ludzie chcieli sprawdzać jaka rzeczywiście jest wola Boga! Tak! Ja wierzę w Boga, ale niekoniecznie ślepo w Kościół i w księży! 

Feminizm


Finansjera nie mogła ścierpieć, że tyle siły roboczej "marnuje" się w domach jako jedynie gospodynie domowe, a przy tym wychowuje dzieci na normalnych i porządnych ludzi, wpaja im patriotyzm, miłość do Boga, uczy przyzwoitości i moralności, to też wymyśliła coś takiego jak feminizm! A potem to już poszło! Rodziny rozbite, dzieci wychowuje ulica i durna telewizja, szkoły zatraciły swoją pierwotną funkcję i stały się jedynie przechowalniami dzieci, którym przy okazji pierze się w niej mózgi czymś tak nienormalnym jak Gender! Świat się stacza na samo dno, chociaż wielu zwiedzionym to odpowiada, bo ulegając hipnozie fałszywej wolności mogą folgować sobie do woli, jak to się mówi: "Hulaj duszo, piekła nie ma!". Wszystko straciło swój sens, rozlazło się jak rozjechana żaba i raczej nie da się już tego pozbierać i przywrócić do życia! Raczej nie!

Polska znowu będzie Polską!


Państwa, które przypisują sobie rolę mocarstw nie cierpią gdy ich sąsiedzi prześcigają ich w rozwoju i dlatego zawsze muszą im w jakiś sposób namieszać! Szybki rozwój jest możliwy dzięki inteligencji, no to najpewniejszym sposobem, aby ten zahamować jest zlikwidowanie inteligencji, co miało miejsce w przypadku naszego Narodu podczas IIWŚ, po wojnie i nadal jest kontynuowane. Jak na to patrzę, to mam wrażenie, że Polak jest niezniszczalny! Im więcej nas się gnębi i tępi, tym silniejsi się odradzamy. Wierzę, że z czasem Polska znowu będzie Polską!

Gdy oglądam się wstecz na naszą historię, to nadzieja wraca do serca! Zawsze w końcu przejrzeliśmy na oczy i w sumie nie dopuściliśmy do tego aby nasz Naród i nasza Ojczyzna przestały istnieć! I dzisiaj Polacy już się budzą z chwilowego uśpienia, z hipnozy jakiej zostali poddani! Co prawda trochę już za późno, ale lepiej późno niż wcale! Złodzieje nie zdołają wynieść nam z naszego Domu wszystkiego!

Coraz więcej młodych już dzisiaj zaczyna poważnie traktować swoją tożsamość, wybudza się i wyślizguje z chwilowej amnezji swoich rodziców zapatrzonych w zachodnie nic! Coraz więcej młodych rozumie już dzisiaj w co zostali oni wpakowani przez pokolenie swoich rodziców i zaczyna myśleć o tym, jak naprawić ich błędy! 

Mądrość życiowa


Najlepszym człowieka nauczycielem jest życie! Czy mądrością można nazwać samą tylko teorię bez doświadczenia? Czy teoria jest to raczej tylko wiedza bez pokrycia, półprodukt, który bez doświadczenia nie ma większego dla człowieka znaczenia, ani tym bardziej smaku życia. Mądrość życiowa, moim zdaniem, jest jedyną mądrością zasługującą na pochwały.

świat nie jest tylko brzydki i be


Mój optymizm ma mocne podstawy! Ja po prostu nie zgadzam się na widzenie tylko tego co jest brzydkie i be, ponieważ świat nie jest tylko brzydki i be, ponieważ jest na nim wciąż niesamowicie dużo piękna i dobra też! Takich, którzy pokazują tylko dzieła Diabła jest wielu, ktoś musi więc dla równowagi widzieć, pokazywać i przypominać to co jest dobre i pochodzi od Boga!

Mój optymizm byłby czymś złym, gdyby zaślepiał i idealizował rzeczywistość! Ale optymizm taki jak mój to żadna ślepota, to realistyczne spojrzenie na świat, w którym przyszło mi żyć! Ok! Jest wiele zła na świecie, widzę to przecież i nie zaprzeczam temu, jednak obok tego widzę też wiele dobra, którego nie mogę, nie wolno mi nie zauważać i przechodzić obok obojętnie! To byłoby tak, jakbym nie zauważała Boga, Jego dobroci, miłości i szczodrości jakimi się kierował w czasie stwarzania! Nie mogłabym nazywać siebie osobą wierzącą, gdybym była na to wszystko ślepa!

Jestem jak dziecko! Potrafię zadowolić i cieszyć się rzeczami małymi! A tych nie brakuje wokół nas! Poza tym potrafię być cierpliwa, nie muszę mieć wszystkiego na raz, nie muszę być bogata żeby czuć się bogatą i szczęśliwą, jeżeli wiesz co mam na myśli! Nikomu niczego nie zazdroszczę, nie porównuję się z innymi, ale widzę siebie i moje własne możliwości i doceniam to co sama mam i mogę!

Każdy nowy dzień uważam za kolejny dar i cieszę się nim jak dziecko nową zabawką - przez chwilę, ponieważ dzień w naszym życiu jest tylko małą chwilą! Potem wyczekuję następnego dnia - niespodzianki, bo każdy dzień, w moim pojęciu, jest jak niespodzianka, jak prezent, nigdy się nie wie co on ze sobą przyniesie! To sprawia, że moje życie nigdy nie jest nudne i pozbawione sensu!

Z drugiej strony przygotowuję moją psychikę na przykre niespodzianki i porażki, tak jak to pesymiści mają zwyczaj robić! Gdy one nadejdą nie przeżywam rozczarowania, ani zawodu, nie zadręczam się bez sensu, ale traktuję je jak nowe doświadczenia, naukę i przechodzę nad nimi do porządku dziennego!

Życie jest zbyt krótkie, aby przegapić w nim to co jest w nim najpiękniejsze i w dodatku całkowicie za darmo!

Obok zła zawsze idzie dobro, wystarczy tylko chcieć je zauważyć, a brzydota nie jest w stanie przykryć sobą piękna!

Jeżeli upadam, to jednocześnie wiem, że się podniosę, trochę może potłuczona, ale jednak! Wiem, że czas wyleczy potłuczenia, więc po co się nimi zadręczać? Poboli i przestanie, a doświadczenie nowo nabyte uczyni mnie bogatszą!

W końcu widzę tak jak widzę, bo moją uwagę skupiam na tym co jest tego warte, co nie ograbia mnie z radości przeżywania mojego życia. To promieniuje na wszystkich wokół mnie i sprawia, że dzięki temu ludzie czerpią ode mnie dobrą energią, co z kolei poprawia ich humory i pozwala również im zauważyć, że życie nie jest tylko be!

Prawdziwe zawsze trwa


To co jest prawdziwe trwa, pokonuje wszystkie próby, wszystkie przeciwności, ciosy i trwa, trwa, trwa, jest niezniszczalne i niezmienne!

O WYKSZTAŁCIUCHACH


Nienawidzę owoców pracy WYKSZTAŁCIUCHÓW, ich samych to mi nawet jest żal! Nie rozpoznają u siebie głupoty, bo głupota przecież nie boli! Daje o sobie znać dopiero w ostatnim stadium, dokładnie jak rak! Tylko, że wtedy na usunięcie skutków jest już za późno!

Niedouki - łatwo sterowalnymi marionetkami


Książki to dzisiaj niedoceniana jest potęga! Te rządowe głupki na dodatek zamykają biblioteki! (sic!) Ponoć oszczędzają! (?) To pewnie dlatego rozumu im nie starcza i co i rusz kompromitują się swoim brakiem wiedzy! Mało tego, jako niedouki, stają się łatwo sterowalnymi marionetkami, co jest za szkodą dla państwa, Narodu, jego kultury i wiary!

Gdyby na ten przykład taka kopaczka przeczytała ze zrozumieniem Koran, to nigdy by nie zapraszała za przykładem innej ciemnoty, wrogów naszej cywilizacji, kultury i wiary do naszego domu! Jak chce popełnić samobójstwo to niech to robi, ale po co wpierw stawać się zbrodniarką!? Tak! Dobrze przeczytałeś! To czego dopuściła się ta kłamczucha to zbrodnia o wiele gorsza niż ta z czasów IIWŚ, bo ta zbrodnia ma na celu unicestwienie wiary w Boga i jego wszystkich wyznawców!

Islam nigdy nie był i nie jest religią, ale ideologią, zwykłym systemem politycznym przyodzianym w "wiarę"! To samo zło, które ma czelność wycierać Bogiem swoje, spływające krwią ludzką, ręce! Islam to gwałty na dzieciach, to prostytucja, bo jak inaczej nazwać 15-to minutowe małżeństwa? To poniewieranie i okaleczanie kobiet, pedofilia i homoseksualizm! To sodomia i nekrofilia! I ten szatanizm sprowadza ta idiotka do naszego kraju! (sic!)

"Eksperyment"


Istota wszechwiedząca (dla mnie to jest Bóg) zna wynik eksperymentu zanim się on rozpocznie! Właśnie stąd Jego zakaz zrywania owocu z drzewa zakazanego, z drzewa poznania dobra i zła! On wiedział, że będzie to tylko kwestia czasu dla człowieka, aby zakaz ten złamać! Przecież stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje, to znaczy jako istotę inteligentną! Stworzył go też jako istotę wolną, co nie znaczy, że nie potrzebującą Jego opieki i kierownictwa podyktowanymi miłością do swojego stworzenia i jego dobrem! Bóg to wiedział, ale człowiek nie! Dając mu więc ten mały zakaz, mówiąc dzisiejszym językiem poddał człowieka eksperymentowi, którego wynik On, Bóg znał od samego początku, tak jak od samego początku zna wynik człowieka "samowoli"!

Można to bardzo łatwo zobrazować na przykładzie ojca pozwalającego swojemu dziecku dotknąć gorącego pieca, aby mogło się ono przekonać, że rzeczywiście jest tak jak tata powiedział, że piec jest gorący i dotykając ten, można się sparzyć! Nie jest to dowodem braku miłości czy troski ze strony ojca, a wprost przeciwnie! Nauczył czegoś swoje dziecko poprzez jego własne doświadczenie! Dzięki temu dziecko nabiera zaufania do swojego taty i wiary w to, że tata nie chce jego krzywdy, gdy mu czegoś zabrania! Rodzi się między nimi zaufanie, co staje się "a" i "z" w ich wzajemnych stosunkach, co nie ogranicza niczyjej wolności.

Człowiek, podobnie jak przykładowe dziecko, kierowany chęcią poznania - ciekawością i wolnością wyboru właśnie doświadcza poparzenia! Jego inteligencja z czasem pozwoli mu na to, aby zrozumieć, że Bóg jego Stworzyciel, miał rację, że zabraniając mu czegoś, chciał jedynie jego dobra! Po przez własne doświadczenie bólu, człowiek zrozumie, że kierownictwo Boga w niczym nie ogranicza jego wolności! Nabierze do Boga zaufania, którego nikt nie będzie w stanie podważyć! Szatan w tej historii jest jak Judasz w historii Jezusa, zapragnął korzyści dla siebie i dlatego zdradził Boga! Jego koniec będzie taki sam jak koniec Judasza, o którym w Piśmie Świętym jest napisane, że lepiej byłoby dla niego, gdyby się nigdy nie narodził!

Nie mam żadnych wątpliwości


Europa jest zagrożona kolejną, podstępną tym razem, inwazją muzułmańską! (nawiązuję tu do filmiku: "Bitwa pod Wiedniem") Ale Europa dawno już wyrzekła się Boga, naćpała się lewackimi ideami i śpi! Że jest to inwazja, ja nie mam żadnych wątpliwości! Żydzi zrobili podobnie wieki temu! Po cichutku, wpierw bezszelestnie, z miną biednych, pokrzywdzonych wygnańców swojej ziemi, potem, to znaczy już w czasach nam współczesnych, zaczęli poczynać sobie bardziej drapieżnie! Dzisiaj rządzą całym światem!

Od samego początku celem ich było zniszczenie Chrześcijaństwa i zastąpienie go demokracją, którą ja nazywam religią Szatana, inni nazywają ją "wolnością"! (?) To był cały proces! Z czasem udało im się zamienić Chrześcijaństwo na Zachodzie w demokratyczną papkę głupoty wszelkiej! Tak! Europa Zachodnia już od dawna przestała być chrześcijańską! O to chodziło Żydom! Problem jednak mieli i mają z Polską, tą nie pokorną, chrześcijańską Polską, katolicką Polską! Czego oni się już nie imali, żeby zabić w Polakach wiarę w Boga! Próbowali faszyzmu, komunizmu, "dobrowolnej" banicji, rozpustnej demokracji aby zdeprawować Polaków i odciągnąć ich od Boga! I ciągle nic! Polak to taki niereformowalny jest, że to ich aż boli!

Gdy to wszystko już zawiodło, to teraz ostatnią ich szansą, aby położyć Chrześcijaństwo są muzułmanie! Sprowadzają ich do Europy masowo (Soros), aby ich rękami zadać ostateczny cios znienawidzonemu Chrześcijaństwu, którego ostatnim bastionem w Europie jest Polska! I to Polska ponownie bronić będzie Imienia Bożego i w Jego imię zwycięży!

Nie bez przyczyny Bóg da Polsce prawdziwego Prezydenta w słusznym czasie, w czasie gdy wróg zagraża ludowi Bożemu, zagraża Chrześcijaństwu! Nie bez przyczyny wspierać go będzie armią prawicową, armią zachowującą jeszcze morale i inne wartości z górnej półki, jak: Bóg, honor, Ojczyzna!

Tych trzech wartości chciano i nadal chcą nas pozbawić, ponieważ są one przeszkodą na drodze do całkowitego zdeprawowania i zdemoralizowania świata chrześcijańskiego i utworzenia nowego porządku światowego, w którym człowiek nie będzie już miał żadnej wartości, a tym bardziej wolności, czy praw jakichkolwiek oprócz służenia Bestii! (sic!)

Po stronie Boga, czyli po stronie Mądrości

Bez marzeń trudno byłoby dzisiaj żyć! I mam tu na myśli realne marzenia, to znaczy, stawianie sobie możliwych do zrealizowania celów, a nie mrzonki, bo to jednak i moim zdaniem, jest zasadnicza różnica! Marzenia są po to aby je spełniać, a mrzonki to jest CUŚ nierealnego, nieosiągalnego!

Polski Naród nie jest durny, tylko chwilowo otumaniony! No wiesz, to jest, ciągle jeszcze, taki stan zauroczenia Zachodnim g.wnem! Trudno jest się dziwić, wielu ludzi przecież nigdy po świecie nie jeździło i dlatego nie ma wyobrażenia jak tak naprawdę ten świat na zewnątrz ich własnych progów wygląda! Właśnie dlatego można łatwo wmawiać im różne bajki o zachodnim "Raju" ("wolności" w nim panującej i "demokracji"), który w rzeczywistości nie istnieje i rozbudzać w nich nie osiągalne marzenia, czyli sterować nimi po przez puste obietnice stworzenia czegoś podobnego w ich krajach, czego człowiek zwyczajnie stworzyć nie jest w stanie - chodzi mi o Raj!

Między innymi to, moim skromnym zdaniem, przywiodło do tego osławionego "Raju! - Zachodu, mlekiem i miodem spływającym (?), tylu zwolenników ideologii Mahometa! Ideologii, bo przecież nie wiary w Boga! Bóg nie ma na imię Krwiożerca, ani Tyran! Ci ludzie zostali oszukani, zwabieni pustymi obietnicami Merkel - Szatanicy, jak muchy na lep! Opuścili swoje domostwa i zostali sprowadzeni do Europy, która nie ma im nic do zaoferowania!

Jak mi się wydaje, w zupełnie innym celu ich sprowadzono, niż tylko jako tanią siłę robaczą i "przyszłość!(?) starzejącej się Unii, jak to chce się nam wmówić! Jestem też pewna, że wielu z tych nowych przybyszy nawet nie jest świadoma tego, do czego zostanie wykorzystana, podobnie zresztą było, w swoim czasie, z Polakami, ostatnimi Mohikaninami Chrześcijaństwa, że tak powiem, niechcianego i przeszkadzającego dzisiejszym globalizatorom świata! Jak więc widać naiwność i wiara w bajki, jest nie tylko przywarą Polaków!

Polacy dali się nabrać na otwarte granice dla ich ponoć dobra! Dzisiejsza inwazja islamska wydaje się być, przynajmniej dla mnie i po głębszym zastanowieniu się czymś podobnym do "inwazji" Polaków na Zachód po obaleniu komunizmu w Polsce. Te masy ludzkie dały się nabrać na otwarte dla nich granice "Raju"! To jest, moim zdaniem, początkiem końca ideologii islamskiej!

Dzieje się tak dlatego, że islam nigdy nie był religią a jedynie ideologią, podobnie jak komunizm, wymyśloną przez człowieka na zgubę drugiego człowieka. Dowodem na to jest okrucieństwo jakie tym ideologią towarzyszy od samego początku ich powstania! Proszę zauważyć , że ideologie te, zarówno jedna, jak i druga, mają na celu walkę głównie z wiarą w Boga, czyli z Chrześcijaństwem! To jest to, co im przyświeca! Komunizm przegrał tę walkę, przegra ją i druga ideologia, ponieważ jako taka nie ma ona nic wspólnego z Bogiem, poza tym, że jest Jego wrogiem, wrogiem Jego wyznawców!

Teraz do sedna: Polacy nie są durnym Narodem i nigdy nie byli! Polacy stoją ciągle jeszcze po stronie Boga, czyli po stronie Mądrości, pomimo chwilowego otumanienia fałszywym blaskiem Zachodu i jego chorymi ideami! Zwolennicy nowego porządku zdają sobie sprawę z tego, dlatego tak zwalczają nasz Naród na różne możliwe sposoby i tak bardzo się pieklą! Ja to widzę! Właśnie dlatego moja wiara w to, że tym razem DAMY RADĘ i przezwyciężymy coraz bardziej panoszące się zło jest nie podważalna! Zmiana, ta zmiana, w dzisiejszej rzeczywistości nie tylko Polski, ale i Europy, jest nie tylko potrzebna, ale i konieczna! Bóg dał Polsce prawdziwego Prezydenta w słusznym czasie, nie mam więc powodu, aby nie wierzyć, że da mu też wsparcie! Tym wsparciem będą tym razem właściwi ludzie na właściwych stanowiskach! Tak nam dopomóż Bóg!

piątek, 3 kwietnia 2015

Może moje "filozofowanie" ma jakiś sens?


Coraz bardziej jestem przekonana o tym, że historię piszą zwycięzcy, dlatego poszukuję, sprawdzam i dociekam. To co piszą różni profesorowie historii na temat różnych dziejów historycznych naszego Kraju jest bardzo ważne, ale uważam, że nie można ślepo wierzyć we wszystkie spisane przez nich relacje, chyba, że są one wyraźnie udokumentowane. Natomiast jeżeli chodzi o ich osobiste konkluzje na temat opisywanych przez nich wydarzeń, to moim zdaniem są one już podyktowane ich punktem widzenia z perspektywy poglądów i przekonań jakich byli oni przedstawicielami, wyznawcami.

Często zadaję sobie pytanie: czy w zdarzeniach historycznych jest w ogóle możliwe obiektywne spojrzenie na nie? Czy obiektywny opis jakichkolwiek wydarzeń historycznych jest możliwy? Gdy np. weźmiemy pod uwagę opis wielu świadków tego samego wypadku, to często możemy odnieść wrażenie, że każdy z nich mówi jakby o zupełnie innym wydarzeniu. Dzieje się tak dlatego, że każdy ze świadków patrzył na wypadek pod różnym kątem i chociaż widzieli to samo zdarzenie, to jednak inaczej. Nie można też wtedy kategorycznie stwierdzić, że któryś ze świadków kłamie, bo faktem jest, że widzieli to samo aczkolwiek każdy inaczej to odebrał, przeżył, każdy z punktu własnego widzenia i położenia. Wniosek stąd taki, że prawda może być, a nawet jest zawsze wielowymiarowa.

Świetnie może to zobrazować np. mecz piłki nożnej, w którym jedna drużyna wygrywa. Zwycięzcy przeżywają swój sukces euforycznie i zapisują datę meczu w swojej pamięci jako radosny dzień, dzień tryumfu, natomiast dla pokonanej drużyny i jej fanów będzie to porażka, dzień klęski. Dla pierwszych wszystko jest oczywiste, dla drugich już nie, ponieważ ci drudzy - przegrani będą się starali dociekać co było przyczyną ich porażki? Co mogli zrobić by jej uniknąć, a czego nie zrobili? Kto ponosi winę za niepowodzenie meczu?

Myślę, że z historycznymi wydarzeniami jest podobnie. Zdaję sobie sprawę z tego, że to co tu piszę jest moją subiektywną, być może nieudolną próbą spojrzenia na sprawy. Staram się jednak robić to w sposób  niezależny, trzeźwy i realny, bez opowiadania się po którejkolwiek stronie, no! - może jedynie po stronie najdroższego mi Narodu polskiego, ale też i z punktu widzenie jego tragicznej historii. Przecież ktoś, kto jest Polakiem, a ma inny pogląd niż mój, nie przestał być dla mnie Polakiem tylko z tego powodu, że myśli inaczej.

Może to naiwne, ale wychodzę z założenia, że wszystkim Polakom zawsze chodziło i chodzi jedynie o dobro naszego Kraju, o nasze dobro. Może się to wydawać komuś niepotrzebnym grzebaniem w oczywistej oczywistości, jednak, czy każdy medal nie posiada dwóch stron? To co dla jednych jest oczywistą oczywistością, dla innych już nią nie jest. Może moje "filozofowanie" ma jakiś sens? Może wcale nie taki głupi i naiwny, bo poszukujący nowego spojrzenia na sprawy dotyczące nas Polaków. Hmmm ..........!? Tym sensem, moim zdaniem, może być chęć nie dopuszczenia do coraz głębszego dzielenia się Polaków, które to dzielenie się jest niewątpliwie zgubnym dla naszego Narodu.

Ktoś, kiedyś powiedział:

"Polacy zawsze w tych warunkach w jakich im przyszło żyć robili co mogli dla Polski", np. po IIWŚ odbudowywali ją gołymi rękami i ze śpiewem na ustach z gruzów, a potem rozbudowywali ją na miarę swoich możliwości. Tego faktu nie da się ukryć, ani mu zaprzeczyć. To za czasów PRL-u usunięto powojenne gruzy i odbudowano jedne a zbudowano od podstaw drugie fabryki zapewniające może powolniejszy niż na Zachodzie, ale jednak rozwój naszego Kraju.

Gdzie dzisiaj one są?


Może wszyscy ludzie nie mieszkali w pałacach i nie jeździli mercedesami, ale czy na Zachodzie wszyscy to robili, czy robią to teraz w czasach nam obecnych? Nie! Może nie dorównywaliśmy pod wieloma względami Zachodowi, ale też i Zachód nigdy nie był tak zniszczony i splądrowany podczas IIWŚ, ograbiony ze wszystkiego jak była Polska i nie musiał wszystkiego odbudowywać od podstaw, łącznie z inteligencją wybitą w pień w naszym przypadku zarówno przez Niemców, jak i przez Ruskich. Na dodatek alianci, zaraz po wojnie opuścili nas, a wspomogli Niemców (chociaż to oni wywołali IIWŚ) w odbudowie powojennych zgliszczy tak, że Niemcy, które przegrały wojnę mogły od razu się rozwijać i iść do przodu. (sic!)

W moich oczach wygląda to tak, jakby ZBRODNIARZE WOJENNI - NIEMCY zostali nagrodzeni za swoje zbrodnie dokonane na Narodach, głównie żydowskim i polskim podczas IIWŚ. Na dodatek jeszcze, dzisiaj cała Europa padła przed nimi na kolana i oddała się Niemcom jak nie przymierzając tania dziwka nie mająca szacunku ani dla siebie, ani dla swoich przodków poległych w walce z niemieckim okupantem. ZBRODNIA BYŁA, natomiast KARA NIE! TA STAŁA SIĘ DLA ZBRODNIARZY NAGRODĄ!! Czy można się dziwić, że ŚWIAT SIĘ ŚMIEJE? Że ZŁO nazywa DOBREM, a DOBRO ZŁEM?

Za czasów PRL-u, moim zdaniem, tak jak i w czasie zaborów, czy w czasie międzywojennym, Polacy w przeciwieństwie do swoich rządów, z małymi wyjątkami, robili co mogli dla swojego Kraju, który kochali. Przecież wszyscy nie byli komunistami! A nawet jak niejedni nimi byli, to może jedynie dlatego, że była to konieczność, by móc pod "czerwonym płaszczem", najpewniejszym kamuflażem wówczas, działać na rzecz Polski, co jak wszyscy już wiemy zaowocowało w końcu obaleniem "komunizmu" (w cudzysłowie, bo wszystko wskazuje na to, że prawdziwego komunizmu o jakim pisał Marks jeszcze nie było). Szkoda tylko, że odbyło się to bardziej spontanicznie niż planowo, dlatego, że przez to, w tym przełomowym okresie Polacy nie mieli konkretnego pomysłu na to, co dalej będzie z Polską? Ten brak pomysłu na Polskę otworzył furtkę post-komunistom, takim jak np. BOLEK i jego ferajna i doprowadził nasz kraj zamiast do większego rozkwitu, do jego gospodarczej (likwidacja przemysłu), ekonomicznej (niebotyczne długi), politycznej (rządzenie na szkodę własnego Narodu) i moralnej (szerząca się patologia różnego rodzaju) RUINY.

Znowu wrócę do stwierdzenia: "Polacy zawsze w tych warunkach w jakich im przyszło żyć robili co mogli dla Polski.". Moim zdaniem, to jest prawda! W czasie PRL-u robili co mogli dla swojej Ojczyzny w tych warunkach w jakich przyszło im żyć, Powstańcy Warszawscy i AK-owcy robili to samo dla swojej Ojczyzny w czasie II Wojny Swiatowej, w tych warunkach w jakich przyszło im żyć, a więc pod okupacją niemieckiego agresora z jednej strony, a rosyjskiego "dobrego wujka" - oszusta, z drugiej? Nawiasem mówiąc, gdyby Niemcy nie zdradzili Sowietów, to dzisiaj już by nie było ani jednego Polaka, śmiem przypuszczać, znając pazerność i okrucieństwo tych dwóch wrogich nam Narodów. "Polacy zawsze w tych warunkach w jakich im przyszło żyć robili co mogli dla Polski.", Polacy ale nie rządzący Polską, ponieważ ci zaprzepaścili naszą na powrót wydawałoby się odzyskaną na moment niepodległość!
Wystarczy wspomnieć w tym miejscu zdradę Polski i Polaków przez Sikorskiego w Berlinie, albo wyrazne działanie Tuska na szkodę naszego Narodu i Kraju. "POLSKOŚĆ, TO NIENORMALNOŚĆ!"(sic!) Czy tak wypowiada się premier o kraju, którego jest przedstawicielem? Czego dobrego mógł spodziewać się naród pod rządami takiego premiera?

Jeżeli dla Polaka Polskość ma być nienormalnością, to co dla Polaka ma być normalne? EUROPEJSKOŚĆ? A może NIEMIECKOŚĆ? Czyżbyśmy wcześniej nie byli Europejczykami? Jeżeli nimi byliśmy, co jest niezaprzeczalnym faktem, to o co chodzi z tą miłością do Europy, większą niż do własnej Ojczyzny?

Po co walczyliśmy z Hitlerem? Mogliśmy od razu poddać się Niemcom i w ten sposób zaoszczędzić wiele istnień ludzkich, a może i nie? Może NIEMIECKIE OBOZY KONCENTRACYJNE, tak jak i RUSKIE istniały by do dzisiaj i każdy kaleka, Żyd, Polak, czy Rom, każdy dzisiejszy dumny ze swojej orientacji i chwalący się nią homoseksualista miałby "zaszczyt" pracować w nich o kromce suchego chleba i ginąć dla "ukochanej" trzeciej rzeszy niemieckich i żydowskich (Hitler i jego żydowska armia) wampirów rządnych krwi ludzkiej? Może wtedy pozbawiono by nas całkowicie człowieczeństwa (bo po co nam ono?) do czego sami w dobie obecnej dążymy i jako, nie jak dzisiejsi, drugiej kategorii Europejczycy - dobrowolni niewolnicy, ale jako "pod ludzie" bylibyśmy "szczęśliwsi", bo pracowalibyśmy dla naszych oprawców za darmo i w nagrodę osiągalibyśmy wiek emerytalny (czytaj stan spoczynku - śmierć) w wieku 30 lat, a nie 67. To dopiero byłaby oszczędność dla całej Europy, nie mówię już nic o Niemczech. Żaden kryzys - sztuczny, czy prawdziwy - by jej nie groził. Pytam się więc, ja, digitalowy dziecior - po co to wszystko było, cała ta walka z hitlerowcami, sowietami, o wolność i demokrację, gdzie jest w tym wszystkim sens i logika, skoro dzisiaj mamy się wyrzec własnej historii? Skoro dzisiaj mamy się wstydzić naszej "nienormalnej" Polskości (opinia Tuska-premiera Polski) i zapomnieć o patriotyzmie?

Czy naprawdę i dosłownie wszystko było złe w socjalistyczno-komunistycznej Polsce?
Ludzie napotykani przeze mnie, z którymi rozmawiam na temat PRL-u wcale nie są tego tacy pewni, szczególnie ci, którym ostatnie zmiany społeczno-gospodarczo-polityczne znacznie pogorszyły życie, ba sprowadziły ich do życia w nędzy, bez jakichkolwiek widoków na lepsze jutro, mimo iż pracują od świtu do nocy i ponad siły. Ja sama, coraz częściej zastanawiam się, czy jakikolwiek wysiłek dla celów wyższych ma jakikolwiek sens, skoro ludzie z taką łatwością skreślają osiągnięcia swoich przodków w dążeniu ku lepszej przyszłości swoich potomnych? Skoro dzisiaj ich potomni tańczą w przenośni i dosłownie na grobach swoich bohaterów? 

Tak sobie myślę, że gdyby Bóg chciał, aby ludzie byli jednym narodem, to przy budowie Wieży Babel nie pomieszał by im języków. Wg mnie, to człowiek chce panować nad drugim człowiekiem na jego zgubę i dlatego wymyślił globalizację, co moim zdaniem, podobnie jak wieża Babel nie podoba się Bogu, ani coraz bardziej zawiedzionym tym dziwadłem XXI w ludziom. Właśnie dlatego wydaje mi się, że koniec ludzkich, pazernych systemów jest już blisko. Pastwienie się jednych ludzi nad drugimi dobiega końca, sądząc z tego jak całe Narody coraz częściej wychodzą "ludzkim tsunami", jak to ktoś, kiedyś słusznie zauważył, na ulice świata, by pokazać swoje niezadowolenie i dezaprobatę dla "demokratycznych" rządów, o które sami kiedyś walczyli wierząc, że przyniosą one im sprawiedliwość, bezpieczeństwo i spodziewany dobrobyt. Wychodzi na to, że ludzkość spotkało kolejne rozczarowanie. A może uwierzyli nie temu, komu/czemu trzeba?
 

czwartek, 2 kwietnia 2015

Wojtek

Opowieści o Misiu-Wojtku, żołnierzu Armii Andersa słyszałam już kilkanaście lat temu, od mojego dziadka.

Tak się składa, że brat mojej babci był żołnierzem w Armii Andersa, z którą przeszedł cały szlak bojowy. Nigdy nie wrócił do kraju z powodu zajęcia go przez komunistów, a po wojnie ożenił się z Angielką i zamieszkał w Londynie. Tam, jako wierny katolik i Polak zawsze wspierał Polaków pomagając nowo przyjezdnym do Anglii ziomkom zadomowić się i rozpocząć nowe życie na obczyźnie. Za swoją charytatywną pomoc i postawę otrzymał medal od samego Papieża JPII.

Do 1990 roku nie kontaktował się z rodziną w Polsce z obawy przed represjami jakie mogłoby to na nią sprowadzić. Rodzina również musiała milczeć zarówno o nim, jak i o swoim pochodzeniu. Całym sercem nie ufał komuchom, nawet po roku 1989 nie uwierzył w Polski całkowitą wolność od bolszewii. Mówił: "Posprzątanie wymaga czasu, może ty dziecko doczekasz się, może twoje dzieci." Gdy patrzę na dzisiejszą rzeczywistość w naszym kraju, to widzę i coraz bardziej jestem o tym przekonana, że dziadek miał rację.

Nigdy osobiście nie spotkałam dziadka. Gdy to byłoby możliwe, on już nie żył. Jednak przez jakiś czas, przed jego śmiercią, często rozmawialiśmy przez telefon. Wtedy, poraz pierwszy usłyszałam od niego o dzielnym żołnierzu- Misiu Wojtku. Nigdy też nie zapomnę jego ciepłego, serdecznego i ciągle o młodym brzmieniu głosu i tych wspaniałych rozmów przepełnionych jego tęsknotą i miłością do kraju. Podsyciły one również i moją miłość do, jak dziadek zwykł mówić: "Mateńki jedynej", "Ojczyzny najmilszej" i tego już nic i nikt nie zmieni.

Dziadunio był wspaniałym człowiekiem, a przy tym nieskończenie skromnym. Przeżył bardzo wiele i złego i dobrego - jak sam mówił o swoim niebanalnym, pełnym wydarzeń życiu: "Wszystko dziecino, co mnie spotkało i co przeżyłem złego i dobrego miało swój sens, niczego nie żałuję. To złe formowało mnie na człowieka równie mocno, jak i to, co było w tych trudnych czasach dobre. Człowiek dotknięty tylko złem nie rozumie ani Boga, ani sensu istnienia człowieka. Człowiek pamiętający tylko zło staje się wrakiem, niszczy sam siebie, lecz człowiek nie pamiętający zła niszczy nie tylko siebie, bo pozwala złu odradzać się ciągle i na nowo."

Na moje stwierdzenie, że nawet sobie nie wyobrażam okrucieństwa wojny, odpowiedział: "Najgorszym w czasie wojny było oderwanie od najbliższych, oderwanie od wszystkiego, co sercu było najmilsze, tułaczka, która wydawało się nie ma końca. Tęsknota, gorsza od głodu i krwawiących stóp, sprawiała ból okrutny i nieustanny tam na wojnie, a nadzieja, że kiedyś ......., dodawała sił do walki nie tylko z wrogiem, ale i o przetrwanie, o mimo wszystko zachowanie człowieczeństwa. Nadzieja i nasz Miś!" I tu rozmowa na chwilę zeszła na Misia Wojtka ..., "który był dla żołnierzy wszystkim tym czym były utracone więzi z bliskimi, ich rodzeństwem, rodzicami, kolegami, przyjaciółmi, kompanem pomagającym nie tylko zachować ludzkie uczucia, ale i okazywać je mimo wojny. Misia kochali wszyscy, bez wyjątku. Dbali o niego i czerpali siły z tej niezwykłej przyjaźni nie tylko żołnierze z kompanii Misia Wojtka, ale cała Armia Andersa czerpała siły z opowieści o nim." - tak mówił mój dziadek.

"Po wojnie, powoli wszystko wracało na swoje miejsce, tylko żołnierz-tułacz, taki jak ja nie mógł. Tęsknota nadal toczyła takiego i czasami stawała się bólem nie do zniesienia. Wierz mi kochanieńka, to było i jest najgorsze. Nikt nie może być szczęśliwym, żyjąc w oderwaniu od swoich najbliższych i tego co sercu jest najdroższe, od swojej Ojczyzny, tożsamości każdego człowieka." - i tu dziadek zacytował fragment z inwokacji "Pana Tadeusza":

"Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie.
 Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
 Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
 Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie."


Pamiętam, jak coś chwyciło mnie za serce, jak bardzo się wtedy wzruszyłam. Dziś rozumiem, że dziadek wlewał w moje serce niezwykłą miłość, niezwykłą, bo niesamolubną do ziemi, w której on zostawił swoje korzenie, swoją młodość i ciągle bijące dla niej serce.
Cieszył się, że nareszcie odnalazł rodzinę i mógł nawiązać z nią kontakt. Już od pierwszych wypowiedzianych słów poczuliśmy zarówno ja, jak i dziadek wzajemną bliskość i sympatię. Rozmowy nasze od pierwszej chwili sprawiały wrażenie jakbyśmy się znali od dawna. Ja szczebiotałam, on słuchał, potem on mówił, ja zamieniałam się w słuch.

Obiecał: "Jak dożyję i jak zdrowie mi na to pozwoli, to przyjadę odwiedzić Mateńkę w przyszłym roku, latem. Porozmawiamy sobie wtedy do woli, dziecinko, oj będziemy mieli o czym!"
Mówił oczywiście o Polsce, którą zawsze tak czule nazywał. Niestety, zmarł na początku roku planowanych odwiedzin u Mateńki, za którą tak bardzo tęsknił. Z tą tęsknotą i miłością do Ojczyzny żył i umarł i z nią został pochowany na brytyjskiej, obcej ziemi, tak jak i wielu innych wspaniałych, naszych polskich chłopców i ich przyjaciel Miś.

Dziadek miał mi dużo więcej do opowiedzenia i przekazania i chociaż nie zdążył, to jednak przekazał mi coś, co nie ma ceny, przekazał mi swoją miłość do Ojczyzny, do Mateńki, pokazał jej wartość, pomógł mi zrozumieć sens tej niezwykłej i jedynej w swoim rodzaju miłości i zaszczepił w moim sercu wartości, które nie mają sobie równych i to jest mój największy spadek po nim. Dla mnie dziadek nie umarł, będzie też z pewnością żył dla moich potomnych, zadbam o to.

niedziela, 29 marca 2015

Moim zdaniem

W moich rozmyślaniach na temat czasu II wojny światowej nie mam na myśli zapomnienia naszej tragicznej historii, ale wybaczenie sobie nawzajem jako Naród, złych wyborów i doborów swoich sojuszników, licząc przecież na ich pomoc w osiągnięciu niepodległości, o którą sądzę chodziło naszym przodkom zarówno tym z AK, jak i tym z AL.
Moim zdaniem jedni i drudzy zostali oszukani w tym względzie - jedni przez Sowietów, drudzy przez aliantów, którzy między sobą i za naszymi plecami dokonali przetargu i zahandlowali naszym Krajem i Narodem kierując się tylko i wyłącznie swoimi interesami i korzyściami. Potraktowali nas i nadal traktują jedynie jako walutę przetargową ...


Niektórym jest trudno odnaleźć "wielowymiarowość" prawdy w kwestii KATYNIA. Dla mnie natomiast jest oczywistym to, że supermocarstwa od zawsze rozgrywały swoją "partyjkę pokera" - stawką której była i jest dominacja jednych nad drugimi - posługując się przy tym zasadą "Dziel i rządź", czyli szafowaniem losami różnych narodów zastępujących w ich rozgrywkach pokerowych monetę. Te ich szatańskie rozgrywki miały i mają na celu tylko i wyłącznie powodzenie ich własnych interesów. Tak było również w sprawie KATYNIA. Prawda więc nie tylko może być, ale na pewno jest wielowymiarowa o czym pisałam i co podtrzymuję.


To, co dla jednych jest oczywistą oczywistością, dla innych już nią nie jest. Na przykład dla mnie oczywistą oczywitością jest to, że ten SZARY PRL został stworzony i KOMUNIZM w nim narzucony Polakom zarówno przez Stalina, jak i Churchilla i Roosevelta. Nasz tragiczny los zawdzięczamy zatem, moim zdaniem, nie tylko Sowietom, ale i aliantom, którzy są na równi z Sowietami odpowiedzialni za zbrodnie dokonywane na polskim Narodzie zarówno w czasie IIWŚ, jak i przez długi okres po jej zakończeniu. Pierwsi z wymienionych byli zbrodni tych sprawcami, drudzy ich wspólnikami ponieważ dla własnych interesów świadomie przymykali oczy i nawet robili wszystko by zataić takie zbrodnie jak np. LUDOBÓJSTWO w KATYNIU.


Przyznanie się Amerykanów do znajomości prawdy o ZBRODNI KATYŃSKIEJ od samego początku i jej tuszowaniu ze względów politycznych, podobnie jak i próby zakłamywania prawdy o NIEMIECKICH OBOZACH KONCENTRACYJNYCH nazywając je "polskimi" jest dowodem na to, że historię ciągle się zakłamuje i że robią to politycy supermocarstw, mający na uwadze jedynie swoje własne interesy, przy pomocy jednostronnie patrzących historyków: "


"... Kiedy Rząd Polski w Londynie zażądał, aby zbrodnię katyńską wyjaśnił Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Związek Radziecki zerwał w 1943 r. stosunki dyplomatyczne z Polską. Rządowi amerykańskiemu nie było na rękę zerwanie stosunków dyplomatycznych między Polską a Związkiem Radzieckim, toteż próbował złagodzić sytuację. Zarówno sekretarz stanu USA C. Hull, jak i jego zastępca S. Wells dali do zrozumienia ambasadorowi RP w Waszyngtonie Janowi Ciechanowskiemu, że rząd USA ma poważne zastrzeżenia do sposobu prowadzenia przez rząd polski sprawy Katynia. "Waszyngton i Londyn - pisał na ten temat prof. E.J. Rozek - głównie troszczyły się o zachowanie jedności sojuszniczej. Alianci zachodni, chociaż poruszeni wielką tragedią w Katyniu, byli niezadowoleni, że Polacy zwrócili się z apelem do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża". Prezydent Roosevelt depeszował 26 kwietnia 1943 r. do Stalina: "Całkowicie rozumiem Pana problemy, jednocześnie żywię jednak nadzieję, że w obecnej sytuacji może Pan znaleźć sposób, aby posunięciem swoim nadać charakter raczej chwilowego zaniechania rozmów z Rządem Polskim na emigracji w Londynie aniżeli kompletnego zerwania stosunków dyplomatycznych między Związkiem Radzieckim a Polską. Nie mogę uwierzyć, aby Sikorski w najmniejszej nawet mierze współpracował z hitlerowskimi gangsterami. Moim zdaniem popełnił on jednak błąd, odwołując się w tej właśnie sprawie do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Ponadto skłonny jestem sądzić, że Premier Churchill znajdzie sposób i przekona Rząd Polski w Londynie, by w przyszłości działał z większym rozsądkiem". Ambasador Stanów Zjednoczonych przy rządzie polskim w Londynie, Anthony J. Drexel Biddle, był zdania, że


Sikorski został postawiony


w trudnej sytuacji przez antyradziecko nastawionych polityków ze swego gabinetu, przede wszystkim przez ministra informacji Stanisława Kota. Zdaniem Biddle'a komunikat rządu polskiego zwracający się do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) z prośbą o zbadanie sprawy katyńskiej został opracowany z inicjatywy Kota i przekazany przez niego Sikorskiemu telefonicznie w momencie, gdy premier był "zmęczony i chory". Sikorski początkowo wyraził zgodę na opublikowanie komunikatu, później jednak po zastanowieniu się, chciał wstrzymać jego ogłoszenie, ale było już za późno. Kot działał szybko i przekazał prasie tekst.
Bliski współpracownik Roosevelta Sumner Welles, który 26 kwietnia przyjął Ciechanowskiego, krytycznie ustosunkował się do tej decyzji polskiego rządu, wychodząc z założenia, że MKCK nie jest w stanie wnikliwie zbadać sprawy na obszarze kontrolowanym przez Niemców i na podstawie dostarczonych przez nich materiałów. Welles był zdania, że rząd polski decydując się na ten krok, stworzył podstawę do zerwania stosunków dyplomatycznych, jego publiczne wystąpienia w tej sprawie utrudniają Rooseveltowi interwencję w Moskwie zmierzającą do naprawienia stosunków między stroną polską i radziecką w drodze dyplomatycznej. Podobny pogląd reprezentował Averell Harriman, który 1 maja 1943 r. spotkał się w Londynie z Sikorskim. "Zadałem mu brutalne pytanie - wspomina Harriman - dlaczego zwrócono się z apelem do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, i oświadczyłem, że niezależnie od tego, czy oskarżenia Niemców okażą się prawdziwe, czy fałszywe, oświadczenie strony polskiej będzie miało katastrofalny skutek w Moskwie".
Jak wynika z przytoczonych dokumentów, Stany Zjednoczone nie były zainteresowane utrzymaniem napięcia między Polską a Związkiem Radzieckim, ale też nie były w czasie wojny zainteresowane wyjaśnieniem, kto ponosi winę za zbrodnię katyńską. Naciskały nawet na rząd polski w Londynie, aby wyciszył swe polemiki ze Związkiem Radzieckim i posądzeniem ZSRR o zbrodnię katyńską. Kłamliwe wypowiedzi Stalina w Waszyngtonie przyjmowano za dobrą monetę, byleby tylko nie narazić na szwank współpracy w ramach Wielkiej Koalicji. Priorytetem dla Roosevelta było utrzymanie Związku Radzieckiego w koalicji i wszystko, co zagrażało spoistości koalicji, traktowane było jako sprzeczne z ówczesnym interesem amerykańskim. Ówcześni politycy amerykańscy uważali, że takim problemem grożącym współpracy alianckiej w czasie II wojny światowej są napięcia między Polską i Związkiem Radzieckim. Dlatego Waszyngton był gotów tolerować fałsz propagandy radzieckiej, a nie pomagać w dociekaniu prawdy w sprawie mordu na polskich oficerach.
Polonia amerykańska bezskutecznie domagała się od rządu amerykańskiego zaangażowania w wyjaśnienie zbrodni katyńskiej. Ale Waszyngton nie podejmował żadnych działań wobec Moskwy w celu dotarcia do prawdy. Rząd USA wolał wówczas akceptować radziecką wersję zbrodni katyńskiej. Tę postawę władze amerykańskie utrzymywały także w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. ..."
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jak-amerykanie-tuszowali-prawde-o-katyniu
Twierdzenie, że medal ma tylko jedną stronę jest błędne samo w sobie i cuchnie fałszem. To tak jakby przy dzisiejszym rozwoju wiedzy i namacalnych dowodach nadal twierdzić, że Ziemia jest płaska i że spoczywa na grzbietach trzech słoni.
Kierowanie rozmowy na te tory jest bez sensu, ponieważ wszyscy już dzisiaj wiedzą, że Słońce stoi w miejscu, że Ziemia była i jest okrągła, Księżyc wokół Ziemi się kręcił i kręci, a razem z nią wokół Słońca od zawsze, zanim jeszcze tę oczywistą prawdę zrozumieliśmy.
Gdy ktoś zarzuci jednostronnie patrzącym, że daremny jest ich trud i bez sensowne udowadnianie jednostronności medalu, bo przecież Ziemia jest okrągła i wokół własnej osi się kręci zataczając przy tym ogromne koło dookoła Słońca - nazwą go kłamcą i sprzeniewiercą, heretykiem i kolaborantem, ponieważ podważył ich użyteczność w tym co robią, ich skamieniałą pamięć i inteligencję bez wyobraźni.
BÓG, HONOR, OJCZYZNA, to nie tylko frazesy, to są wartości nie do podważenia. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie niezbędne, aby nasz Naród mógł zachować swoją tożsamość i przetrwać.
Różnica zdań, to rozwój, jedność Narodu, to gwarancja jego trwania mimo zniewolenia państwa.

sobota, 28 marca 2015

Pochodzenie Hitlera i jego żydowska armia

Różne jednostki Waffen SS nie są w tej chwili tematem moich rozważań. Tematem tym natomiast jest żydowskie pochodzenie Hitlera i jego żydowska armia w liczbie co najmniej 150 tysięcy żołnierza, biorąca czynny udział we wszystkich zbrodniach hitlerowców w czasie IIWŚ - jak to mogło być możliwe? Temat ten jest o tyle ciekawy dla mnie, że Hitler, który sam był Żydem i pałał taką nienawiścią do Żydów, że stał się ich największym prześladowcą w dziejach całej historii ludzkości, który tępił Żydów jak stonkę, w tym samym czasie tolerował obok siebie tych znienawidzonych Żydów w roli żołnierzy.

Inne jednostki Waffen SS, nie wzbudzają już takiej kontrowersji ponieważ wszystkim jest wiadome, że w każdej prowadzonej wojnie są tak zwani najemnicy z różnych stron świata, którzy - można powiedzieć - uważają wojowanie za swoje rzemiosło, bo po prostu lubią zabijać i dlatego w konfliktach wojennych stają po jednej lub po drugiej stronie. Obrali sobie taki styl życia, nie koniecznie mający związek z ich przekonaniami politycznymi. Żydowska armia Hitlera różni się tym od innych jednostek Waffen SS, że służyła Hitlerowi do zabijania swoich, czyli Żydów i to mimo iż Hitler niby oficjalnie nie tolerował Żydów w ogóle, a co dopiero w swojej armii.

"Krewni Hitlera odnalezieni"

Waldemar Kowalski

"Dwóch Belgów: historyk Marc Vermeeren i dziennikarz Jean-Paul Mulders poinformowali opinię publiczną, że udało im się zidentyfikować 39 żyjących krewnych Hitlera. Vermeeren, z zamiłowania geneaolog, od dawna zajmuje się ustalaniem rodowodu dyktatora. Aby tego dokonać zgromadził do tej pory ponad 500 biografii i 20 tys. dokumentów, w tym jego akt narodzin.

Dzięki długotrwałym poszukiwaniom belgijskim badaczom udało się dotrzeć do kodu DNA Hitlera i porównać go z próbkami materiału genetycznego pozostawionymi na: niedopałkach papierosów znalezionych w małej wiosce w Dolnej Austrii, papierowej serwetce z restauracji typu fast-food w USA i pieczęci listów wysyłanych ponad 30 lat temu z terenów północnej Francji. Analiza badawcza wykazała pokrewieństwo 39 ludzi z wodzem III Rzeszy.

Trzech z wszystkich, żyjących do dziś, odnalezionych krewnych führera to bracia mieszkający obecnie w Long Island. Posługują się oni nazwiskiem Stuart-Houston i są najprawdopodobniej prawnukami ojca Adolfa, Aloisa Hitlera. Louis i Brian pracują jako ogrodnicy, natomiast Alexander jest emerytowanym psychologiem. Dotarcie do rodzeństwa Stuart-Houston było bardzo trudne ze względu na fakt, że do tej pory unikali oni jakiejkolwiek rozmowy na temat wstydliwej działalności ich "sławnego" krewnego. Mulders powiedział, że wszyscy wymienieni bracia uzgodnili między sobą, że nie będą mieć dzieci, aby wymazać pamięć o Hitlerze.

W Dolnej Austrii, a więc niedaleko od miejsca narodzin Hitlera, mieszkają pozostali zidentyfikowani krewni dyktatora. Mimo tego, iż za sprawą najstarszych z nich zmieniono nazwisko na Hüttler (te, którym posługiwał się dziadek Hitlera, Johann Georg), nie udało im się ukryć przed belgijskimi badaczami, którzy podkreślili: mieszkańcy regionu Waldviertel są odległymi krewnymi Hitlera, i, co za tym idzie, wielu z nich nawet nie wie o tym, że ich nazwisko jest w rzeczywistości modyfikacją nazwiska führera. Ponadto, jak zaznaczył Vermeeren, żaden z nich nie jest nawet do niego podobny.

Hitler, przynajmniej według oficjalnej wersji historii, nie pozostawił po sobie żadnego potomstwa. Wiadomo jedynie, że po dokonaniu samobójstwa, ostatnią żyjącą osobą z jego najbliższej rodziny była jego siostra, Paula Hitler, zmarła 1 czerwca 1960 roku."

Źródła
 -Adolf Hitler's 'relatives' found in US and Austria, "Telegraph.co.uk", 15-IX-2009 (dostęp: 16-IX-2009).
 -Researchers track Hitler relatives, "upi.com", 15-IX-2009 (dostęp: 16-IX-2009).
 -They find living descendants of Hitler, "momento24", 13-IX-2009 (dostęp: 16-IX-2009). -Informacje na temat życiorysu Pauli Hitler w auschwitz.dk. http://histmag.org/?id=3396
Waldemar Kowalski:

Magister historii (specjalność - historia wojskowości) na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym Jana Kochanowskiego w Kielcach. Absolwent podyplomowego Studium Bezpieczeństwa Narodowego na Uniwersytecie Warszawskim. Były członek redakcji "Histmag.org". Główne zainteresowania: wojskowość, militaria, religie, filozofia, stosunki międzynarodowe.

http://www.youtube.com/watch?v=bBqFikxit58
http://www.irekw.internetdsl.pl/zyd_zol_hitlera.html
http://tygodnik.onet.pl/0,82,57106,zydowscy_zolnierze_hitlera,artykul.html


ZYDOWSKIE POCHODZENIE HEYDRICHA I KILKU INNYCH DYGNITARZY III RZESZY

"W roku 1934 szefem SD był Reinhardt Heydrich, były oficer wywiadu marynarki wojennej, którego Gerald Reitlinger nazwał 'prawdziwym architektem Ostatecznego Rozwiazania".
Hannah Arendt "Eichmann w Jerozolimie", Wydawnictwo Znak, Krakow 1998, ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 49

"Tysiace pół-Żydów zwolniono od wszelkich ograniczeń, czym można było wytłumaczyc role odgrywana przez Heydricha i Hansa Franka w SS oraz role feldmarszalka Erharda Milcha w lotnictwie Goeringa, wiedziano bowiem powszechnie, że Heydrich i Milch byli pół-Żydami, natomiast generalny gubernator Polski był przypuszczalnie stuprocentowym Żydem."

Hannah Arendt "Eichmann w Jerozolimie", Wydawnictwo Znak, Krakow 1998, ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 173

Jeśli chodzi o pochodzenie samego Eichmanna:

Zresztą sam Eichmann w jednej ze swych wypowiedzi wspomniał, iż jego matka "miała żydowskich krewnych"
 
Hannah Arendt "Eichmann w Jerozolimie", Wydawnictwo Znak, Krakow 1998, ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione str. 41

Na temat Włoch:

"Nie było prawie żadnej rodziny żydowskiej, której przynajmniej jeden członek nie należał do partii faszystowskiej, gdyż działo się to w czasach, kiedy Żydzi - tak samo jak Włosi - od prawie dwudziestu już lat garnęli się masowo do ruchu faszystowskiego, jako że pracę w aparacie państwowym mogli otrzymać jedynie członkowie tegoż ruchu."

Hannah Arendt "Eichmann w Jerozolimie", Wydawnictwo Znak, Krakow 1998, ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione str. 229

Książka "Eichmann w Jerozolimie" została wydana po raz pierwszy w roku 1961. 

"The Soviet Story"

Nawiązując do ostatnich wypowiedzi w filmie "The Soviet Story", w odpowiedzi na pytanie - dlaczego Europa nie może przeciwstawić się Rosji w wielu sprawach?

By odpowiedzieć sobie na to i inne pytania zawarte w filmie potrzebujemy, uważam wrócic do początków powstawania Rosji Sowieckiej, do pytania - Czy ZSSR musiało powstać, czy musiało dojść do tak ogromnych zbrodni jakie miały miejsce w XX wieku? Kto tak naprawdę jest budowniczym komunizmu, kto go kontrolował i dlaczego? Surfując po necie natrafiłam na bardzo ciekawe informacje, mianowicie:

"Wall Street i Rewolucja Bolszewicka"

"W historii powszechnej uczonej w szkołach podstawowych a nawet na studiach istnieją białe plamy, których nikt nie chce dotykać. Jedną z największych jest proces przeprowadzenia rewolucji bolszewickiej w Rosji. Według oficjalnej historii głównego nurtu Trocki i później Lenin udali się do szarganej protestami Rosji by wraz kilkoma tysiącami rewolucjonistów, oddanych sprawie, przeprowadzić rewolucję. Dalej możemy się dowiedzieć, iż rewolucję tą przeprowadzili ustanawiając pierwszy socjalistyczny kraj na świecie. Kręgosłup tej historii jest prawdziwy i nie ma sensu z nim polemizować. Natomiast proste pytania, np skąd rewolucjoniści mieli środki na przeprowadzenie rewolucji, dlaczego blok anglo-amerykański i Niemcy współpracowali przy przerzucaniu rewolucjonistów do Rosji, co robiły wojska amerykańskie w Syberii, dlaczego kapitał zachodni odbudował sowiecką Rosję, pozostają do dziś bez odpowiedzi.

Przynajmniej na część tych pytań możemy odpowiedzieć sobie po obejrzeniu poniżej zamieszczonego, krótkiego wywiadu z Anthonym C. Suttonem, brytyjskim ekonomistą, historykiem i pisarzem, który pracując dla Instytutu Hoowera/Uniwersytet Stanforda badał temat m.in. rewolucji i porewolucyjnej Rosji.

Cały proces od rewolucji, wojnę z carską Rosją, poprzez ustanowienie systemu sowieckiego, pierwszy plan pięcioletni aż do lat 80 był asystowany przez kapitał zachodni. Nie było by sowieckiej Rosji, Bloku Wschodniego, czy Polski Ludowej bez zaangażowania zachodniej finansjery w zbudowanie, utrzymanie i rozwój systemu poprzez pomoc finansową i technologiczną.
Dla przykładu wszystkie fabryki samochodów, traktorów, czołgów były zbudowane przez zachodnie firmy. W latach trzydziestych (1930) powstała fabryka Ził w Moskwie, później nazywała się AMO, potem fabryka Stalina. Rozbudowa fabryki była prowadzona przez firmę A. J. Brandt, Budd and Hamilton Foundry. Fabryka produkowała 30.000 ciężarówek rocznie. W 1931 USA buduje fabrykę traktorów/czołgów Stalingrad. W 1932 firma Caterpillar (USA), buduje fabrykę traktorów/czołgów w Charkowie i Czelabińsku. W 1933 powstaje fabryka Gorkiego zbudowana przez Forda oraz General Electric. Dodatkowo powstały w Uliańsku-Fabryka UAZ, w Odessie fabryka produkująca model OAZ, w Pawłowsku PAZ, BBH-ZIL, w mieście Miass powstaje fabryka produkująca pojazdy Ural i Zis, w "Dniepropetrowsk" u DAZ, w Kutaisi KAZ, w Lwowie ŁAZ, w MIńsku MAZ. Wszystkie były zbudowane przez zachodnie firmy i wszystkie produkowane tam pojazdy w czasie konfliktów były wyposażane w sprzęt wojskowy i funkcjonowały jako część armii. Już w 1940 sowiecki sprzęt montowany na traktorach Caterpillar był wykorzystywany podczas II wojny światowej i podczas wojny w Korei. Samoloty Rosyjskie wykorzystywały silniki na licencjach firm Francuskich (Gnome e Rhone, Hispano-Suiza), amerykańskich (Curtis Wright) i niemieckich (BMW).

W 1945 pierwszy plan pięcioletni był stworzony przez amerykańską firmę Kahn, Albert, Inc.!

W latach 60-70 powstaje w Wołgogradzie fabryka Togliatti-Fiat produkująca 600.000 pojazdów rocznie (Fiat przypomnijmy, iż był pod kontrolą City Bank i blisko działał z Chase Manchattan Bank Rockefellera) oraz powstaje Fabryka Kama.

W 1968 firma Gleason Company of Rochester, New York wysłała maszyny do Fabryki samochodów Gorki zbudowanej wcześniej przez Forda. Ten sprzęt został wykorzystany do produkcji sprzętu wojskowego. Samochody GAZ, GAZ-69 z silnikiem Forda były następnie wykorzystywane jako wsparcie dla Wietkongu. Przypomnijmy, że 80% wsparcia dla Wietnamu Północnego szło wtedy z Rosji.

W 1972 powstaje Fabryka Kama, wsparta 1 miliardem dolarów kredytu w licencjach dla rozbudowy fabryki. Na tamte czasy zbudowano największą fabrykę na świecie obejmującą 36 mil kwadratowych.

Jest to jedynie ułamek zaangażowania zachodu w budowę potęgi militarnej ZSRR. Była to pomoc przy pełnej akceptacji administracji USA, Wielkiej Brytanii i innych krajów Zachodu. Była to również pomoc, która pogrążyła Polskę na 50 lat wegetacji pod systemem sowieckim."

Więcej na ten temat można przeczytać w serii artykułów:

Wojna na sprzedaż. Załącznik nr.1 Rosja 1920-1930
Wojna na sprzedaż. Załącznik nr.2 Rosja 1929-1945
Wojna na sprzedaż. Załącznik nr.3 Rosja 1945-1965
Wojna na sprzedaż. Wywiad z Antonym C. Suttonem cz.1 i 2
Wojna na sprzedaż. Wywiad z Anthonym C. Suttonem cz.3 i cz.4 Film:
Wojna na sprzedaż. Wywiad z A.C. Suttonem. Wall Street i dojście do władzy Hitlera.

Źródło: Prison Planet
http://nwonews.pl/artykul,3950,wall-street-i-rewolucja-bolszewicka