Dobrze pojęty patriotyzm, moim zdaniem, to wpajanie naszym dzieciom dumy narodowej i utwierdzanie jej w nas samych. Być Polakiem na co dzień, pojmować polskość jako normalność, przejawiać ją we wszystkim, w całym naszym być i czuć się z nią naturalnie, swojsko i dobrze nawet poza granicami naszej Ojczyzny, a może właśnie tam tym bardziej.
W naszych narodowych „dziwactwach” widzieć naszą bogatą kulturę, wiekowe dziedzictwo, z którego możemy być naprawdę dumni. Wszystko co polskie, to złoto i nie wstydzić się takich myśli. Każdy patriota na świecie myśli podobnie o swojej Ojczyźnie. Nie jest to nic nagannego i tym bardziej nie ma to nic wspólnego z nacjonalizmem. Wprost przeciwnie, dobrze pojęty patriotyzm pomaga nam rozumieć miłość każdego człowieka do swojej Ojczyzny, kim i skąd by on nie był, pomaga nam zachowywać tolerancję i wzajemny szacunek. Mieszkając w czyjejś Ojczyźnie potrafimy dzięki temu szanować kulturę i obyczaje w niej panujące, doceniać gościnność gospodarzy i lepiej się integrować.
Dla mnie patriotyzm, to uwielbienie zapachu i smaku naszego polskiego chleba, niezmienne każdego dnia, kawy parzonej po polsku, to wspomnienie i zachwyt śpiewem ptaków ukrytych między gałęziami starej jabłoni w babcinym ogrodzie, pamiętającej moje dzieciństwo. To wciąż żywe odczuwanie jej chłodzącego cienia w upalny dzień lata, widok leniwie rozciągającego się kota pod płotem, dotyk mojego łaszącego się psa i czucie wiatru we włosach gdy jadę rowerem po polnej, wiejskiej drodze. To widok miasta z mojego balkonu i gwieździste niebo rozkładające się nad nim nocą, to usłyszeć – „dzień dobry” lub „dobranoc” i poczuć radosne bicie własnego serca na dźwięk tych słów i wdzięczność, że mogę to wszystko przeżywać wciąż i od nowa, że mogę to wszystko określić i nazwać Polską. W końcu, że mogę poczuć się częścią tej ziemi, która jest i zawsze będzie moim domem rodzinnym do którego mogę wracać i dzięki której nie jestem pozbawiona korzeni, mam tożsamość. Wystarczy tylko zamknąć oczy i to wszystko wraca do mnie, jak rzucony ku Słońcu bumerang do rzucającego.
W naszych narodowych „dziwactwach” widzieć naszą bogatą kulturę, wiekowe dziedzictwo, z którego możemy być naprawdę dumni. Wszystko co polskie, to złoto i nie wstydzić się takich myśli. Każdy patriota na świecie myśli podobnie o swojej Ojczyźnie. Nie jest to nic nagannego i tym bardziej nie ma to nic wspólnego z nacjonalizmem. Wprost przeciwnie, dobrze pojęty patriotyzm pomaga nam rozumieć miłość każdego człowieka do swojej Ojczyzny, kim i skąd by on nie był, pomaga nam zachowywać tolerancję i wzajemny szacunek. Mieszkając w czyjejś Ojczyźnie potrafimy dzięki temu szanować kulturę i obyczaje w niej panujące, doceniać gościnność gospodarzy i lepiej się integrować.
Dla mnie patriotyzm, to uwielbienie zapachu i smaku naszego polskiego chleba, niezmienne każdego dnia, kawy parzonej po polsku, to wspomnienie i zachwyt śpiewem ptaków ukrytych między gałęziami starej jabłoni w babcinym ogrodzie, pamiętającej moje dzieciństwo. To wciąż żywe odczuwanie jej chłodzącego cienia w upalny dzień lata, widok leniwie rozciągającego się kota pod płotem, dotyk mojego łaszącego się psa i czucie wiatru we włosach gdy jadę rowerem po polnej, wiejskiej drodze. To widok miasta z mojego balkonu i gwieździste niebo rozkładające się nad nim nocą, to usłyszeć – „dzień dobry” lub „dobranoc” i poczuć radosne bicie własnego serca na dźwięk tych słów i wdzięczność, że mogę to wszystko przeżywać wciąż i od nowa, że mogę to wszystko określić i nazwać Polską. W końcu, że mogę poczuć się częścią tej ziemi, która jest i zawsze będzie moim domem rodzinnym do którego mogę wracać i dzięki której nie jestem pozbawiona korzeni, mam tożsamość. Wystarczy tylko zamknąć oczy i to wszystko wraca do mnie, jak rzucony ku Słońcu bumerang do rzucającego.
Jak jestesz patriote to wracasz do kraju. A tak to chcesz wygodnie tylko miec.
OdpowiedzUsuńNiby masz rację, ale też i jej nie masz. :)
UsuńWszystko zależy od okoliczności, często i w wielu przypadkach nie zależnych od nas. Patriotą swojego Kraju można być zawsze i wszędzie, nawet uważam, że najczęściej dopiero będąc cudzoziemcem zaczyna się tak naprawdę rozumieć wartość swojej Ojczyzny, co to znaczy kochać ją i co to jest patriotyzm? Będąc cudzoziemcem ma się też okazję być ambasadorem swojego Kraju i rozsławiać jego imię, co wcale nie jest bez znaczenia. Jak sądzisz?
Miło by mi było gdybyś następnym razem się podpisał/a chociażby tylko inicjałami. :D
Pozdrawiam
Karolina
Ciekawy temat, zaczelam tak sie zastanawiac czym jest tak dokladniej polskosc? Nie ktore rzeczy ktore mi sie z nia kojarza to tytuly, mowic do kogos nie znanego pan czy pani, przepraszanie za wszystko, polacy czesto sa chetni do pomocy, nawet obcym, goscinnosc, rownoczesnie moje doswiadczenia swiadcza o tym ze duzo polakow maja malo tolerancjii i zrozumienia dla innych. typowo polskie jest tez moim zdaniem wtracanie sie, obcy ludzie czesto zwracaja sobie uwage, ale takze dziela sie pozytywnoscia, np zagaduja siebie w kolejce w supermarkiecie. To pare mysli o tym co polskie z punktu widzenia dziewczyny urodzonej i mieszkajacej w innym kraju. Czym tak naprawde jest polskosc? Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWeronika
Weroniko, zacznę od tego, że jak na urodzoną Polkę poza granicami Polski, ładnie piszesz po polsku. Skoro tak ładnie piszesz, to i z pewnością mówisz. I wiesz co? Dla mnie ten fakt dużo świadczy o Tobie i o Twoich rodzicach, którzy jak widzę zadbali o to, byś znała swoje korzenie i nie wstydziła się ich, byś znała swoją polskość i była z niej dumna. Serdeczne pozdrowienia dla nich, wykonali dobrą robotę tak Cię wychowując. :D
Usuń„Czym tak naprawdę jest polskość?” – pytasz.
Właśnie tym, że nie wstydzisz się swojego pochodzenia i języka. Wierzę, że i historię Polski znasz i szanujesz i polskie tradycje również. Polskość dla Polaka jest dokładnie tym czym np. niemieckość dla Niemca, szwedzkość dla Szweda, amerykańskość dla Amerykanina. To duma ze swojego Kraju i nie wstydzenie się swoich korzeni. Polskość to dla Polaka normalność, której nie konfrontuje z normalnością innych narodów, ale stawia ją na równi z nimi okazując w ten sposób szacunek i dla swojej i cudzej normalności. Pozdrawiam Cię ciepło.
Karolina
Witam cie Karolino,
OdpowiedzUsuńDziekuje za mile slowa i komplementy. Masz racje, rodzice sie starali bym znala jezyk i jezeli chodzilo o jezyk polski w szkole to nie mialam nic do gadania tylko mialam isc, za to im dzisiaj jestem bardzo wdzieczna.
Zgadza sie ze nie wstydze sie mojego pochodzenia, wrecz przeciwnie. Natomiast mam dziwne uczucie ktore ostatnio zaczelo we mnie rosnac. Czuje sie jak wielki znak zapytania. Kim jestem? Jakiej narodowosci? Do kogo naleze? Te pytania wyskoczyyly w moich myslach dopiero w doroslym wieku, kiedy bylam dzieckiem i nastolatka nie bylo wachania, jestem polka!
Jestem urodzona i mieszkam cale zycie w Szwecji natomiast nie czuje sie calkowicie jako szwedka, wiadomo, bo wychowywana bylam w polskim domu z polskimi tradycjami i zwyczajami, oczywiscie nauczylam sie i przyjelam duzo szwedzkich zwyczaji i sposob bycia, tego sie nie da uniknac jesli sie mieszka w "obcym" kraju. Rownoczesnie mam pare brakow ze szwedzkosci. Kiedy jestem w Polsce nie czuje sie jako calkowita polka, wtedy jest dla mnie jasniej ze mam inny sposob bycia niz "prawdziwy polak".
Nawet jezyk ktory uzywam wydaje mi sie starej daty, jezyk caly czas sie zmienia a mowie tym jezykiem ktory rodzice uzywali 30 lat temu, wiadomo ze duzo sie zmienilo podczas tyle czasu. Duzo polakow sie smieje czy dziwi kiedy 30 letnia kobieta wypluje slowo znienacka albo jasny gwint haha.
Mam takie wrazenie ze czas jakby mnie caly czas oddalal od polskosci, nawet gdy rozmawiam z moimi dziecmi po jezyku ojczystym.
Ten znak zapytania razem z czasem rosnie i rosnie i rosnie. Bardzo dziwne uczucie musze powiedziec. Do kogo naleze? Chyba trzeba sie zgodzic z tym ze do nikogo tak calkowicie, naleze troche tu i troche tam.
Ciekawa jestem jakie ty masz mysli na ten temat, bo z twoich tekstow rozumiem ze tez nie mieszkasz na ojczyznie.
Pozdrawiam i dziekuje za ciekawy blog.
Weronika
Postawiłaś mi trudne pytania Weroniko. Warte zastanowienia i poszukania na nie odpowiedzi. Długo myślałam o tym co napisałaś o Twoim uczuciu zagubienia gdzieś pomiędzy dwoma Ojczyznami, o tym ogromnym znaku zapytania, który pojawił się przed Tobą teraz, już w dorosłym wieku i z jakim jesteś zmuszona się skonfrontować. Nie wiem czy potrafię, ale postaram się znaleźć i dać Ci na nie odpowiedź.
UsuńTwoje rozdarcie jest innego rodzaju aniżeli moje, o którym pisałam tu: http://karolinakajtek.blogspot.se/2013/10/rozdarcie.html, ponieważ Ty urodziłaś się już w kraju gościnnym, ja do niego przyjechałam. Na Twoje pytania: „Kim jestem? Jakiej narodowości”, bez zawahania odpowiem Ci, że jesteś Polką z krwi i kości, bo Twoi rodzice są Polakami i wszczepili Ci w serce polskość, którą Ty czujesz w sobie i której, jak piszesz, nie wstydzisz się. Na pytanie: „Do kogo należę?” moja odpowiedź nie będzie już taka prosta.
Nawet nie muszę się postawić w Twojej sytuacji, by rozumieć co czujesz, ponieważ sama byłam w podobnej. Różnica polega tylko na tym, że moi rodzice - Polacy, wrócili do swojej Ojczyzny po wielopokoleniowym odłączeniu od niej, przyjechali do swojego Kraju, do Polski, w której ja przyszłam na świat. Od nich wiem, że gdy po powrocie do Polski tęsknili, to tęsknili nie do kraju, który opuścili, ale do miejsc, w których się urodzili i wychowali, do ziemi na której wyrośli. Zawsze ją czule i z rozrzewnieniem wspominali. Język i tradycje polskie były ich pieczęcią przynależności narodowej, o którą ich przodkowie pieczołowicie dbali i którą przekazywali z pokolenia na pokolenie. W naszej rodzinie zawsze mówiło się tylko czystą, piękną polszczyzną, kultywowało się polskość, polskie obyczaje, tradycje, dbano o to by uczyć polskiej historii swoje dzieci, by podtrzymywać w rodzinie polskość i pielęgnować patriotyzm. Wydawałoby się, że nie powinni oni mieć żadnych problemów gdy już wrócili do swojej Ojczyzny, a jednak! Przez długi czas czuli się obywatelami drugiej kategorii, ponieważ nie pozwalano im zapomnieć skąd przybyli. Mimo to byli nieugięci w swojej miłości do Polski i taką miłość właśnie mi przekazali. Gdziekolwiek rzuci cię w przyszłości los, nigdy nie zapomnij, że jesteś Polką i nie wstydź się swoich korzeni.
Jako dziecko, a później panienka musiałam wiele wycierpieć z powodu tego, że mimo iż byłam Polką, to jednak byłam OBCA. Nie zmieniło to w żaden sposób mojej świadomości, ani przynależności. Zawsze byłam, jestem i będę Polką, tak jak i Ty Weroniko. Nie miej co do tego żadnych wątpliwości. Wracając do Twojego pytania: „Do kogo należę? – powiem tak!
Należysz, moim zdaniem, do ziemi na której się urodziłaś, spędziłaś swoje dzieciństwo i lata młodości. Tej ziemi jesteś cząstką i z wiekiem Twoje przywiązanie do niej będzie coraz większe, co właśnie w tej chwili odczuwasz, tym bardziej, że nadal mieszkasz w miejscu swojego urodzenia. Kochasz je i nie wstydź się tej miłości. To z nim łączą się wszystkie Twoje doznania i wspomnienia. Nie zmieni to jednak faktu, że jesteś Polką. Wiem o czym mówię!
Ja i moim zdaniem każdy człowiek, bez względu na pochodzenie, wracam wspomnieniami i z rozrzewnieniem do miejsc, które znam i kocham, bo te miejsca są cząstką mojego życia, mnie samej. Tam stawiałam pierwsze kroki, uczyłam się świata i pierwszy raz się zakochałam. Gdy tęsknię, to do nich właśnie. To je nazywam moją Ojczyzną.
Ponieważ mam już duże doświadczenie w byciu OBCĄ: http://karolinakajtek.blogspot.se/2013/08/obca.html#comment-form, nauczyłam się z czasem żyć ze świadomością, że mam dwie Ojczyzny tak jak i moi rodzice mieli, z których jedna jest mi bliższa od tej drugiej, ale kocham już je obie, obie szanuję, należę do każdej z nich po trochę. Czy tak można, czy tak się da? Pomyśl! Masz dwoje rodziców i oboje kochasz chociaż każde z nich spełnia inną rolę w Twoim życiu. Miłość do jednego z nich zatem nie wyklucza miłości do drugiego rodzica.
Cieplutko Cię pozdrawiam
Karolina
Dziekuje ci za to ze podzielilas sie ze mna twoja interesujaca historia. To jeszcze inny wariant tego problemu ojczystego.
OdpowiedzUsuńMasz racje Karolino ze czlowiek sie identyfikuje z tym miejsciem gdzie sie wychowal, z okolicami dziecistwa, w moim przypadku to bedzie Szwecja. Polske duzo odwiedzalam podczas mojego dorastania, co lata spedzalam caly a czasami nawet 3 miesiace w Polsce u rodziny. Wedlug teori ze emocjalnie sie laczymy z miejscami dorastania to mam wieksze zwiazanie ze szwecja ale polska tez tam sie miesci. Dziekuje ci za twoj komentarz, dal mi do zrozumienia ze musze sie pogodzic z tym ze moje "nalezenie" jest troche skomplikowane i nie zwyczajne .
Piekne porownanie ojczyzny do rodzicow, to takie oczywiste! Dziekuje ci bardzo za te slowa! Daly mi do zrozumienia ze dokladnie tak jest, mam dwie ojczycny, naleze do oby dwoch ale mam do jednej wieksze wiezi, za zwyczaj tak jest z rodzicami tez, dziecko czesto ma mocniejsza wiez do jednego z rodzicow, najczesciej matki :) Wiec moja matka to Szwecja a ojciec to Polska. :)
Pozdrawiam cieplutko.
Weronika